QUADERNI
18 maja 1944 r.
Wniebowstąpienie Naszego Pana. Godz. 8 (słoneczna)[301]
Kiedy się modlę, mam intelektualne widzenie ogromnej purpurowej tkaniny, którą niezliczona rzesza aniołów, klęcząc w głębokiej adoracji, trzyma rozpostartą, za jeden z brzegów (że tak powiem), nad całą Ziemią. Powiedziałam "purpura", by określić jej kolor. Ale najpiękniejszy jedwab i purpura są jak liche bawełniane szmatki wobec tej tkaniny, która nie jest tkaniną, ponieważ mój wewnętrzny głos ostrzega mnie, że to Najdroższa Krew naszego Pana, którą aniołowie nieustannie rozpościerają nad całą Ziemią, aby jej zasługi zstępowały do dusz i wobec całego stworzenia, aby całe stworzenie uwielbiało Krew, którą Bóg przelał z miłości do swoich stworzeń. Nie widzę nic innego. Ale to widzenie o takim pięknie, że pochłania we mnie wszelkie inne odczucia, unicestwia najżywszy ból i fizyczne wyczerpanie, umacnia wszelką nadzieję, ożywia wszelką radość. Na tle tego promiennego błękitu rajskiego nieba, wobec którego nasze najbłękitniejsze niebo jest rzeczą wyblakłą, stoją anielskie płomienie: rozżarzone światła w ludzkiej postaci, perły i srebro stopione i rozpalone, by stać się kształtami ciał dostępnymi dla mojej ludzkiej ociężałości, kształtami o tak doskonałym pięknie, że budzą we mnie pogardę dla najpiękniejszych dzieł sztuki. Melozzo i Angelico, Tycjan i Dolci, Perugino i Guercino oraz każdy malarz aniołów, jeśli są w chwale Bożej, musieliby przerażać się sobą samymi, porównując te anielskie doskonałości ze swoimi bezkształtnymi szkicami, tak bardzo poniżonymi do naszej ludzkiej miary. A wspanialszy niż wszystkie te szafiry rajskiego nieba i te rozżarzone perły aniołów jest welon Najdroższej Krwi, rubin, który jest płynny, aksamit, który jest ciekły, kolor, który jest głosem, głos, który jest Łaską. Łaska dla nas. Patrzę i uwielbiam. Aż przemawia Jezus. Mówi Jezus: "Zwykłe trudne duchy – nazywam je "niedowierzającymi racjonalistami" – uznają to dyktando za niestosowne. Mówić o Krwi dzisiaj, gdy jest wspomnienie mojego Wniebowstąpienia do Nieba! Dlaczego? Ponieważ Ja tak chcę. A jeśli tego chcę, to znak, że nie jest to niestosowne, ponieważ Ja nigdy nie czynię niczego nielogicznego. Zresztą nie przemawiam dla tego ślepego balastu ludzkości, tłumu bezdusznych bożków, wyobrażeń pychy i głupoty. Przemawiam dla moich dzieci. A szczególnie dla ciebie, Mario. Byliśmy rozdzieleni przez czterdzieści dni. Liczył je twój ból i twoja miłość. Dziś, w dniu wspomnienia[302] rozstania z uczniami, powracam, biedny fiołku mojego krzyża, zatopiony i spalony solą twego płaczu, lecz spragniony mojej Krwi, by żyć. Tylko moja Krew sprawia, że żyjesz. Tylko mój Głos cię pociesza. Tylko moja Obecność czyni cię szczęśliwą. Oto jestem z tobą. Płaczesz? Nie płacz. Słuchaj. To, co widziałaś w duchu, dzieje się naprawdę. Moja Krew nie przestaje się wylewać na Ziemię. Od dwudziestu wieków jaśnieje ona, świadectwo miłości, wobec całego stworzenia, i jak rosa spływa wszędzie tam, gdzie stoi krzyż, który mówi: "Tu jest ziemia Chrystusa". Aniołowie każdego pojedynczego wierzącego, a nawet każdego, kto nosi imię "chrześcijanina", w swej anielskiej naturze nie czynią nic innego, jak tylko tkają loty między Niebem a Ziemią, aby czerpać z boskich skarbów dla każdego z powierzonych ich opiece. I nie na tym kończy się działanie anielskie, ponieważ także inny niezliczony lud anielski z odwiecznego rozkazu uwielbia za tych, którzy, nie będąc chrześcijanami, nie czczą prawdziwego Boga, i błaga moją Krew, by wylała się na wszystkie stworzenia, aby być przez nie uwielbianą. Uwielbiają, jubilując, aniołowie sprawiedliwych, zjednoczeni z duszami tychże, którzy już na Ziemi uprzedzają adorację, która będzie wieczna. Uwielbiają, mając nadzieję, aniołowie tych, którzy nie są chrześcijanami, mając nadzieję, że będą mogli stać się ich