PAOLO
19 stycznia 1950 r.
Duch Święty mówi: "Doskonałość jest miłością. Miłość jest harmonią. Harmonia jest porządkiem. Nie ma harmonii tam, gdzie zostaje zakłócony porządek. Nie ma miłości tam, gdzie zostaje zakłócona harmonia. Nie ma doskonałości tam, gdzie brakuje miłości. Tak dzieje się we wszystkich rzeczach i dziełach. W ludzkich, a zwłaszcza w nadludzkich. Nie mogłaby powstać naprawdę harmonijna muzyka, gdyby muzyk czy wykonawcy zawiedli w dokładnym stosowaniu muzycznych praw czasu i tonu. Zamiast harmonijnej muzyki, zamiast harmonii, powstałby dysonansowy hałas, który przepędziłby słuchaczy. Nie mogłaby istnieć harmonia moralna, gdyby wśród członków rodziny, społeczeństwa, narodu, zespołu narodów zabrakło miłości. Niemiłość, czyli nieporządek we wzajemnych relacjach, doprowadziłaby do rozłamu i ruiny rodziny, do końca społeczeństwa, do ruiny narodu, do wojny między narodami. Nie może być doskonałości obyczajów, praw, życia, jeśli brakuje miłości, czyli znów harmonii i porządku, które są podstawą wszystkiego, co dobre. Dlatego Nieskończona i Wieczna Doskonałość - która jest Miłością, która jest Porządkiem, która jest Harmonią tak nadzwyczaj doskonałą, że jest Jedna i Troista, a to nie prowadzi do zniesienia czy pomieszania Osoby czy Osób, które pozostają dobrze odrębne, choć tak harmonijnie zespolone przez Miłość, że stanowią doskonałą Jedność, i która to doskonałość powtarza się w innej formie, lecz z tym samym porządkiem, w Słowie, które stało się Ciałem, w którym Bóstwo i Człowieczeństwo złączyły się bez pomieszania i bez wzajemnego zdominowania, przy czym każda z tych dwóch natur pozostała tym, czym była, bez oddzielenia Syna od Ojca, bez niesłusznego przywileju dla Człowieczeństwa Chrystusa z racji tego, że On jest Bogiem - dlatego, mówiłem, Nieskończona i Wieczna Doskonałość stworzyła harmonijnie wszystkie rzeczy i wszystkie stworzenia, i całe Stworzenie można nazwać wzniosłą harmonią, trwającą od chwili zaistnienia, o ile chodzi o odwieczne prawa rządzące biegiem gwiazd i planet, następowaniem po sobie pór roku, nieustannym odradzaniem się gatunków zwierzęcych i roślinnych, aby stworzeniu-człowiekowi nie zabrakło tego, co konieczne dla jego ziemskiego życia. Dokonane bez trudu, ponieważ dokonane w sposób uporządkowany, stworzenie trwałoby dalej bez wysiłku ze strony stworzeń, gdyby nieporządek nie przyszedł zakłócić harmonii Niebios buntem Lucyfera oraz harmonii Edenu buntem Człowieka-Adama. "Eden" nazywano miejsce, w którym Człowiek został stworzony i umieszczony, aby wraz z towarzyszką je zaludnił. Tak jak "Niebem" nazywano miejsce, w którym aniołowie, duchy czyste, zostali umieszczeni po stworzeniu przez Boga, aby Go uwielbiać i Mu służyć na wieki wieków. Eden znaczy "ogród", czyli miejsce rozkoszy. Niebo znaczy "Królestwo Boże", czyli miejsce świętości i radości. Gdyby porządek nigdy nie został dobrowolnie naruszony przez stworzenia, które otrzymały od Boga byt oraz miejsca radości i rozkoszy, Eden pozostałby Edenem dla wszystkich potomków Człowieka-Adama, a piekła by nie było. Lecz anioł jako pierwszy, znając dzięki wzniosłemu darowi przyszłe tajemnice i przyszłe dzieła Pana - tajemnice i dzieła, których Lucyfer, choć wzniosły między aniołami, nigdy nie mógłby dokonać - zamiast kontemplować z uwielbieniem nieskończoną Potęgę i Miłość swego Stwórcy, co byłoby "życiem w porządku, życiem w harmonii dobrych poruszeń umysłu" - podniósł się przeciw swemu Panu w szalonym buncie, który zabił w nim i w jego zwolennikach miłość, a zatem i harmonię, i porządek, i stworzył. Tak, on również stworzył. Lecz co? Stworzył nieporządek, grzech, piekło. To, co mógł stworzyć ktoś, kto oderwał się od Boga. Nieporządek w ludzkich poruszeniach i instynktach, które Bóg dał dobre, uporządkowane i harmonijne między sobą, w porządku i harmonii ku ostatecznemu celowi, dla którego Bóg stworzył