PAOLO
8 stycznia 1950 r.
Duch Święty mówi[18]: "Prawo ducha, przez Jezusa Chrystusa, wyzwoliło od grzechu i od ciała, odkupując z winy grzechu pierworodnego, obmywając z win cielesności powstałych z pożądliwości pozostawionych przez pierwszy grzech, pożądliwości, których człowiek nie tłumi ostrą i heroiczną wolą. Lecz prawo ducha nie zniosło prawa wolnej woli. Gdyby to uczyniło, nie byłoby już sprawiedliwości w przyznawaniu nagrody zwycięzcom, ponieważ wszyscy byliby bez winy, ale też bez zasługi za to, że nie chcieli grzeszyć. Wolna wola i pożądliwości pozostawione przez pierwszy grzech są niebezpieczeństwem śmierci dla stworzenia stworzonego na obraz i podobieństwo Boże, przeznaczonego do łaski i do chwały. Ale jest to niebezpieczeństwo święte, zesłane, dane przez Nieskończoną Świętość, dopuszczone przez Nieskończoną Miłość, aby móc sprawiedliwie oddać każdemu stworzeniu to, na co zasłużyło swoją miłością lub brakiem miłości, w czasie ciała i przy pomocy ciała, oraz dzięki zwycięstwu woli duchowej nad ciałem, z miłości do Boga i z pragnienia Nieba. Nie po to, by uniknąć piekła, lecz jedynie z poruszenia miłości ku Miłości niewysłowionej, niepoznawalnej, którą tylko życie i śmierć w łasce pozwolą zrozumieć, poznać i posiąść. Otóż wśród rzesz chrześcijan, także chrześcijan katolików, wielu jest takich, którzy noszą zewnętrzny znak chrześcijanina, jak dawni faryzeusze nosili filakterie na czole i na przegubie, lecz którzy nie mają prawdziwego znamienia chrześcijanina w sercu, tak jak faryzeusze nie mieli prawdziwego prawa we wnętrzu serca, reguły dla jednych i drugich prawdziwego życia synów Bożych. Mają imię i zewnętrzny znak chrześcijan. Ale nie mają tego życia. Życie chrześcijańskie to miłość. Cała miłość. Miłość dała przykazania chrześcijanom. A miłość chrześcijan czyni możliwym prawdziwe wypełnianie przykazań. Miłość proponuje, rozporządza, aby nagradzać. A miłość chrześcijan przyjmuje i wykonuje, aby zasłużyć na nagrodę i uczynić zadość Miłości. Ale miłość, ruch pochodzący od Rodziciela wszystkiego, którym jest Bóg Stwórca wszystkich rzeczy stworzonych, stworzeń swojej Woli - od źdźbła trawy aż po słońce, od nieprzejrzystego i bezwładnego kamienia aż po lśniącą gwiazdę przemierzającą firmamenty, od robaka aż po człowieka, którego Łaska ubóstwia, od zwierzęcia aż po anioła - jest ruchem duchowym, tak jak najczystszym Duchem jest Ten, który będąc Miłością Nieskończoną, wlał ją w jedno z istnieniem stworzeń zamieszkujących Królestwo Niebieskie od ich stworzenia (aniołowie wierni) po te, które doń wstąpiły i wstąpią (duchy błogosławione) przez tysiąclecia. A miłość, będąc rzeczą duchową, nie może być smakowana i posiadana przez tych, nad którymi panuje ciało. Ciało zwykło nazywać "miłością" pożądliwość skierowaną ku innemu ciału lub wielu innym ciałom. Ale to nie jest miłość: to jest żądza, rozpusta, pożądliwość ciała. Miłość posiadali - doskonałą, na miarę tego, co może być w stworzeniu, i zgodnie z ich zasługami i świętością - Syn Człowieczy, Maryja, Jego Matka, i Józef Sprawiedliwy. Trzy różne stopnie doskonałości, które jaśnieją, oddzielone od innych doskonałości sprawiedliwych: od doskonałości Jana, dziewiczego apostoła Jezusa, po doskonałości sprawiedliwych wszystkich czasów, to znaczy tych, którzy kroczyli według ducha, ducha przebóstwionego przez miłość, która jest wciąż Bogiem w człowieku. Ci wyodrębnieni, wyłączeni, poświęceni Bogu, posiadają i smakują miłość. Inni: chrześcijanie według litery, a nie według ducha, posiadają i smakują pożądliwość ciała, która nie jest miłością, lecz apetytem na przyjemność cielesną. Między pierwszymi a drugimi jest przepaść. Między pierwszymi a drugimi jest niemożliwość przymierza i niezrozumienie we wszystkim. Nad przepaścią jest most, most wznoszący się: imię Boga. Pierwsi, swoją litościwą miłością do biednych braci, z najwyższego krańca mostu wzywają i wyciągają rękę do biednych braci, aby pomóc im przekroczyć przepaść i poprowadzić ich drogą ducha przez święte uwiedzenie tym Imieniem, które rozpala widzenia niewysłowionych radości. Ale drudzy albo nie przyjmują wezwania, albo po niewielkim wzniesieniu się, obciążeni