QUADERNI

22 maja 1947 r.

Przyniesiono mi Marię-Cristinę[1] tuż po kąpieli, półnagą w niemowlęcej koszulce, i położono ją na moim łóżku, a mała dyndała nóżkami i śmiała się radośnie… Jezus daje mi bardzo słodką lekcję, gdy patrzę na niemowlę (5 miesięcy), które nie przejmuje się tym, że jest nagie… i każe mi rozważyć, że także cierpienie wstydliwości, czasem dotkliwe jak męczeństwo, jest również skutkiem złości, która przyszła wraz z pierwszym grzechem. Gdyby tylko rodzice tej małej wiedzieli, że Jezus pochylał się nad swoją małą chrześnicą! I że uśmiechał się do jej niewinnych wdzięków! Jezus wśród niemowląt! To naprawdę najpogodniejszy, najsłodszy i najbardziej młodzieńczy Jezus, jakiego można sobie wyobrazić. Jakim byłby Jezus tatą, gdyby mógł stać się tatą małej ludzkiej istoty! Nie mogę, nie mogłam wtedy tego uczynić – bo trzymałam małą, a poza tym Jezus mówił mi: "To lekcja tylko dla ciebie" – ale przypomnę to w skrócie, by zawsze pamiętać, "że to, co dzieje się z Marią Krystyną, niewinną z racji wieku i łaski nadprzyrodzonej, byłoby udziałem wszystkich ludzi", i objaśnia mi ukrytą głębię wersetu 25 rozdziału II Księgi Rodzaju.

PRZYPISY

[1] Maria-Cristina, której narodziny są wspomniane w piśmie z dnia 5 stycznia 1947 r.