QUADERNI
6 grudnia 1944 r.
Czuję się coraz gorzej. Od trzech dni ból w lewej okolicy śledzionowo-nerkowej jest tak straszliwy, że wyrywa mi krzyk, gdy się poruszam, a gdy leżę nieruchomo, jest tak, jakby pies gryzł mnie od wewnątrz albo jakby był tam ogromny ropień. Jestem nawet spuchnięta w tym miejscu. Od wczoraj mam jeszcze ostrzejsze bóle w obu płucach, tak że każdy oddech jest bardzo bolesny i trudny. Wczoraj o godz. 15 przeżyłam chwilę zwątpienia… i płakałam, myśląc, że być może będę musiała umrzeć tutaj, sama i z dala od swego domu… Dlaczego Ojciec jest tak daleko? Dlaczego uległam i przyjechałam tutaj? Jaką litość miałam[1] dla tej ofiary złożonej dla innych? Teraz, gdy jestem w takim stanie, ciężko chora i odizolowana, oni odeszli i dobranoc. Ale cierpliwości i naprzód. Chwała Bogu, że pozostaję w ramionach Jezusa. Przed chwilą żaliłam się przed Nim: "O Panie" - mówiłam - "czuję się coraz gorzej. Ty, z litości nad moim stanem, nie dyktujesz już nic więcej. Nie mamy już żadnej wolności. I nie ma nawet najmniejszej nadziei, że będę mogła stąd wyjechać. Co robimy?". Odpowiedział mi, przyciągając mnie do Siebie - och, jakże to słodkie! -: "Złóż wszystko w mojej ubogiej stajennej kołysce w Betlejem. Jest ci tak zimno. Masz tyle cierni. Jest ci tak niewygodnie. Jesteś tak samotna. Tak bardzo cierpisz. Daj mi swoje zimno, swoje ciernie, swoje niewygody, swoje samotności, swoje cierpienia. Napełnij nimi moją biedną kołyskę. W zetknięciu z Dziecięciem Bogiem staną się błogosławieństwami i łaskami. Chcę, aby kołyska była nimi pełna. Bo świat potrzebuje łask miłości i miłosierdzia. Chcę zalać świat miłosierdziem. Musi ono wylewać się z mojej kołyski. Ale to miłość i hojność moich dusz-ofiar, dusz, które są prawdziwie moimi oblubienicami, wypełniają tę kołyskę. Idź w pokoju. Jestem z tobą". I wówczas… naprzód. Ale litości, Jezu. Trochę litości także dla nas, ofiar. Ty miałeś[2] Cyrenejczyka i pobożne niewiasty, Weronikę i miłość Twojej Matki i Jana. Daj mi przynajmniej mojego Ojca Duchownego i mój dom. Pozwól mi umrzeć z nim blisko i w nim. A potem czyń ze mną, co chcesz, ile chcesz, jak chcesz.
PRZYPISY
[1] miałam w sensie: otrzymałam; "oni" odnosi się do krewnych Belfanti, jak w piśmie z 17 listopada.
[2] miałeś... jak na przykład w Mateusza 27:32; Marka 15:21; Łukasza 23:27.