QUADERNI
20 lipca 1944 r.
Jezus mówi: "Już od najdawniejszych czasów powiedziano[463]: "Jeśli Bóg daje pokój, któż może potępić?". A jednak ci uczeni w Piśmie, którzy zawsze Mnie oskarżali i którzy znali słowa Księgi doskonale, sądzili inaczej. Dlaczego? Ponieważ znali literę, lecz nie rozumieli ducha litery. Podobni są we wszystkim do dzisiejszych uczonych, którzy śmiesznymi i okrutnymi pretekstami osądzają i potępiają moich umiłowanych, a wraz z nimi Mnie. Także Zacheusza potępili. Bóg dał pokój swojemu skruszonemu słudze, który wracał do domu: był to raczej dom Ojca niż dom Pana. Oni potępiają Jego i Jego sługę, ponieważ według nich forma skruchy Zacheusza nie była wystarczająca[464]. To naturalne! Nie miał on tych obłudnych form, całkowicie zewnętrznych, które oni, faryzeusze i uczeni w Piśmie, tak kochali; form używanych do zwodzenia świata pozorną świętością, będącą jedynie udawaniem, ponieważ wnętrze było i pozostawało zżarte ich wadami. Była to skrucha prawdziwa, skrucha jego serca. Powiedziałem[465]: "To z serca wychodzą rzeczy, które kalają człowieka". Ale wychodzą z niego też rzeczy, które go uświęcają. Z tego tabernakulum, które zawiera waszego ducha jak w złotej puszce, w którym przez duchowe przeistoczenie wciela się i zamieszkuje Bóg, wychodzą dobre myśli, prawe intencje, mocne postanowienia świętości, bohaterstwa, które dają wam Niebo, szczere żale, które wymazują nawet wspomnienie waszych win z pamięci Boga i prowadzą was do Niego, a Jego do was, dla ojcowskiego pocałunku. Także na moich umiłowanych świat faryzejski, wciąż istniejący i działający, wydaje sądy i potępia. Czy ona jest "głosem"? Nie może być. Cóż uczyniła, by na to zasłużyć? Nic i wszystko, odpowiadam. Nic, jeśli weźmie się pod uwagę jej nędzę wobec potęgi Boga i Jego doskonałości. Wszystko, jeśli weźmie się pod uwagę jej hojność, która jest cała oddana Bogu, i tylko Bogu, działająca w pokorze zwyczajnego życia, kochająca aż do wyczerpania sił fizycznych, posłuszna w rzeczach wielkich i małych, aż po drobiazgi, o które proszę, by utrzymać ją zawsze uległą mojemu pragnieniu i doświadczać nieustannie jej łagodności. Wierzcie, że tylko ta, która kocha "całym sobą", potrafi z uśmiechem oddać Bogu, który jej to każe, życie jak owoc niesiony do ust, ofiarę rodzica lub innego świętego uczucia, jak słowo, które każę jej przemilczeć, dom i chleb, jak i odpoczynek, który każę jej odrzucić w godzinach głębokiego zmęczenia, aby nadal Mi służyć. Jeśli Ja daję jej pokój, któż będzie mógł potępiać? Cóż potępiać? To, co Bóg uznaje teraz za godne błogosławieństw i pieszczot, a potem za godne błogosławionej chwały? Potępiać dobro, które czyni sobie i innym? Naśladujcie ją, a nie potępiajcie, i wstydźcie się, słudzy nieużyteczni, bluźniercy szatańscy, że nie umiecie już służyć Panu Bogu waszemu, że nie umiecie już przyjmować, rozumieć i wypowiadać słów Ducha wiecznego, że nie umiecie już stawać się chlebem dla dusz waszych bliźnich, lecz jesteście lodem, trucizną, łańcuchem. Cóż potępiać? Sposób, w jaki mówi lub pisze? Oto, duchy anielskie, błogosławieni mieszkańcy Raju, spójrzcie na małych ludzi, o duszach ze złamanymi lub brakującymi skrzydłami, którzy nie mogąc się już wzbić w locie, sądzą, że inni nie mogą tego uczynić! Spójrzcie na ślepe krety, które nie mogąc ujrzeć słońca, przeczą, że ono istnieje i że inni je widzą! Spójrzcie na kruki bez śpiewu, które nie mogąc powtórzyć harmonii, jakich inni nauczyli się z Niebios, przeczą, że to Głos! Tam, gdzie nie wystarczają skrzydła małego ptaka zakochanego w Bogu, przybywają skrzydła anielskie i unoszą go na wysokość, jaką Ja pragnę. Ja, Ja sam, Orzeł miłości, zlatuję nagle i porywam ją wysoko, aż do mego Raju, i ukazuję jej to piękno, którego wy sami prawie już nie potraficie sobie wyobrazić, wydając się wam baśnią, i ukrywacie swoją niezdolność pod lawiną słów, których sens jest taki: "Raj nie ma opisu, bo jest Myślą". Czy jest Myślą? Jest rzeczywistością. Mów, ty, moja mała ptaszyno, która wzniosłaś się[466] między skrzydła Orła, co cię miłuje, i powiedz, czy Raj jest tylko Myślą, czy też rzeczywistością duchową, rzeczywistością światła, śpiewu, radości, piękna. Powiedz