PAOLO
29 października 1950 r. Święto Chrystusa Króla
Boski Autor mówi: "To odrzucenie nie jest ani całkowite, ani wieczne. Jeśli Bóg jest Sprawiedliwością, jest także Miłosierdziem. A że jest Miłosierdziem, świadczy o tym fakt, że uczynił swoje Słowo Barankiem przeznaczonym na ofiarę dla odkupienia ludzi. Dlatego też nie cały Izrael został odrzucony. Ponieważ nie cały Izrael był niegodziwy. Jak w każdej ludzkiej społeczności, także w Izraelu byli sprawiedliwi. Najsprawiedliwsi spośród nich zrozumieli, poszli za Chrystusem i umiłowali Go, odkąd Go poznali. Inni, mniej prości i mniej sprawiedliwi, czekali na potężne dowody, by uwierzyć, że jest On Mesjaszem. Jeszcze innych poruszyły dopiero ostateczne cuda (Zmartwychwstanie i Wniebowstąpienie). Wreszcie niektórzy poddali się dopiero wtedy, gdy zobaczyli, jak Apostołowie, prości i niewykształceni, przemieniają się w ewangelizatorów pełnych godności i mądrości, jak stają się odważni, choć wcześniej byli bojaźliwi, jak czynią cuda podobnie jak ich Mistrz, a przede wszystkim jak są tak mocni w wierze, że potrafią stawić czoło Sanhedrynowi, odpowiadając raz i drugi na jego niesprawiedliwe nakazy: "Osądźcie sami, czy słuszne jest w oczach Boga bardziej słuchać was niż Boga. Co do nas, nie możemy nie mówić o tym, cośmy widzieli i słyszeli (Dz 4, 19-20). Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi. Bóg ojców naszych wskrzesił owego Jezusa, którego wy zabiliście, zawiesiwszy Go na krzyżu. Tego Władcę i Zbawiciela Bóg wywyższył swoją prawicą, aby dać Izraelowi nawrócenie i odpuszczenie grzechów. A świadkami tego jesteśmy my oraz Duch Święty, którego Bóg dał tym, którzy Mu są posłuszni (Dz 5, 29-32)". Najsprawiedliwsi spośród przywódców Izraela, wśród nich Gamaliel, najwyższy z rabinów owego czasu, nawrócili się wtedy do Pana Jezusa. Nie wszystko bowiem w człowieku i z człowieka jest złe, choć nie wszystko w nim jest sprawiedliwe. Grzech pierworodny i grzechy potrójnej pożądliwości nie niszczą wszystkiego, co jest w człowieku od Boga, to znaczy wszystkiego, co jest dobrą skłonnością części niecielesnej (ducha i rozumu). Rozum, który tylko obłęd może całkowicie unicestwić, może zawsze otworzyć drogę prawdy i sprawiedliwości, oświecić nią ludzi, aby - dobrze używając swej wolnej woli - przyjęli to, co z początku otwarcie odrzucili albo z trudem przyjmowali, uznając to za prawdziwe i dobre oraz za środek prowadzący ku Prawdzie. Reszta Izraela, "lud twardego karku" od czasów Mojżeszowych, trwała w swoim błędzie, odrzucając wiarę w Chrystusa, odrzucając Jego naukę, która jest drogą zbawienia. Choć znali zapowiedź Mesjasza, wielokrotnie przepowiadanego przez Boga swoim synom, nie przyjęli Go, a wręcz odrzucili jako grzesznika. Ponieważ nie było w nich miłości, która jest życiem w Bogu i życiem Boga w człowieku, lecz była pycha, która jest twardością serca i dymem przesłaniającym prawdę. Bóg natomiast, choć wina Izraela była ogromna, nie odrzucił całego swego ludu, mając - jak już powiedział Eliaszowi - zachowaną z niego pewną liczbę mężów, którzy nie ugną kolan przed żadnym bożkiem i którzy prędzej czy później przyjdą do Króla królów. Do tej Reszty ludu wybranego - ponieważ pozostali, będąc synami, uczynili się pasierbami Boga, nie uznając Pierworodnego spośród wszystkich prawdziwych dzieci Bożych, Pierworodnego przez Naturę i przez Łaskę - poszła Łaska, która jest darem przeznaczonym przez Boga dla wszystkich ludzi, to prawda, ale która pozostaje darem tylko dla tego, kto jej nie odrzuca albo się z niej nie ogałaca przez grzech. Tak więc Izrael, chcąc być zbyt "wysoki", według swoich mniemań, i zasiadłszy ze swymi wielkimi na katedrze Mojżesza, choć nie żył według sprawiedliwości Mojżeszowej, chcąc uważać się za "nauczyciela" świata, czyniąc Prawo niewykonalnym przez nagromadzenie ludzkich praw dodanych i nałożonych na Prawo, chcąc uważać się za sędziego nawet Świętego świętych, który przyszedł z Nieba, by przywrócić Izraelowi Sprawiedliwość, a Prawu jego boską i doskonałą prostotę, dzięki której każdy sprawiedliwy człowiek może je wprowadzić w życie, czy to Żyd, czy Samarytanin, Grek czy Rzymianin, nie osiągnął ludzkiej chwały, której szukał, ani chwały nadprzyrodzonej, której posiadanie, w swej pysze, już sobie przypisywał, lecz - z wyjątkiem nielicznych Żydów nawróconych do Chrystusa - zasłużył na karę z Nieba: oślepienie, odurzenie, sidło, sieć, potknięcie, oraz na karę ludzką, która