PAOLO

14 marca 1950 r.

Duch Święty mówi: "Świat jest zaludniony, a właściwie był zaludniony od początku stworzeniami nierozumnymi i stworzeniami rozumnymi. Zaludniony nie dlatego, że było wiele osobników każdego gatunku, ale dlatego, że wiele było gatunków stworzeń nierozumnych, a nad nimi królowała para dwóch stworzeń obdarzonych rozumem i duszą duchową oraz nieśmiertelną, zupełnie inną niż ta, którą nazwano "duszą żyjącą" w rozdziale pierwszym Księgi Rodzaju, w wersecie 30, a która była jedynie tchnieniem, o którym w Księdze napisano, że "miały duszę w nozdrzach". A wszystkie rzeczy stworzone były "dobre" w osądzie samego Boga Stwórcy, który jest Dobrocią absolutną i doskonałą. Były "bardzo dobre". Jakiej dobroci? Tylko tej, że służyły człowiekowi jako pomoc w uprawianiu Edenu, albo jako pokarm, albo jako rozrywka? Czyli dobroci biernej, ponieważ to właśnie miały czynić, czy dobroci służalczej wobec człowieka, stworzenia różniącego się od wszystkich innych postawą wyprostowaną, majestatem chodu, pięknem oblicza, potęgą czynów i głosu, tym panowaniem właściwym istocie rozumnej, które przejawia się w pewnej woli, w stanowczym rozkazie, w zdolności do sprawiedliwego nagradzania lub karania - wszystko to budzi w istocie niższej naturalną uległość? Nie. Były "bardzo dobre", ponieważ były jeszcze pozbawione dzikości, złości, przebiegłości; i lew przebywał z owieczką, i wilk z barankiem, i lampart z koźlęciem, i młode niedźwiedzicy pasły się razem z młodymi klaczy, jak to przebija z wersetu 19 rozdziału drugiego Księgi Rodzaju, gdzie powiedziano, że Adam obcował poufale ze wszystkimi zwierzętami ziemi i powietrza, nadając wszystkim imię, nie doznając zniewagi od tych spośród nich, które były dzikie, i nie budząc lęku w żadnym z nich, ponieważ były dobre i instynktownie czuły, że człowiek, sam również "dobry", nie ukarze ich bez powodu; tak też będzie, jak przepowiada Izajasz, kiedy "poznanie Pana", czyli królestwo ducha, naprawdę napełni ziemię (Izajasz, rozdz. XI, od w. 6 do 9). Potem Adam zgrzeszył i ziemia została z jego powodu przeklęta, a wśród licznych cierni, jakie zrodziła dla upadłego człowieka - ponieważ stał się nieposłuszny Bogu - był i ten: nieposłuszeństwo stworzeń niższych od niego. On zaś, oprócz tego, że z trudem czerpał codzienny pokarm z ziemi, która stała się przeklęta, musiał z trudem bronić się przed zwierzętami już niedobrymi, zbuntowanymi wobec niego, jak on sam wobec Stwórcy, wrogimi sobie nawzajem, ponieważ nieład ustanowił już swoje panowanie, które będzie trwać, dopóki nie nadejdzie Dzień Pański i Jego Królestwo, a niebo i ziemia, takie jakie są teraz, znikną i nastanie nowe niebo i nowa ziemia (Ap 21,1), i skończy się mozół stworzeń. Ponieważ naprawdę nadejdzie dzień i wieczne królestwo dla wszystkich synów Bożych, którzy aż do tego dnia będą musieli wciąż walczyć, wzdychać i jęczeć, aby zrodzić z samych siebie "syna Bożego", zrodzonego nie "z krwi ani z woli ciała", lecz przez przyjęcie Życia Bożego, przez przyjęcie Słowa, które stało się Człowiekiem - Tego, o którym pisze Izajasz, powtarzając słowa odwiecznego Słowa: "... Odkupiłem cię i wezwałem cię po imieniu: tyś moim... Ja jestem twoim Zbawicielem... Wszystkich, którzy wzywają mego imienia, stworzyłem dla mojej chwały, ukształtowałem ich, uczyniłem ich", i jeszcze: "Są moim ludem, dziećmi, których się nie wypieram". Przyjąć Życie Boże znaczy wznieść własne życie ludzkie do dzieł nadprzyrodzonych. Być wezwanym po imieniu i pospieszyć na Boże wezwanie znaczy czynić to, co uczynił Bóg-Człowiek, i to, co można czynić, ponieważ On was odkupił i zbawił, więc macie w sobie pierwiastki nadprzyrodzone, przede wszystkim Łaskę, dzięki której możecie żyć jako sprawiedliwi i wznosić się jako święci duchem, aż do ponownego zjednoczenia go z ciałem, do Nieba - każdy na stopień chwały zasłużony przez wierność wobec miary daru Chrystusowego danego każdemu człowiekowi z osobna. Nie wolno mówić ani myśleć, że w Niebie, choć są różne mieszkania, czyli różne stopnie chwały, nagroda błogosławionych jest mniejsza lub większa. Nie. Chwała, do której przeznaczył was wasz Ojciec niebieski, polega na życiu w Jego Przybytku. Szczęśliwość niebieska polega na oglądaniu Boga twarzą w twarz. I tę wizję wszyscy błogosławieni będą mieli jednakowo. Różny jest stopień, ponieważ nie wszystkim w jednakowej mierze dany został dar Chrystusa, lecz wszystkim w mierze wystarczającej, by osiągnąć stopień, który Odwieczna Mądrość od zawsze wie, że jest dla danego stworzenia osiągalny. Lecz jednakowa jest nagroda, ponieważ zarówno sługa pańszczyźniany, jak i potężny król, zarówno doktor Kościoła, jak i prostaczek, który ledwie