QUADERNI

29 lipca 1945 r.

[Poprzedzają rozdziały 235 i 237 dzieła Ewangelia]

Jezus mówi: "A to jest dla małej Marty[1], która nie powinna narzekać, że nigdy nie ma dla niej słowa, i powinna być pewna, że jest bardzo czynnie kochana przez swego Pana, który pomyślał o jej ochronie, odkąd umieścił ją pod namiotem, gdzie ma swój odpoczynek. Kochałem cię od zawsze, bo miłość jest moim oddechem. Ale kiedy sądziłaś, że jesteś sama, kochałem cię za całą rodzinę, dając ci pokój przy Maryi. Nie narzekaj, jeśli nie ma dla ciebie słów. Masz je wszystkie, żyjąc przy Maryi. Listy pisze się do dalekich, nie do tych, którzy mieszkają z nami. A ty jesteś tam, gdzie Ja mieszkam. Bądź dobra. Przepój swoją czynność Marty duchowością Maryi, która wybrała lepszą cząstkę, a ponieważ wybrała ją w cierpieniu oraz miłością pełną i dobrowolną, otrzymała ode Mnie cząstkę jeszcze lepszą. Ty jesteś na sercu Maryi, a Maryja jest na moim Sercu. Nie trap się więc zbytnio wieloma rzeczami, między innymi tym, czy myślę o tobie. Spocznij na sercach tych, którzy cię kochają, i miej wiarę. Bóg nie opuszcza tych, którzy w Nim pokładają nadzieję i pełnią miłosierdzie. Miej mój pokój." To drugie mówię sobie sama, wspominając… Dwa lata temu, tak jak dziś, przybyli krewni z Kalabrii[2], którym okazałam pomoc i uczucie jak krewna, i dla których stoczyłam największą bitwę. Ale ja nie jestem w sytuacji Marty, siostry Łazarza. Nie jestem pewna, czy mam zwycięstwo w garści, mimo wszystkich zapewnień wiary itd. itd., które do mnie piszą. Pewna jestem tylko tego, że wiele wycierpiałam, cierpię i będę cierpiała z tego powodu, który zaczął się dwa lata temu. Jezus mówi: "Warto stracić przyjaźń, aby ocalić duszę". I dobrze. Wierzę, że to właśnie mój przypadek. Przyznaję też, że odczuwam z tego powodu żal dość względny. Myślę, że im mniej będę miała więzów, tym bardziej będę wolna, by lecieć do Jezusa. Mówię o więzach ludzkich uczuć. I czuję, że są one tak wyniszczone zużyciem ludzkiej małostkowości i nędzy, że pozostało z nich tylko jedno włókno, już nadwerężone, które byle co może zerwać. Tak więc moja miłość do krewnych ogołaca się ze wszystkiego, co jest ciałem i krwią, czyli wciąż egoistyczną przyjemnością, i staje się złotą i bolesną miłością ducha, która nie opuści tych duchów z miłości do Jezusa. I to jest istota, którą dwa lata bliskiej zażyłości wycisnęły z owocu tej bliskości…

[Następują, z datami od 30 lipca do 9 sierpnia 1945 roku, rozdziały od 238 do 248 dzieła Ewangelia]

PRZYPISY

[1] Marta piccina to Marta Diciotti, której nazwisko często pojawia się w "Notatnikach". Wprowadzona w pierwszym tomie, w notatce z 3 czerwca 1943 roku, została już wspomniana w niniejszym tomie, w notatce do pism z 29-30 marca i 1 kwietnia 1945 roku. Tutaj jest nazywana "małą" w odniesieniu do Marty z Betanii, pocieszanej przez Jezusa w rozdziałach 235 i 237 głównego dzieła, napisanego tego samego dnia, 29 lipca, w święto św. Aluzje, które następują, do "lepszej części" wybranej przez Marię i do utrapień Marty, wywodzą się z epizodu ewangelicznego opisanego w Ewangelii Łukasza 10: 38-42.

[2] przybyli krewni z Kalabrii, jak przedstawiliśmy w obszernym przypisie o wysiedleniu z powodu wojny, zamieszczonym pod pismem z 24 kwietnia 1944 r. Po tym następują wyrażenia dotyczące "wielkiej bitwy" pisarki o nawrócenie jej kuzyna Giuseppe Belfantiego, który był zaangażowany w praktyki spirytystyczne, oraz "zwycięstwa", które Jezus, w rozdziale 235 głównego dzieła, zapewnia Marcie, siostrze Łazarza, w sprawie nawrócenia jej siostry Marii.