QUADERNI
18 sierpnia 1945 r.
[Poprzedza rozdział 256 dzieła Ewangelia]
"Dla Św. Gabrieli[1] od Maryi Niepokalanej. Nie jestem skłonny udzielać szczególnych wskazówek, nie z zatwardziałości serca, ale z litości dla rzeczniczki i z litości również dla dusz. Trzeba się umacniać samemu, aby to było prawdziwe męstwo. Ale teraz potrzebne jest słowo i Ja je daję. Wypowiedziałaś pierwsze słowo Krzyża - dla ciebie, niezrozumiane i wzięte lekko, i dla Mnie, obrażonego w moich sierotach, którym nie dzieje się krzywda, której bym Ja jej nie uleczył. Już w czasach starego Prawa mówiono[2]: "Miejcie litość nad wdową i sierotą". Ja powiedziałem: "Będę Ojcem tych, którzy nie mają ojca i którymi świat gardzi". Moje wojsko i mój dwór składały się z pokornych i nieszczęśliwych. Byli w nim grzesznicy, niewolnicy, chłopi, sieroty, a wśród nich nie brakowało męczenników cudzych grzechów: dzieci nieślubnych. Nigdy ich nie brakowało i nie byli gorsi od innych w głoszeniu Królestwa Chrystusowego wśród ludów. Kto sądzi, że Niebo, Kapłaństwo czy Klasztor są przywilejem obdarowanych przez zwyczajną rodzinę? Czy potrzebne są tu metryki urodzenia i rozmaite dokumenty, aby mieć dostęp do radości Nieba? Tutaj potrzebna jest świętość, aby wejść. Nic więcej ponad to. Bo metryki urodzenia dotyczą tego, co przemija, nie duszy. Dusza nie rodzi się, gdy wy rodzicie się na Ziemi. Jej narodziny mają miejsce w dniu, w którym przychodzi do Boga, aby zyskać swój wieczny pokój. To powinni mieć na uwadze ci, którzy są powołani do osądzania najdelikatniejszych okoliczności. Co powiedzielibyście o Bogu, gdyby odmówił Nieba temu, kto urodził się jako dziecko nieślubne? Że to niesprawiedliwość. Dlaczego więc odmawiacie drogi - która dla nich jest drogą do Nieba - tym stworzeniom, które dążą do Mnie i które Ja pragnę mieć przy sobie? Dziecko nie prosiło o narodziny. Zbrodnia nie jest jego. Jego jest krzyż. Nie wolno zrzucać na dzieci grzechów rodziców. Powiedziałem[3]: "Nie sądźcie". Nie sądźcie, ponieważ nie znacie okoliczności, w jakich ktoś popełnił winę. Do Mnie należy sąd. Tylko do Mnie. Dlaczego więc sądzicie dwukrotnie w tym przypadku: raz dziecko, raz rodziców? Zaprawdę, stary Izrael, ze swoim faryzeizmem bez miłości, powstał silniejszy niż przedtem, podburzony przez racjonalizm, który znieczula na to, co nadprzyrodzone, i przez nowy jansenizm, który oziębia i stawia przeszkody duszom. To nie jest kroczenie ku światłom czasów ostatecznych, lecz cofanie się nie tylko do czasów przedchrześcijańskich, ale wręcz do nieludzkich i mrocznych metod ludów pogańskich. Bo teraz zamyka się moją drogę, tę, do której Ja wzywałem, wznosząc się przeciw mojej woli. Głosicie, że nie wolno sprzeciwiać się powołaniu dziecka. Mówicie to rodzicom, nawet jeśli mają oni w tym dziecku wszelką pociechę i pomoc, ponieważ mówicie, że Bóg jest czymś więcej niż rodzic. To słuszne. Powiedziałem to i Ja sam[4]. Dlaczego więc spieracie się ze Mną o te stworzenia? Ale gdybyście byli oświeceni i zjednoczeni z Duchem Świętym, powinniście dostrzec w tym powołaniu całe moje miłosierdzie. Powinniście dostrzec całą moją moc, jeśli z dwóch błot, które połączyły się, by płodzić w grzechu, rodzi się kwiat, którego Ja żądam dla mego ołtarza. Powinniście w tych wytrwałych powołaniach, którymi gardzicie, widzieć i wyczuwać