QUADERNI
2 grudnia 1944 r.
O. Pennoni przyszedł i właśnie teraz wyszedł. Jezus, w odpowiedzi na moje szczególne refleksje na ten temat, mówi do mnie z pięknym uśmiechem: "Czy widzisz, że mam rację? Mario moja, dusze są bardziej splątane i pełne sprzecznych elementów niż motek wełny, który wpadł w łapy szczeniaka, co go czochra i rozrywa. Trzeba usunąć, z cierpliwością i miłością, wszystkie odpadki zebrane z ziemi, a potem wszystkie bezużyteczne i podarte kawałki przędzy, aby móc go rozwinąć i użyć. Coś się przy tym traci. Ale zawsze niewiele. Natomiast gdyby ktoś powiedział: "Och, to zbyt skomplikowana praca!" i wyrzucił go, straciłoby się wszystko. Wiem, że dla pewnych charakterów inne charaktery przynoszą starcie i otarcie. Ale miłość? A ten element, którego imię ci wymieniłem, nie pamiętasz? Pomyśl, pomyśl, pomyśl, że to właśnie on, jakby przez nagłe majaki czy chwilowe zahipnotyzowanie, prowadzi ludzi do czynów, które są bólem dla innych ludzi. Ty to widzisz. To chłopiec. Proszę cię, abyś zanurzyła go, aż po samo dno, w twoim świecie, który jest moim, aby się nim przesiąkł i wyłonił się z niego człowiekiem nowym, nowym i kapłanem, takim, jakimi chcę, aby byli moi kapłani. Idź w pokoju. Błogosławię cię."