opiekunami w znaku Krzyża. Uwielbiają, płacząc, aniołowie grzeszników, którzy nie są już dziećmi Bożymi. I płacząc, jeszcze błagają Krew, aby swą mocą odkupiła te serca. Uwielbiają wreszcie aniołowie kościołów rozsianych po Ziemi, przynosząc Bogu Krew wznoszoną podczas każdej Mszy na moją pamiątkę. Krew zstępuje i Krew wstępuje w nieustannym rytmie. Nie ma takiej chwili dnia, w której moja Krew nie wznosiłaby się do Boga i nie zstępowała z tronu Bożego na Ziemię. Nigdy się nad tym nie zastanawiałaś, Mario. Ale Msza powtarza trzy najważniejsze punkty mego życia jako Jezusa Chrystusa, Słowa Bożego wcielonego. Gdy podczas Konsekracji postacie stają się Ciałem i Krwią, oto wcielam się na nowo, jak niegdyś. Nie w łonie Dziewicy. Lecz w rękach dziewiczego mężczyzny. Dlatego też od moich kapłanów wymaga się anielskiego dziewictwa. Biada bezczeszczącym, którzy ciałem splamionym cielesnym zjednoczeniem dotykają Ciała Bożego! Bo jeśli wasze ciało jest świątynią Ducha Świętego i dlatego musi być zachowane w świętości i czystości, to ciało kapłana, na którego rozkaz zstępuję z Nieba, aby stać się Ciałem i Krwią, i jak w kołysce spoczywam w jego rękach, musi być czystsze niż lilia. A wraz z ciałem także umysł, serce, język. W Podniesieniu jest Ukrzyżowanie. "Gdy zostanę wywyższony[303], wszystko przyciągnę do siebie" a gdy zostaję wywyższony ponad ołtarzem, oto pociągam ze sobą wszystkie uderzenia serc obecnych, wszystkie potrzeby, wszystkie cierpienia, wszystkie modlitwy, i z nimi staję przed Ojcem, mówiąc: "Oto jestem. Ten, który został strawiony miłością, prosi Cię, o Ojcze, abyś dał tym 'moim' wszystko, ponieważ Ja dałem za nich wszystko". A gdy Ofiara zostaje dopełniona przez spożycie Postaci, oto wracam do Ojca mego, mówiąc wam: "Błogosławię was. Jestem z wami aż do skończenia świata", tak jak w poranek Wniebowstąpienia. Z miłości się wcielam, z miłości spalam się, z miłości wstępuję. Aby wstawiać się za wami. To zawsze Miłość króluje w moich dziełach. Rozważaj Mszę w tych światłach, którymi cię oświecam. I pomyśl, że nie ma takiej chwili dnia, w której Hostia nie byłaby spożywana z miłości do was, a Krew konsekrowana, aby powiększać niebiańskie sadzawki, w których obmywają się duchy ludzkie, leczą się choroby, nawadniają się suchości, użyźniają się jałowości, czyni się Bożym[304] to, co należało do błędu. Kontempluj moją Krew, która, po tym jak wylała się w rozdzierających cierpieniach, wstępuje do Ojca, wołając[305] za wami: "Ojcze, w Twoje ręce powierzam te moje duchy. Ojcze, nie opuszczaj ich. Ja, Baranek wiecznie ofiarowany, pragnę tego dla nich". I powtarzaj sobie, aby unicestwić nawet wspomnienie dawnej wątpliwości: "Dlatego raduje się moje serce i weseli się mój język, i nawet moje ciało spoczywa w nadziei, ponieważ Ty nie zostawiłeś mojej duszy w piekle cierpienia. Lecz z miłości do Twojej Krwi objawiłeś mi, jeszcze bardziej niż niedawno, drogi życia i napełnisz mnie radością swoją Obecnością". Są to, z niewielkimi zmianami, słowa Piotra[306] po Zesłaniu Ducha Świętego. Powiedz je sobie z kilkudniowym wyprzedzeniem. Wypiłaś tak wiele żółci, biedna Mario. Pociesz swoje serce miodem wiecznych słów. Błogosławię cię, jak jedenastu, zanim wstąpię."
PRZYPISY
[301] słoneczna, tj. według czasu słonecznego (nie letniego).
[302] Rozdzielenie poświadczone w Ewangelii Marka 16, 19; Łukasza 24, 51; Dziejach Apostolskich 1, 9. Pochodzenie nazwy "fioletowy" jest przedstawione w pierwszym z pism "Notatników", z 22 kwietnia 1943 roku.
[303] Gdy będę podwyższony...", jak w Jana 12:32; "Błogosławię was. Ja jestem z wami...", jak w Ewangelii Mateusza 28:20 i, dla błogosławieństwa, w Ewangelii Łukasza 24:50-51.
[304] staje się z Boga, to znaczy nawraca się do Boga.
[305] wołając, jak w Łukasza 23:46.
[306] Słowa Piotra w Dziejach Apostolskich 2:26-28, zaczerpnięte z Psalmu 16:9-11.