QUADERNI

17 listopada 1947 r.

Jezus mówi: "Oto jestem! Pokój mój niech będzie z tobą. Przyszedłem, aby ci to powiedzieć. Lekarze mogą zrozumieć tyle, ile mogą, to znaczy to, co ma ludzki wygląd. Ale pod zasłoną tego, co ludzkie w tobie, jest moja wola, która oczyszcza, upiększa, uświęca, trawi cię, czyni cię hostią dla wielu i klejnotem dla Mnie. Nazwy chorób… to nazwy nadane jako etykieta i wyjaśnienie paktów zawartych między nami dwojgiem, twoich darów miłości, moich pocałunków miłości. Twoje serce, tak, zachorowało w walce, którą stoczyłaś przeciwko ludzkiej niegodziwości. Ale tym, kto zranił je na śmierć, była moja miłość. Zbyt brzydko byłoby, gdybyś miała umrzeć z powodu ludzi, ty, którą kochałem miłością wieczną. Musisz umrzeć za ludzi, moje wierne zwierciadło. Nie z ich powodu, ale dlatego, że jesteś moją naśladowczynią. Wielki Piątek 1930 roku. Wielki Piątek 1934 roku… a na tajemnicy miłości - nazwy, sztuczne nazwy chorób. Nie. Twoja choroba: nasza wzajemna miłość. Twoje płuca: dałaś mi je, aby ocalić duszę ojca[1], a na tę ofiarę - jakąś nazwę, jakąkolwiek nazwę kliniczną… wyjaśnienie, jakie ludzie chcą sobie dać, by wytłumaczyć to, czego wytłumaczyć nie mogą, to znaczy to, co mogliby wyjaśnić tylko wiarą, podnosząc wzrok ku sferom nadprzyrodzonym. Zło w twoim łonie… och, czy nie pamiętasz, dlaczego modliłaś się w soboty? Oto zadośćuczynienie za te stworzenia[2]. Ty cierpisz, ty płacisz, ty naprawiasz to, co obraża Mnie w kobiecie. Twój ból, twoje stwardnienie w boku, ty wiesz… chciałaś tego… miałaś to. Twoje rozszerzone serce… Niech ludzie nie szukają przyczyny. Miłość rozszerza aż do rozerwania włókien. Bóle twoich nerwów: znasz ich prawdę. Mario, Mario, jesteś moja, taka, jaka jesteś, ponieważ jesteś ze Mną, jak Ja, ukrzyżowana z miłości do Mnie, oszalała z miłości aż do utraty rachuby. Duszo moja, ludzie nie mogą zrozumieć, odgadnąć nieustannych cudów Jezusa w Jego umiłowanych. Trwaj w pokoju." Jezus przyszedł. W tych dniach nie mógł przyjść, ponieważ powód, z którego cierpiałam okrutnie, trzymał Go z dala. Zrozumiałam wiele rzeczy w tych dniach. Jego nieobecność była dla mnie lekcją tego, jak konieczne jest posiadanie prawdziwej skruchy, aby mieć Jezusa. Ja nie miałam z tym nic wspólnego. Kontemplowałam ruinę pewnego serca, cierpiałam, ponieważ do tego cierpienia dołączał się brak Jezusa. A wczoraj wizyta lekarska… a dziś moje przemyślenia na ten temat. I oto Jezus, by dać mi odpowiedź i radość. Powrócił. Krzyż mi nie ciąży, ponieważ On jest ze mną.

PRZYPISY

[1] aby ocalić duszę ojca, jak opowiada w Autobiografii, w drugim rozdziale części siódmej.

[2] zadośćuczynienie za te stworzenia, które znajdujemy w "harmonogramie cierpienia", o którym mówi w Autobiografii, pod koniec części szóstej. Bardziej kompletny jest tygodniowy harmonogram ofiar cierpienia, określony w "dyktandzie" z 29 maja 1944 roku. Stwardnienie na boku może odnosić się do dwóch ciosów plagi otrzymanych 12 listopada 1944 roku.