znak ojcostwa Boga, który domaga się swoich praw i który otwiera ramiona, by wzywać na oblubienice Jednorodzonego te, które świat by zbezcześcił, a które wy odtrącacie. Biedne dusze! Czy to wy uznajecie je za niegodne przystąpienia do ołtarza, skoro Ja nie uznaję ich za niegodne przystąpienia do Mnie? To chciałbym powiedzieć tym, którzy obrażają Mnie poprzez niewinnych, którzy płaczą i proszą o litość, nie znajdując jej, poprzez tych, których wy powierzchownie odpychacie ku mętnym falom świata, nazywając ich "owocami świata", podczas gdy - gdybyście mieli miłość, sprawiedliwość i roztropność - właśnie dlatego, że są owocami świata, powinniście ich zbierać, by złożyć w Bożych spichlerzach, w schronieniu przed powrotami i dziedzictwem, które mogłyby zniszczyć to, co dobra wola stworzyła. To chciałbym powiedzieć, a także skłonić do refleksji, że wraz z pokusą świata, jaką mają te kwiaty, noszące w swej niższej naturze pożądania wspólne każdemu narodzonemu z kobiety, niekiedy pogłębione atawizmami, które powstrzymuje jedynie Łaska i przekonanie o miłości Boga, wy dodajecie spustoszenie wątpienia w Boga i Jego dobroć. Ale byłoby daremne, gdybym to mówił tym, którzy przeczą wszystkiemu, co nie jest nimi samymi. Dlatego mówię do ciebie, Gabrielo od Maryi Niepokalanej. Ugięłaś swoje człowieczeństwo w pokorze proszenia, tłumaczenia się, widzenia siebie niezrozumianą mimo starań. Ugięłaś się w posłuszeństwie wobec ludzi. A cierpienie było bardzo wielkie. Teraz słuchaj Mnie. Ja jestem ponad ludźmi, a moja mądrość, moja sprawiedliwość są doskonałe. Przełożeni są po to, by kształtować w cnotach. Ale Ja jestem po to, by je uwieńczyć. I interweniuję, bo nadszedł już czas, aby nie uczynić z twojej energii czegoś nie tylko bezużytecznego, ale szkodliwego, ponieważ ściśnięta w bardzo ograniczonej misji, w której byłabyś niczym, ledwie zdolną ocalić samą siebie i wciąż bliska temu, by się nie ocalić, ponieważ nierozważne przeznaczenie i gorzkie doświadczenie tych dni stworzyłyby wewnętrzny, lecz czynny stan nieufności i osądu wobec ślepych i powierzchownych przełożonych. Nie wolno ci przyczyniać się razem z pysznymi nowego Izraela do ruiny serc. Ale zebrać te serca, aby się nie zgubiły, znaczy wyjść z miejsca, do którego weszłaś, wyrwać się z niego z rozdarciem włókien, iść samotnie naprzeciw przyszłości, znosić surową krytykę i oskarżenia o brak miłości, o pychę, o niestałość, ze strony przełożonych, towarzyszek i świata. Na jednego, który cię zrozumie, tysiąc będzie z ciebie szydzić. Pomyśl o tym. Znaczy to poznać straszliwą samotność tego, kto walczy sam przeciw zwyczajom, uprzedzeniom i uporowi. Wyrzuty, drwiny, godziny zwątpienia, rozczarowania, niedostatki, udręki - to wszystko cię czeka, jeśli zbierzesz serca, które Ja powołałem i którym chcę dać ojcostwo, imię, dom, oblubieńca i dzieci. Ojcostwo: Boga; imię: córki Boże; dom: mój; oblubieńca: Mnie; dzieci: te, za które będą się modlić i pracować. To dlatego, że chcę, aby wiedziały, że Bóg jest dobry, aby nigdy nie mogły myśleć, że Bóg jest podobny do tych, którzy je potępiają jako rzeczy sprofanowane, bez sprawiedliwości i bez miłości. Zbierać je - to znaczy cierpieć w każdej chwili, to znaczy zużywać się szybciej i z coraz większym cierpieniem, to znaczy musieć oddać tę słodką posługę, gdy już