człowieka, został stworzony przez Lucyfera, buntownika, który będąc "jaśniejącym o poranku" niebiańskiego stworzenia aniołów, uznał się za "podobnego Najwyższemu", ponad którego niebiosami usiłował "wznieść swój tron" (Izajasz 14). Grzech przeciw miłości, czyli pycha umysłu i serca, przez którą Człowiek-Adam z niewinnego stał się winnym, straszliwy grzech "ja", które chce "stać się jak Bóg" (Rodzaju II), został stworzony przez Lucyfera, który następnie do tego grzechu uwiódł Człowieka, by uczynić go podobnym sobie w buncie przeciw Panu. Piekło, miejsce wiecznej i niepojętej udręki, w które wpadają ci, którzy uporczywie żyją w nienawiści do Pana i Jego Prawa, zostało stworzone z jego powodu, z powodu zbuntowanego Archanioła, powalonego wraz ze swymi zwolennikami gniewem Bożym i pokonanego przez aniołów wiernych - pokonanego, bo pozbawionego już mocy swego stanu łaski, powalonego i "strąconego w głąb Otchłani" (Izajasz), gdzie jego straszliwy ogień nienawiści, jego już przerażające światło i płomień, tak odmienne od światła i płomienia łaski i miłości, jakimi Bóg go obdarzył, stwarzając go, rozpaliły wieczne i najstraszliwsze ognie. Niebo pozostało Niebem także po buncie i upadku buntowników. Ponieważ w Królestwie Bożym wszystko jest ustalone przez wieczne zasady, a po wygnaniu pysznych, buntowników, tych, którzy uczynili bożka z samych siebie, których mieszkaniem jest płonące jezioro piekielne - świętość, radość, miłość, harmonia, doskonały porządek trwają wiecznie. Lecz nieporządek już zaistniał, a wraz z nim grzech, ból i śmierć mogły wkraść się podstępnie między rozkosze Edenu, zakłócić ich porządek, harmonię, miłość, rozsiać w nich truciznę, zepsuć rozum, wolę, uczucia i instynkty, wzbudzić grzeszne pożądania, zniszczyć niewinność i łaskę, zasmucić Stwórcę, uczynić ze stworzeń, dotąd szczęśliwych nadprzyrodzenie i naturalnie, dwoje nieszczęśliwych - jednego skazanego na to, by mozolnie wydobywał swój chleb z ziemi już przeklętej i rodzącej ciernie i osty, drugą skazaną na rodzenie w bólu, na życie w bólu i w poddaniu mężczyźnie, oboje skazanych na poznanie bólu utraty syna zabitego przez syna oraz wstydu bycia rodzicami bratobójcy, a wreszcie na poznanie bólu umierania. Cały ten wielowiekowy ból bierze się z nieporządku stworzonego przez buntownika w Niebie oraz z przyzwolenia na nieporządek zaproponowany przez niego, już przeklętego węża, w Edenie, dwojgu pierwszym mieszkańcom Ziemi. I nigdy więcej pierwsza doskonałość, pierwsza miłość, pierwsza harmonia, pierwotny porządek nie mogły się odrodzić, odkąd anioł i dwoje niewinnych dobrowolnie przedłożyło Zło nad Najwyższe Dobro. Nawet Ofiara Boga, który stał się Człowiekiem, by odkupić, nie zdołała przywrócić pierwotnego stanu porządku, harmonii, miłości, doskonałości. Łaska naprawia, lecz rana pozostaje. Łaska przychodzi z pomocą, lecz zarzewia grzechu pozostają. Podczas gdy dawniej dojście do Królestwa Bożego byłoby słodkie i bez wysiłku, teraz trzeba "używać gwałtu", by osiągnąć Królestwo Niebieskie. Świętego gwałtu przeciw gwałtowi złemu. Bo od chwili Grzechu Dobro i Zło istnieją i walczą ze sobą na zewnątrz i wewnątrz człowieka. Bóg wzywa. Szatan wzywa. Bóg natchnie. Szatan natchnie. Bóg ofiarowuje swoje dary. Szatan swoje. A między Bogiem a Szatanem stoi człowiek. Człowiek, w którym są dwie natury już ze sobą walczące. Ta cielesna, w której są zarzewia Winy. Ta duchowa, w której są głosy Łaski. I jeśli Bóg zwraca się ku tej stronie, która ma z Nim podobieństwo, ponieważ jest Ojcem, który miłuje swoje stworzenie i pragnie się z nim zjednoczyć po jego ziemskiej próbie, to Szatan, Przeciwnik, Ten, który nienawidzi Boga i Człowieka, stworzenia Bożego, zwraca się ku jednej i ku drugiej stronie, i podburza cielesną, próbując uwieść duchową, by zwyciężyć i uczynić swoim łupem, niczym ów "lew ryczący, który chce pożreć", o którym mówi Apostoł Piotr."