potrafi wypowiedzieć, i to nie zawsze poprawnie, najprostsze i najpospolitsze modlitwy i nie zna niczego poza podstawowymi prawdami religii - jeśli żyją w sprawiedliwości i w mierze sprawiedliwości odpowiadającej Bożemu wezwaniu i Bożemu darowi proporcjonalnemu do własnego posłannictwa w świecie, z jednakowym, pełnym czci szacunkiem posługują się skarbami danymi im przez Boga i sprawiają, że one przynoszą owoc. Dlatego znajdą swój skarb w Niebie. Nie wszyscy święci w Niebie są apostołami, nie wszyscy prorokami, nie wszyscy ewangelistami ani kapłanami. Nie wszyscy błogosławieni są pustelnikami, nie wszyscy pokutnikami, nie wszyscy męczennikami za wiarę. Nie wszyscy są dziewicami, nie wszyscy rodzicami, nie wszyscy dziećmi wśród "stu czterdziestu czterech tysięcy, niezmiernego tłumu, którego nikt nie mógł policzyć, z każdego narodu i pokolenia, ludu i języka", o których mówi Jan. Ciało mistyczne złożone jest z członków wszelkiego rodzaju. Lecz wszystkie, nawet najskromniejsze, wzdychają i cierpią w Kościele walczącym, aby zrodzić w sobie Chrystusa i dojść "przez jedność wiary i poznania Syna Bożego do człowieka doskonałego, do miary wielkości według Pełni Chrystusa" - do owej doskonałości podobnej doskonałości Ojca, którą Jezus ukazał ludziom jako doskonałą miarę synów Bożych. To kształtowanie, rodzenie, by wydać na światło Niebios "syna Bożego", jest pracą bolesną. Dlatego powiedziane jest, że lud zbawionych, wołających hosanna Barankowi, składa się z tych, którzy "przychodzą z wielkiego ucisku" - ucisku pochodzącego ze źródeł, które wam już wyjaśniłem: szatana, świata i jaźni osłabionej i wypaczonej skutkami Winy. A Pawłowe porównanie: "bóle rodzenia" przypomina bardziej niż cokolwiek innego właśnie te następstwa. Jak bowiem, gdyby Adam i jego żona pozostali niewinni i wierni Panu, bez bólu byłoby dla kobiety rodzenie, a bez walki i trudu dla mężczyzny i kobiety osiągnięcie celu ostatecznego, tak też dla wszystkich potomków Adama nie byłyby potrzebne bóle, podobne do bólów długiego porodu, aby dojść do dnia narodzin dla Nieba, zrodziwszy w sobie Chrystusa: prawdziwego chrześcijanina, innego Chrystusa. Lecz wraz z winą przyszło potępienie, a wraz z potępieniem trud wszelkiego rodzaju, od fizycznego przez moralny aż po duchowy, aby stać się "dziećmi Bożymi". Trud, który znajduje swoje oparcie w pewnej nadziei ostatecznego zbawienia. Nadzieja tak pewna, że przypomina już niejako intuicyjne widzenie tego, czym będzie przyszła szczęśliwość. A nadzieja staje się wiarą. A wiara daje wam cierpliwość w oczekiwaniu tej przyszłości. Wiara, nadzieja, miłość — trzy cnoty teologalne, które, zwłaszcza miłość, pomagają osiągnąć pełny rozwój tego, co jest w was w zarodku: Łaski, korzenia Chwały, i która, jak mówi wielki doktor[25], potrzebuje współdziałania wszystkich waszych władz umysłowych i duchowych oraz wszystkich waszych czynności — zarówno zmysłowych, jak duchowych, jak i nadprzyrodzonych, to znaczy tych, które zwracają się z pragnieniem i świętym pożądaniem ku Bogu — aby skutecznie działać w was i doprowadzić was do osiągnięcia celu ostatecznego: Chwały. Przemiana człowieka cielesnego w człowieka duchowego, a z niego w syna, który wszedł w posiadanie Królestwa Ojca, którego jest współdziedzicem przez Chrystusa i z Chrystusem, jest naprawdę podobna do długiej i mozolnej ciąży oraz bolesnego trudu porodowego. Lecz wy, którzy tego doświadczacie, pocieszcie waszego ducha słowami Boskiego Mistrza: "Kobieta, gdy rodzi, cierpi, bo nadeszła jej godzina; gdy jednak urodzi dziecię, już nie pamięta o udręce z powodu radości, że na świat przyszedł człowiek". A o wiele większe są narodziny człowieka, który rodzi się na nowo, z własnej woli, w duchu i prawdzie, z człowieka cielesnego stając się synem Bożym. A jeszcze pamiętajcie inne Boskie słowa: "Przez waszą cierpliwość zyskacie wasze dusze", to znaczy dacie im chwałę po długim ziemskim trudzie. Pracujcie więc wiernie i wytrwale nad waszą przemianą w dzieci Boże i oczekujcie cierpliwie, aby ujrzeć to, w co teraz jedynie wierzycie i co macie nadzieję zobaczyć. Choćby życie było długie, a próba surowa, zawsze są one niezmiernie mniejsze co do długości i głębi w porównaniu z wiecznością i błogością, które was oczekują. Choćby silne były przyczyny i czynniki, które sprowadzają na was walkę i ból, pomyślcie, że Bóg dał wam czynniki i przyczyny siły oraz zwycięstwa nieskończenie większe od tych, które was atakują i trapią: Łaskę, Sakramenty, Słowo ewangeliczne, Prawo uczynione łatwym dzięki pobudce włożonej w nie przez Chrystusa: miłości; a wreszcie pomoc i modlitwę Ducha Świętego."

PRZYPISY

[25] wielki doktor, cytowany w poprzednim przypisie.