sprawiła, że ugiął się ku ziemi pod ciosami ciemięzców i poszedł rozproszony i znienawidzony przez świat i przez wieki. Odrzucili, wyparli się, zabili Króla królów, tego Króla, który dałby im królestwo bez końca. A za karę i za upokorzenie mieli królów i cesarzy, ludzkich władców wszystkich czasów. Ich pysze podano ten chleb: ujrzeć siebie zastąpionych jako Lud Boży przez pogan i zobaczyć zniszczoną Świątynię, ołtarz i miasto, z których byli tak dumni, że brakowało im miłości wobec każdego, kto nie był ich obywatelem z urodzenia albo przez wyniesienie do wysokich urzędów. Gardzili i ujrzeli siebie wzgardzonymi. Panowali żelaznym berłem, a zostali ujarzmieni rózgami i łańcuchami przez tych, którymi tak długo pogardzali. Stali się odrzuceni, a inni zajęli ich miejsce. Nie było już Jerozolimy i Synagogi, lecz Rzym i Kościół. Oni, "pierwsi", stali się "ostatnimi", jak powiedziało wszechwiedzące i wszechwidzące Słowo. A jednak, ponieważ Bóg wyprowadza dobro ze wszystkiego, nawet jeśli jest to coś zasadniczo złego samo w sobie, i tym razem ze zbrodni Żydów wyszło dobro dla pogan. Poganie, nie gorsi od Żydów wobec Chrystusa, lecz właśnie poganie, szanowali w Nim człowieka uczonego i pełnego pokoju, człowieka, który nimi nie gardził i nie uczył tłumów nimi gardzić, lecz przeciwnie, również dla nich, pogan, był dobry. Lecz po zbrodni na Golgocie ich oczy otworzyły się na prawdę i w owym dobrym, pełnym pokoju, uczonym człowieku, zdolnym czynić cuda, rozpoznali "Syna Bożego", i zwrócili się ku Niemu, żyjącemu w swoim Kościele, i otrzymali Życie. Oto więc ich zbrodnia (Żydów), zbrodnia chciwców żądnych władzy, stała się bogactwem skarbów duchowych dla pogan, którzy byli ich pozbawieni, a ich (Żydów) dobrowolny brak zrozumienia i rozumu, który uparcie zamknął się, odrzucając Światło i przedkładając ciemność nad Światło, sprawił, że Światło poszło do pogan, a z tej pierwszej przyczyny wynikły inne: miłość, dzięki której ludzie z narodów wrogich sobie nawzajem, albo nienawidzących się jako panujący i podbici, ludzie z każdego miejsca i każdego języka, pojednali się między sobą, nazywając się "braćmi" w imię Przenajświętszego Brata, który przyszedł umrzeć, aby dać im jedno Życie, czy to Żydom, czy poganom, Żydom z Diaspory czy Grekom, Rzymianom, Libijczykom, Egipcjanom, Partom czy Syryjczykom. Najpierw powstała, albo zmartwychwstała tam, gdzie umarła, miłość, która jest życiem w Bogu, i miłość uczyniła świętymi pierwociny, świętym całe ciasto i świętym cały mistyczny Krzew winny. Od korzeni - które były z Izraela przez Maryję, Matkę Jezusa, dziewicę z rodu Dawida, i przez Jezusa, Jej Jednorodzonego; przez Apostołów, synów Izraela, i uczniów wywodzących się z dwunastu pokoleń - aż po nowe gałęzie, dane przez pogan, wszczepione w Jego pień na miejsce gałęzi, które - ponieważ nie chciały pozostać zjednoczone z Chrystusem, pniem mistycznego Krzewu winnego - zostały odcięte jako obumarłe. Święte całe Ciało mistyczne, bo święta Głowa i święty korzeń, z którego najczystszego pędu wyszła Głowa. Święte gałęzie, wszczepione w niego - nawet jeśli wcześniej święte nie były - byleby nie powtórzyły dawnego grzechu, przez który Adam utracił Łaskę, a Izrael, w niemal całym swoim ludzie, Łaskę i błogosławieństwo Boże. Życiem dla nowych latorośli, życiem dla każdego pędu Krzewu winnego jest miłość, boski sok, który żywi tego, kto z pychy nie odrywa się od pnia. Ponieważ pycha prowadzi do zwątpienia - zarówno w prawdy, jak i w obowiązki, które, jeśli nie są wypełniane, czynią człowieka znienawidzonym przez Boga. A z wątpliwości rodzi się oziębienie wiary, potem niewiara, potem utrata bojaźni Bożej, a potem przekonanie, że Bóg jest tak dobry, iż nigdy nie potrafi być surowy. Bóg jest sprawiedliwy w swojej dobroci. Surowy, dopóki człowiek trwa w swoim grzechu, łagodny, gdy człowiek go żałuje, gotowy bardziej przyjąć go na powrót do swej przyjaźni niż potępić, szczęśliwy, jeśli z kogoś duchowo umarłego może uczynić lub na nowo uczynić żywego. Lecz głupi Bóg nigdy nie jest. Pan może uczynić każdy cud, bo nieskończona jest Jego Potęga i Jego Miłosierdzie, i nieskończone są zasługi Chrystusa Odkupiciela. Ale jedno jest konieczne, by otrzymać każdy cud: dobra wola człowieka, jego wiara w Boga, jego nadzieja w Panu, jego miłość do Boga i bliźniego, przede wszystkim miłość, ponieważ ona jest glebą, która pozwala rozkwitnąć każdej cnocie i zjednoczyć się z Bogiem."