tym, którzy mają skrzydła wleczone w błocie – gdyż ich bezczynność złamała je i uczyniła z nich martwe członki – na co zasługuje Raj i jak ból, ubóstwo, choroba winny być witane uśmiechem, gdy się myśli o tym Miejscu, gdzie czeka na nich Radość bez końca. Słońce, które wy ledwie dostrzegacie za gęstymi zasłonami mgły, jakie sprawiają wasze zmysłowości ciała i myśli, wasze racjonalizmy, które skruszyły w was zdolność wierzenia z prostotą dzieci i stanowczością męczenników, Słońce, którego już nie potraficie kontemplować, bo nie zdołacie już unieść głowy spod ciężkiego jarzma waszego człowieczeństwa, przytłaczającego w was ducha – podczas gdy moi błogosławieni, wyzuci z wszelkiego ludzkiego przymusu, trwają z głową duszy wciąż wzniesioną, adorując Mnie-Słońce – istnieje i rozlewa oceany światła i ognia, by okryć ciepłem i przyoblec blaskiem tych moich przyjaciół, dla których mam gotowy tron wieczny. Istnieje, i jest już ich, bo świeci nad ich głową jak oblicze ojca nad kołyską dziecka, a nie ma nic słodszego nad tę miłującą, zazdrosną opiekę miłości, która nie opuszcza ich ani na chwilę. Wy, którzy nie umiecie już śpiewać Bogu waszych harmonii, nie umiecie Mu już nawet powiedzieć, że Go kochacie, nie ustami, lecz sercem – a to jest harmonia, jaką Bóg pragnie usłyszeć od człowieka – nie przeczcie, że ci moi umiłowani potrafią powtarzać harmonie nadprzyrodzone, poznane ode Mnie i od moich świętych. Moi umiłowani uczynili swą duchową krtań giętką, śpiewając bez znużenia, ani z powodu upływu czasu, ani z powodu przeciwności życia, swój hymn miłości, i ze wszystkiego czynią sposobność, by powiedzieć Mi: "Kocham Cię". Tak oto stali się zdolni nauczyć się powtarzać pieśni Niebios. O, błogosławcie ich, tych, którzy odsłaniają wam punkty i światła, którzy przynoszą wam światła i słowa, jakich wasza nędza nie zna, tych, którzy w całkowitej niewoli miłości trwają przybici do szubienicy, która, jak moja, ma podstawę wbitą w ziemskie błoto, a szczyt w błękicie nieba – mosty, po których wy możecie się wznieść, wy, którzy umiecie tylko czołgać się – wznieść się i poznać, jak piękny jest błękit, i zakochać się w nim, i zapragnąć ich naśladować. Dlaczego chcecie przeczyć, dlaczego chcecie mówić Bogu: "Nie wolno Ci tego czynić"? Apostolskość Kościoła nie skończyła się z Apostołami. Trwa nadal w apostołach mniejszych. Każdy święty jest jednym z nich, każdy "głos" jest jednym z nich. A Ja, Głowa Kościoła apostolskiego, mogę wszędzie wybierać i rozsiewać tych moich małych apostołów dla waszego dobra. Czy są pokorni wobec was, uczonych? A czym byli pierwsi dwunastu? Rybakami, analfabetami, prostakami. Lecz wybrałem ich, a nie uczonych rabinów, ponieważ oni, świadomi, że są niczym, byli zdolni przyjąć Słowo, podczas gdy rabini, nasyceni pychą, nie byli do tego zdolni. Pokory szukam, i gdyby oni, pozostając miłującymi, czystymi i hojnymi, stali się pyszni, porzuciłbym ich bez wahania. Dwie rzeczy bezwzględnie od nich wymagam: miłości i wierności Prawdzie – i to nie tylko Prawdzie-Bogu, ale i Prawdzie-cnocie – oraz szczerej pokory. Ale co do tej ostatniej jestem jeszcze bardziej nieugięty. Pycha, znak szatana, pierwszy znak szatana, oddala Mnie z odrazą. Dlatego wiedzcie, że jeśli Ja daję im mój pokój, nikt z was nie może ich potępiać. Są oni ponad waszymi potępieniami. W moich ramionach kochają i słuchają tajemnic Bożych, a potem ofiarowują je wam, tak jak Bóg chce, aby rzucić wam naszyjnik pereł rajskich, który będzie wam przewodnikiem i drabiną do Nieba. Daję ci mój pokój, mój "głosie". Odpocznij w nim, jak dziecko na piersi swego ojca".
PRZYPISY
[463] zostało powiedziane w Hioba 34:29, co jest odniesieniem umieszczonym przez pisarkę obok daty. (Wulgata: Jeśli da pokój...; neowulgata: Jeśli milczy...).
[464] Zacheusz jest naszą korektą z Mateusza (ta sama korekta została dokonana przez pisarkę powyżej). Odniesienie do Zacheusza znajduje się w pierwszej notatce "dyktanda" z 19 lipca.
[465] Powiedziałem w Mateusza 15:10-11; Marka 7:14-15.
[466] wzniosłaś się tam w "wizjach" z 10 stycznia, 6 marca i 25 maja. Wizerunek orła znajduje się już w drugim "dyktandzie" z 14 czerwca i w tym z 15 czerwca.