złożyłaś w niej całe swoje uczucie, to znaczy poznać odpowiedzialność prawdziwej matki, która nie ma za sobą Domu Macierzystego, Przełożonych, niczego, lecz jest zupełnie jak matka pozbawiona pomocy, pozostawiona sama pośród gromadki dzieci, które trzeba doprowadzić do dojrzałości... A straszliwa jest udręka matki, która umiera, zostawiając sieroty jeszcze niedorosłe. To jest agonia moralna, a w twoim przypadku także duchowa, wszczepiona w agonię fizyczną. To, co przeżyłaś do tej pory, jest niczym w porównaniu z tym, co mogłabyś przeżyć i co przeżyjesz, jeśli wypowiesz drugie z tych słów, które ci wskazałem, mianowicie: "Wykonało się!". W mojej Męce[5] powiedziałem do Iskarioty, wiecznego przedstawiciela wszystkich tych, których misją jest zadawanie bólu bliźnim: "Co masz jeszcze uczynić, uczyń prędko". Na Kalwarii przyznałem, że wszystko się dokonało, i to nie tylko z mojej strony. Także ludzie dokonali wszystkiego, co było do zrobienia, aby stworzyć tę godzinę. Także teraz ludzie uczynili wszystko, co było do zrobienia, aby dać ci twoją mękę. Teraz twoją rzeczą jest ją dopełnić, aż będziesz mogła powiedzieć: "Wykonało się, aby te serca zostały zachowane dla Boga". Masz odwagę to powiedzieć? Masz odwagę to uczynić? Patrz, dotąd piłaś kielich, ale teraz czeka cię gąbka z żółcią i octem na krwawiących ranach, w mroku, w opuszczeniu. Masz siłę, by trzymać się jedynie Nieba, nawet jeśli Niebo będzie się wydawać dalekie? Poznasz mękę w całej jej złożonej surowości, jeśli poświęcisz się tej misji. Ja nie jestem kimś, kto oszukuje. Przedstawiam obraz we wszystkich jego barwach, aby nikt nie musiał mówić: "Nie wiedziałam" i upaść dlatego, że nie wiedziała. Daję ci tę pomoc jasnego przedstawienia przyszłości, tak jak mimo trudnych czasów wzbudziłem pomoc finansową dla poczętego dzieła. I dałem ci mój wiatyk, aby cię podtrzymać, pocieszyć, uspokoić, złagodzić twoją wytrwałość moją łagodnością. Gabrielo od Maryi Niepokalanej, wszyscy będą mogli cię oszukać. Nie Ja. Od miesięcy przygotowuję cię na tę godzinę. Przeczytaj ponownie moje przesłania, dane wbrew woli wszystkich, zmuszając nawet samego siebie, i to tylko dlatego, że jesteś sobą, w szczególnych okolicznościach dotyczących kobiety i zakonnicy, chorej pełnej życia i duszy, która jeszcze nie znalazła stałej równowagi, jaką jest całkowite i ufne zdanie się na Mnie. W pierwszym piśmie jest powiedziane: "Dokądkolwiek idzie oblubienica Chrystusa, pierścień miłości idzie z nią". W drugim: "Są dwa słowa tak wzniosłe, że Ja, Słowo, wypowiedziałem je[6] w najbardziej uroczystych chwilach mego życia: 'Oto jestem. Niech się stanie'. Ale nigdy nie zostały wypowiedziane bez płaczu". W trzecim: "Myśl zawsze: 'Co powie Jezus o tym, co czynię?', a jeśli czujesz, że Jezus jest zadowolony, idź naprzód bez lęku". W czwartym moja Matka powiedziała: "Idź do Jezusa ze złotą różą twojej miłości". W piątym już cię pobłogosławiłem na tę godzinę, mówiąc: "Pokój i błogosławieństwo temu, kto z nimi żyje w miłości ku Mnie. Niech Krew i Słowo tworzą w was wciąż nowe siły". W szóstym, który nie został ci dany, bo był zbyt surowy, i nie była to jeszcze godzina, byś go zakosztowała, jest powiedziane: "Niech każdy wydobywa swoim trudem drogocenne diamenty Mądrości". W siódmym: "Spraw, aby serce coraz bardziej się rozszerzało