QUADERNI
23 sierpnia 1944 r.
[Tego samego dnia, w zeszycie "całkowicie nowym", został napisany rozdział 3 dzieła Ewangelii] Zaraz po wizji i dyktandzie Święta Namiotów w zeszycie Narodzenia Maryi, jakieś 2 godziny później, o godz. 14, gdy w pokoju nie ma żadnych kwiatów, ani w domu, ani w sąsiednich ogrodach, czuję nagły, bardzo intensywny zapach goździków dochodzący z lewej strony mojego łóżka. Zapach tak wyraźny i silny, że odwracam głowę, szukając jego źródła. Ale nie ma żadnego ludzkiego źródła. Odczułam go już kilka dni temu. Ale wtedy był tylko jeden goździk, jeden jedyny, lecz był, i choć ostrość zapachu i jego natężenie były nieproporcjonalne do samotnego goździka, mimo to chciałam powiedzieć: "To on pachnie". Dziś nie ma żadnego kwiatu. Także dziś rano o godz. 5, wracając z drzemki, poczułam jako pierwsze wrażenie ostry zapach, znów z lewej strony, i choć byłam zdumiona, wąchałam, bo był przyjemny, lecz nie analizując jego rodzaju. Dziś mówię: "To ten sam zapach goździków, co kilka dni temu". Kto to jest, nie wiem. Potem zniknął równie nagle, jak się pojawił, po wielu falach. Paola przyłapała mnie, gdy wąchałam. Przybrałam obojętną postawę i nie chciałam nic mówić. Wiem, że ona coś zauważyła. Ale nie zapytałam jej, co. Kiedy tu przeczyta, powie mi, [co] sama zauważyła, i wtedy dopiszę to tutaj. [Następnie, pod datą 24 sierpnia, następuje rozdział 4 dzieła Ewangelii, napisany w zeszycie "całkowicie nowym"]