PAOLO

3 marca 1950 r.

Duch Święty mówi: "'Stworzenie zostało poddane marności', mówi Paweł. Wyjaśniłem[23], jak to niezmierzona próżność bycia jak Bóg była przyczyną Winy i jej następstw. Całe stworzenie, z powodu szalonej próżności człowieka, który był arcydziełem stworzenia, poznało brzydotę Grzechu oraz grzechów przeciw Bogu i przeciw bliźniemu. I bardziej niż jakiekolwiek inne, niższe od niego stworzenie, poznał ją człowiek, stworzenie wyższe, jako jedyne stworzenie natury rozumnej, wolnej, intelektualnej, zdolne do rozwoju nie tylko fizycznego, a nawet intelektualnego, w ludzkim znaczeniu tego słowa, lecz także do rozwoju duchowego, będąc, jak człowiek, według słusznych słów wielkiego teologa[24]: nieskończonością w możności, zdolnością, którą tylko Bóg może wypełnić. Zaprawdę tak jest. Tak jest odkąd istnieje człowiek, i Wina, choć mocno osłabiła tę moc, nie zdołała pozbawić człowieka tych dwóch przymiotów, które Bóg złożył w nim, stwarzając go. W tej samej pierwszej parze, gdy ból po śmierci Abla rozproszył szalone opary pychy, które aż do tej chwili trzymały człowieka w niewoli podszeptów wiecznego Buntownika, ta moc, ogłuszona ciosem grzechu i kary, obudziła się na nowo. A człowiek, wznosząc wzrok ku utraconemu Niebu, szukając Tego, który go słusznie odtrącił, poczuł na nowo, że tylko Bóg może pocieszyć jego ból, wypełnić jego pragnienie miłości, wesprzeć jego siły moralne wieczną nadzieją oraz obietnicą, która zstąpiła w Adama wraz z wyrokiem, że jego uwodziciel zostanie zwyciężony i że wyzwolenie z jego haniebnego uścisku, czyli przywrócenie stanu Łaski, a zatem i dziedzictwa Królestwa Niebieskiego, dokona się za pośrednictwem Niewiasty, która będąc Dziewicą, porodzi Emmanuela, Zbawiciela i Odkupiciela. Oto więc stworzenie, poddane marności i, można by rzec, powstrzymane w dążeniu do swej ostatecznej doskonałości - tej, w której duch coraz bardziej triumfuje nad materią - podjęło na nowo swą drogę ku światłu, ku wyżynom, ku Bogu, swemu Celowi, któremu odwróciło się plecami, schodząc po zboczu prowadzącym nie tylko z ziemskiego Raju na Ziemię, lecz z niej dalej ku krainom ciemności i grzechu. Brakowało wprawdzie Łaski, słońca duszy, dzięki któremu ona widzi wyraźnie, dzięki któremu kiełkują cnoty i wzrasta doskonałość, lecz pozostawało sumienie i jego głos: ojcowskie wezwanie Boga ku Sobie samemu i ku celowi ostatecznemu; to znaczy, że pozostawało w człowieku, złączone z duszą duchową i zjednoczone z nią, to minimum wystarczające, by uzdolnić go do dążenia ku swemu celowi, ta gleba zdolna przyjąć, aż do przywrócenia Łaski, owe światła, których Bóg nigdy nikomu nie poskąpił, choćby był najbardziej winny, oraz utrzymać żywe to poznanie i tę miłość Boga, które człowiek otrzymał od Niego samego wraz z istnieniem i które, w ukryciu, w nim pozostały. Paweł pisze - a zdanie to jest źle rozumiane, czy to z braku zrozumienia, czy z chęci złego zrozumienia, aby zniechęcić ludzi do dążenia ku Dobru dla osiągnięcia Nieba, jakoby nie było zbawienia dla człowieka o skłonnościach grzesznych; herezja zrodzona z gałęzi, które oderwały się od pnia mistycznej Winorośli, z buntowniczych członków, które odłączyły się od Ciała mistycznego; wypowiedź przeciw Miłości Bożej, która stworzyła, przeznaczając do Łaski i Chwały, a nie do potępienia, co Kościół Nauczający słusznie potępia - Paweł pisze: "Poddane marności - nie z własnej chęci, ale ze względu na Tego, który je poddał - w nadziei, że również i ono zostanie wyzwolone z niewoli zepsucia, by uczestniczyć w wolności i chwale dzieci Bożych". Otóż wielu, świętokradcy, heretycy, przeczący głównemu Przymiotowi Boga, szatańscy, bo nienawidzący miłości i prawdy, biorą to zdanie za podstawę swojej pseudoreligii i mówią: "Widzicie, kto chciał waszego upadku, waszej słabości, waszej zguby? On, ten, którego nazywacie Ojcem". Nie. Na to straszliwe bluźnierstwo, na tę insynuację najsubtelniejszej diabelskiej przebiegłości, Ja odpowiadam. I odpowiadam tak: Bóg poddał człowieka próbie, by utwierdzić go w Łasce. I to dla tych, którzy potrafili być sprawiedliwi nawet po jednym czy kilku chwilowych upadkach, oczyszczonych szczerą skruchą i żarliwą miłością. Podczas gdy dla zbuntowanych aniołów, których natura anielska była wyższa od ludzkiej - tak dalece, że o Chrystusie powiedziano: "Uczyniłeś go niewiele mniejszym od aniołów" - nie było ani obietnicy przebaczenia, ani trwałości niczego, co mogłoby w nich doprowadzić ich z powrotem, poprzez doskonałą skruchę i doskonałą miłość, do ich pierwotnego stanu szczęśliwości, dla człowieka było to wszystko i jeszcze więcej: głosy Patriarchów i Proroków potwierdzające obietnicę Odkupiciela zawartą w Protoewangelii, objawienia Boga poprzez Jego przejawy i natchnienia dane Patriarchom, Mojżeszowi - wyzwolicielowi i prawodawcy ludu żydowskiego - Jozuemu, Prorokom, a zwieńczone cudem daru, nauczania i ofiary Syna Bożego. Nigdy Bóg nie cofnął przeznaczenia do Łaski dla wszystkich ludzi. Nigdy. Ponieważ Bóg nie jest zmienny w swych postanowieniach, a to, co raz zechciał, chce na zawsze, na ile to zależy od Jego Woli. Nigdy. Choć Bóg nie działał tak, jak działał "mając nadzieję", jak niewłaściwie jest napisane, lecz "wiedząc". Bóg niczego nie ignoruje. Zatem nadzieja jest Mu obca. Ma nadzieję ten, kto nie zna przyszłości, czy to całości, czy jednostek. Nie ten, kto - jak Bóg - niczego nie ignoruje i wszystko zna, ze swej Wieczności, o losie każdego. Niech więc będzie powiedziane i niech się wierzy, że Bóg poddał próbie stworzenie w jego najdoskonalszym stworzeniu, dobrze wiedząc, że zgrzeszy ono pychą i buntem przez próżność stania się jak Bóg, lecz chcąc dać mu miarę bez miary swej miłości do ludzi. Przed stworzeniem człowieka, a więc przed próbą, Bóg ustanowił już Środek, dzięki któremu człowiek zostanie najpierw wyzwolony z niewoli zepsucia, a potem uszczęśliwiony chwalebną wolnością dzieci Bożych, osiągnąwszy swój udział w dziedzictwie Królestwa niebieskiego. Zatem Bóg nie chciał ani waszego upadku, ani waszej słabości, ani waszej zguby. Lecz chcąc mieć lud synów, stworzył was i, wiedząc, że nie wytrwacie w Łasce, jeszcze zanim was stworzył, przygotował Przenajświętszy Środek, świętszy i potężniejszy niż jakikolwiek inny być może, aby was zbawić i dać wam waszą część w swoim Królestwie. Dlatego i tu można powiedzieć, że jaśnieje w całej swej prawdzie nieskończona i niezaspokojona Miłość Boga do ludzi, jego przybranych dzieci."

PRZYPISY

[23] Wyjaśniłem to, zwłaszcza w Lekcji 23.

[24] Wielki teolog cytowany tutaj oraz wielki doktor cytowany dalej mogą oznaczać św. Augustyna, ojca i doktora Kościoła (354-430), albo św. Tomasza z Akwinu, doktora Kościoła (1225-1274).