ciężarem ciała, uwiedzeni jego owocami, które znajdują się po dolnej stronie mostu łączącego Ziemię z Niebem, spadają na powrót ku owocom ciała dotykalnym, materialnym, cielesnym, i tam się pasą, zaniechawszy pragnienia tajemniczych, duchowych owoców niebieskich, mdłych dla ich cielesnego i zepsutego smaku, a to zepsucie przynosi śmierć ich duchowi, gdyż "dążność ciała prowadzi do śmierci". Ale drudzy, którzy wierzą, że mogą służyć Bogu i mamonie, równoważąc i przeciwważąc praktykami i obrzędami religijnymi literalnymi istotne czyny ciała, i zamieniając Boże Miłosierdzie na głupią dobroć, z której wolno kpić, dopóki życie jest piękne, zdrowie dobre, sprawy i bogactwa kwitną, sprowadzając się do skrajnej skruchy, by uniknąć piekła - skruchy, której nie zawsze dane im będzie dokonać przez Boga wyszydzanego przez całe życie - uważają się za "mądrych", bo umieją się cieszyć i modlić - och, splugawione modlitwy, budzące odrazę w Najczystszym! To jest "mądrość ciała", a nie pokój, i nie życie, i nie ziemska waluta przyszłego i wiecznego pokoju oraz życia niebiańskiego. Ale ci są przyjaciółmi-Judaszami Boga. Ci, którzy jak Zdrajca udają uszanowanie dla Boga i bliźniego, obecnych oboje w Bogu-Człowieku Jezusie, i nazywają Go "Przyjacielem" - Jego, zawsze obecnego w swoich prawdziwych dzieciach, w tych, którzy żyją według ducha i karmią się oraz smakują jedynie pokarm duchowy - a potem zdradzają Boga i są Mu wrogami, nieposłuszni Jego Prawu miłości i całemu Dekalogowi, przeszkadzając Jego Woli, uciskając i krzyżując Jego sługi, Jego głosy, Jego narzędzia. Otóż koniec Judasza nie był tylko śmiercią ciała, ale śmiercią ducha. Był on już "umarłym", "łupem" szatana, gdy jeszcze jadł baranka z Barankiem i gdy Chleb Życia zstępował w niego. Owszem, właśnie wtedy, z powodu jego obłudy, szatan wszedł w niego jako najwyższy, wieczny pan. Ponieważ Bóg jest Prawdą i nie może być Boga tam, gdzie jest kłamstwo, obłuda, fałszywe świadectwo przeciw niewinnemu. Tym wszystkim był Judasz. Chleb Życia nie miał mocy, by przezwyciężyć smak owocu cielesnego, a Judasz, świętokradczo mieszając pożądliwy apetyt ciała z najsłodszym i najświętszym owocem Sakramentu miłości, przypieczętował swój wyrok wiecznej śmierci. Bo miłość i nienawiść nie mogą żyć razem, zjednoczone. Bo Bóg i szatan nie mogą razem być obsługiwani. Bo nie ma przebaczenia dla grzechu przeciwko Miłości, grzechu bogobójczego i bratobójczego. Bo nie może wejść do królestwa Prawdy obłudnik, kłamca, oszczerca. "Psy, truciciele, rozpustnicy, zabójcy, bałwochwalcy i każdy, kto kocha kłamstwo i je czyni, niech będzie poza niebiańskim Jeruzalem" (Apokalipsa, rozdz. 22, w. 15). Otóż zatruwa się i zabija także bez innej trucizny niż oszczerstwo i ból zadany bratu. Otóż jest się bałwochwalcą, nawet jeśli za bożka obiera się własne ja, uważając je za doskonałe, albo bożka innego ja. Powiadam, że łatwiej zbawić Dyzmasa[19], szczerego w swoim wyznaniu, niż fałszywego sługę Prawa i Chrystusa. Bo Bóg kocha po ojcowsku grzesznika, który się nawraca. Ale Jego Dobroć odrzuca tego, kto czyni owoc pożądliwości nawet z darów Bożych, i wprowadza rachubę interesów cielesnych nawet tam, gdzie jest tylko interes Boży. I jak Jezus odrzucił fałszywych uczniów, o których mówi Jan w rozdziale 6, w. 22-72 swojej Ewangelii, tak Ojcu nie podobają się fałszywi chrześcijanie, którzy czcząc Go zewnętrznymi formami, w rzeczywistości zwalczają Go, krytykując Jego zamysły i Jego sługi, i osądzając, jak głupcy, to, co wyjaśni tylko czas i sam Bóg; działanie czy pozorna sprzeczność, która ma swoją rację, i to rację Bożą, i która będzie pieczęcią łaski dla sługi Bożego, a potępieniem dla tych, którzy chcieli osądzić jego i Boga za jego pośrednictwem."
PRZYPISY
[18] Począwszy od obecnej lekcji Maria Valtorta, choć nadal umieszcza cudzysłowy na początku i na końcu każdego "dyktanda", pomija zwyczajowe poprzedzenie go słowami Mówi... Wyrażenie Duch Święty mówi lub Boski Autor mówi, które odtąd będziemy zamieszczać, znajduje się na maszynopisie, który Valtorta ponownie przeglądała.
[19] Dyzma to imię, które tradycja przypisuje dobremu łotrowi z opowiadania Łukasza 23, 39-43.