QUADERNI
15 lutego 1946 r.
[Z tej samej daty jest rozdział 384 Ewangelii]
Na moje wewnętrzne rozważanie nad tym, dlaczego teraz Pan skłania mnie, bardziej niż tylko pozwala, do przyjmowania ludzi i nieukrywania tego, kim jestem – a rzecz ta napawa mnie lękiem, bo obawiam się, że to diabelski podstęp – On odpowiada mi tak: "Ty bądź posłuszna i nie lękaj się. Nie spotka cię większa krzywda niż ta, którą wyrządzono ci dotąd, także przez twoje ukrywanie się. A przynajmniej krzywda wyrządzona przez tych, którzy nie potrafią rozpoznać Boga tam, gdzie On jest, zostanie zneutralizowana przez to, co stwierdzą i powiedzą prawe duchy. Użyjmy przebiegłości świata, by walczyć ze światem. Przebiegłości, których naucza władca tego świata… Ja to powiedziałem[1]: "Bądźcie prości jak gołębice i przebiegli jak węże". Szatan czyni ze swoich uczniów przebiegłe węże, a oni przyjmują hałaśliwe postawy, zdolne uwieść ociężałe serca ludzi tego świata, podczas gdy prawe duchy, które unikają takich pokazów, bo dusza czuje, że są nieszczere, nie wiedzą, dokąd się udać, by znaleźć to, co czują za konieczne, tylko dlatego, że w dziewięćdziesięciu procentach przypadków prawdziwe "głosy" pozostają ukryte i odosobnione. Dosyć. Dla ciebie dosyć. Niech przynajmniej niepewni będą mogli porównać i wybrać. I każdy wybierze według tego, na co zasługuje, ponieważ prawdziwi poszukiwacze Boga pójdą w jedną stronę, a nieczyści poszukiwacze Boga w drugą. Nieczystymi poszukiwaczami są ci, którzy z przyjaźni z "głosem" czy "narzędziem" spodziewają się przyjemności lub ludzkiej korzyści. Brzydzę się nimi. Bo nie dla tych rzeczy wzbudzam moje głosy i moje narzędzia. Nie Ja jestem błaznem. Lecz i one, moje głosy, nim nie są. Nie Ja jestem szarlatanem i mimem. Lecz i one nimi nie są. Nie Ja jestem wyrocznią dla wszelkich głupstw. Lecz i one nią nie są. Nie Ja jestem rozrywką. Lecz i one nią nie są. I należy je szanować. Lecz kiedy próbuje się je podważyć sztukami ludzkimi i sztukami diabelskimi, zniekształcić je, oczernić jako chore, by nie powiedzieć: szalone i kłamliwe, wtedy Ja mówię: "Dosyć milczenia i ukrywania! Wyjdź na zewnątrz i daj się poznać najlepszym!". I nie jest to niekonsekwencja w moim postępowaniu, lecz wysoka i przewidująca sprawiedliwość. A także świadomość i znajomość czasu. Ujście się zbliża… Niech rzeka karmiona przeze Mnie będzie znana, zanim zniknie w nadprzyrodzonym morzu. Mój pokój niech będzie z tobą, umęczony Janie! Ale ty wiesz, mały Janie. "Wielki Jan" ujrzał[2] niebiańskie Jeruzalem, chwałę Baranka i tajemnice czasów ostatecznych po męczeństwie. Męczeństwo przerzedza zasłonę ciała, jest śliną Bożą na zmysłach jeszcze ludzkich. Potem widzenie staje się coraz wyraźniejsze. Bo musi przygotować do "posiadania" Boga. I tak będzie. A jeśli są tacy, którzy nie wierzą, którzy nie mogą uwierzyć, ich niewiara jest kamieniołomem, z którego wydobywa się kamienie, by ukamienować "zaprzeczającego", "bluźniercę", "zuchwalca", który chciałby wyznaczyć Bogu granice, odmawiając Mu mocy uczynienia z niczego swego narzędzia, mocy czynienia cudu. Żegnaj, mały Janie męczenników. Błogosławieństwo Boże niech będzie twoim wiatykiem, godzina po godzinie, męka po męce."
[Z dnia 16 lutego 1946 jest rozdział 385 Ewangelii]
PRZYPISY
[1] Powiedziałem w Ewangelii Mateusza 10:16.
[2] widział w Objawieniu 21-22.