dla pełnego otwarcia na Mnie". W ósmym mówiłem ci: "Idź z moim pokojem". Nie powiedziałbym tego, gdybym nie zaaprobował twojego odejścia. W dziewiątym powtórzyłem ci mój wiatyk pokoju i wskazałem słowa Krzyża. Nigdy nie zaparłem się siebie jako Przyjaciel i Mistrz, a teraz przemawiam w szacie Króla. Ostatnim razem powiedziałem też Maryi wielkie słowo[7]: "Niewiasto, oto twoje dzieci". Ale potem powiedziałem Maryi: "Jeszcze trzeba wylać wiele łez, zanim powiem jej to słowo. Dla niej będzie ono ostatnim. Poczekaj z jego zapisaniem". Teraz radzę ci odosobnić się ze swoją duszą i ze Mną. Odosobnić się, wsłuchać się w siebie, kontemplować siebie, zmierzyć siebie. I kontemplować także innych, i przyszłe dni. W milczeniu myśli się układają i stają się jasne jak rysunek. A jeśli wydobędziesz z nich słowo: "Idź", wtedy już dłużej nie zwlekaj. Powierz swego ducha Ojcu i umrzyj jako Gabriela, aby zmartwychwstać jako matka najnieszczęśliwszych sierot. Wtedy powiem ci: "Matko, oto twoje dzieci: dzieci cierpienia". Jeśli chcesz być matką, umiej stać wyprostowana u stóp Krzyża, na szczycie Kalwarii, wśród szyderstw i bezczelnej ciekawości, aby przyjąć najnieszczęśliwszą z ludzkości. I nazwij to dzieło: "dziełem św. Weroniki Giuliani". Aby nie zrywać żadnej nici z Zakonem, który przypomina mego Franciszka, który nigdy nie odrzucił żadnej nędzy, bo zrozumiał Jezusa. A także by przypomnieć tę, która zasłużyła na Kalwarii na moje Oblicze na płótnie. Ja dam wam moje Oblicze odciśnięte w sercu, abyście były miłującymi, pocieszycielkami i wynagrodzicielkami, jak pierwsza[8] i druga Weronika. Idź w pokoju, i niech będą z tobą miłość Boga, łaska Jezusa, światło Ducha Świętego."
PRZYPISY
[1] Św. Gabriela oznacza siostrę Gabrielę, tę samą osobę, o której mowa w piśmie z 21 lipca 1945 roku. Choć nie jest poprzedzony zwyczajowym Mówi Jezus, niniejszy tekst, ujęty w cudzysłów ostrokątny, jest "dyktandem". Maria Valtorta często nazywana jest "rzeczniczką", jak tutaj i w ostatnich wierszach poprzedzającego pisma; szczególnie zaś w "dyktandzie" z 18 grudnia 1945 roku.
[2] było powiedziane w Księdze Wyjścia 22:21; Księdze Powtórzonego Prawa 24:17-21; 26:12-13; 27:19; Izajasza 1:17; Jeremiasza 22:3; Zachariasza 7:10. Cytat, który następuje, odnosi się niemal na pewno do jakiegoś epizodu z dzieła głównego.
[3] powiedziałem w Mateusza 7:1; Łukasza 6:37. "Nie sądźcie" wyraża tutaj potępienie przeszkody uniemożliwiającej dzieciom nieślubnym wstąpienie do stanu zakonnego, czemu miała zaradzić — w odniesieniu do kobiet — fundacja zainicjowana przez siostrę Gabrielę, o czym już wspominaliśmy w przypisie do "dyktanda" z 10 stycznia 1945 roku.
[4] Powiedziałem to również, na przykład w Mateusza 10:37; 19:29; Łukasza 14:26; 18:29-30.
[5] Męki, do której odnosi się ze szczegółami znalezionymi w Mateusza 27:33-34, 48; Marka 15:22-23, 36; Łukasza 23:36; Jana 13:27; 19:29-30.
[6] Wypowiedziałem je na przykład w Mateusza 26:39; Marka 14:36; Łukasza 22:41-42; Jana 4:34; 6:38; 12:27.
[7] wielkie słowo, jak to, o którym mowa w Jana 19:26.
[8] Pierwsza to wspomniana Weronika Giuliani (1660-1727), klaryska kapucynka, święta; druga to Weronika, która według tradycji miłosiernie otarła twarz Chrystusa w drodze na Kalwarię (w głównym dziele Marii Valtorty jest postacią o imieniu Niche).