PAOLO

29 stycznia 1950 r.

Duch Święty mówi: "Apostoł zwraca się do dzieci Bożych. Miłość również zwraca się do nich, ta sama Miłość, która natchnęła Pawła i która natchyna, poucza i uświęca tych, którzy miłują Boga. W nich także jest "prawo grzechu", wrodzone ciału odkąd zapragnęło ono skosztować zakazanego owocu. Nikt ze sług Bożych nie uniknął tego jarzma, tego łańcucha, tego "ościenia", o którym mówi sam Paweł, który mimo iż został uniesiony do trzeciego nieba i usłyszał tajemne słowa, nie został przez to oszczędzony od ataków "anioła szatana", okrutnego podżegacza, zazdrosnego o świętość Apostoła, wykorzystującego bodźce ciała. A natchniony Apostoł, który wniknął w tajemnice Boże, nie mogąc powtórzyć owych "tajemnych słów", które mu je objawiły, nie wznosi skarg z powodu tych napaści i bodźców, nie czyni wyrzutów Panu, który na nie pozwolił, lecz "mając w sobie ducha Chrystusowego" pojmuje nadprzyrodzoną rację miłości i sprawiedliwości, która pozwoliła na owe napaści i ów bodziec po "ogromie objawień", przyjmuje odpowiedź Bożą i głosi: "Będę się więc chlubił z moich słabości, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusa". Oto jak człowiek, w którym jest natura cielesna i natura duchowa, prawo cielesne i prawo duchowe, może żyć według ducha: mając w sobie moc ducha Chrystusowego. Łaska i dobra wola przyczyniają się do utrzymania porządku między częścią cielesną a duchową, które są ze sobą w sporze. Lecz tym, co potwierdza, utrwala, ugruntowuje w prawie ducha, w życiu ducha, jest posiadanie w sobie zamieszkującego Chrystusa, czyli życie w Chrystusie Życiu. W Chrystusie, mistycznym Krzewie Winnym, który żywi latorośle. W Chrystusie, Głowie mistycznego Ciała, którego skład tworzy zjednoczenie wszystkich katolików żywych dzięki Łasce danej przez Boga, dzięki dobrej woli heroicznie praktykowanej, dzięki zjednoczeniu, a raczej: dzięki zespoleniu z Chrystusem, działaniu w każdej chwili i w każdym czynie w Nim, jak On i dla Niego. Cała nauka Jezusa, cała nauka Pawła odnajduje się w tej lekcji. "Ja jestem prawdziwym Krzewem Winnym, a wy latoroślami. Latorośl nie może przynosić owocu, jeśli nie trwa zjednoczona z krzewem winnym. Jeśli kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity i będzie mógł dokonywać dzieł, których Ja dokonuję, a nawet większych, ponieważ Ojciec mój uczyni to, o co Go poprosicie w imię moje. Ja sam uczynię w was to, o co Mnie poprosicie w imię moje. A także Duch Prawdy, który pochodzi od Ojca, zamieszka w was, nauczy was wszelkiej prawdy". I powiedział to po wyjściu Zdrajcy, który nie był godzien słyszeć innych, jeszcze wznioślejszych słów Życia, będąc już martwym, nieczystym, będąc zawsze nieczystym, targującym się między Chrystusem a Szatanem. Słowo było Życiem dla tego, kto je przyjął, nabywając przez to prawo do stania się "synem Bożym". Lecz było Śmiercią dla tego, kto poznawszy je, nie przyjął go w czystości intencji, ale przeciwnie, mając nadzieję na korzyść i chwałę ludzką, potępił je i sprzedał. Zaprawdę i teraz tak jest. Ci, którzy czynią ze Słowa środek ludzkiej chwały i ludzkiej korzyści, albo usiłują to czynić, umierają jeszcze bardziej niż ci, którzy Słowa nie poznali, dla których, przed najsprawiedliwszymi Oczyma Boga, środkiem nagrody będzie także prawo naturalne i dobre uczynki spełnione zgodnie z religią przez nich poznaną, dla uczczenia bóstwa, tak jak im dane było je poznać. Biada temu, kto "wiele otrzymał", nie dając wiele! Biada temu, kto próbuje służyć równocześnie Bogu i mamonie! Biada temu, kto otrzymawszy, bezpośrednio lub pośrednio, nadzwyczajny dar od Boga, poniża go poprzez targ i umowę z pożądliwości ludzkiej chwały i pieniądza! Także nauka Pawła jest w tej lekcji. Głęboka nauka o Ciele mistycznym. "Wy jesteście ciałem Chrystusa i członkami zjednoczonymi z członkami... Jak ciało jest jedno, a członków ma wiele, i wszystkie członki, choć jest ich wiele, tworzą jedno ciało, tak jest z mistycznym Ciałem Chrystusa... który jest Głową w Ciele Kościoła... A nawet członki, które wydają się słabsze, są bardziej potrzebne... skoro Bóg tak ułożył ciało, by dać większą cześć członkom, które jej nie miały..." lecz które stały się godne czci przez zamieszkiwanie w Ciele mistycznym i przez zamieszkiwanie Chrystusa w nich, Chrystusa, w którym jest pełnia bóstwa i zjednoczenia z Ojcem i Duchem Świętym, tym samym Duchem, który "prosi (za członki) niewysłowionymi jękami", podczas gdy Ojciec "wie, czego pragnie Jego Duch Święty", podczas gdy umiłowany Syn, żyjący w prawdziwym chrześcijaninie, woła swoim duchem wlanym w serca dzieci Bożych: "Abba - Ojcze". I oto tak możliwe jest dla człowieka, mimo sporu między ciałem a duchem oraz prawami ciała i ducha, i szatańskimi napaściami, utrzymać się w porządku, w harmonii, w miłości i osiągnąć doskonałość oraz Niebo. Ciało zawsze będzie ciałem i zaznawać będzie bodźców, tak jak pozna śmierć u kresu swoich dni. Lecz ciało zostanie poddane duchowi, którego Chrystus w nim zamieszkujący czyni mocnym, sprawiedliwym, żywym drugim, nadprzyrodzonym życiem, które nie zna śmierci. Nie zginie zatem ten, kto żyje w Chrystusie, dla Chrystusa, z Chrystusem. Nie runie w otchłań. Może być zwalczany, a nawet niekiedy powalony, lecz nie pozostanie taki. Powstanie, po każdej napaści, silniejszy niż przedtem, aż do ostatniego zmartwychwstania bez końca. Także Chrystus wydawał się nieraz pokonany, zmuszony do ucieczki, zmuszony się wycofać, podczas życia publicznego. Także Chrystus wydawał się na zawsze obalony w Wielki Piątek. Lecz to Jego całkowite unicestwienie uczyniło Jego triumf pełniejszym. Właśnie dlatego, że przez kilka godzin był "winowajcą" zasługującym na mękę krzyża, że został oskarżony o bycie "bluźniercą, świętokradcą, hańbą świętego Ludu", potem był Zwycięzcą, Świętym świętych, wiecznym Kapłanem, Chwałą Ludu chrześcijańskiego. On zwyciężył pokusę, grzech, śmierć. Kto żyje w Nim i dla Niego, tak jak On znosi pokusę i ją zwycięża, nawet jeśli upada, nie umiera, trwając w grzechu. Nie pozostaje w śmierci, lecz zmartwychwstaje. Zawsze zmartwychwstaje, nawet jeśli umarł na skutek nagłej przewagi cielesnej, byleby chciał należeć do Chrystusa i żyć w Jego prawie, które jest prawem ducha. Ponieważ On, Chrystus Zbawiciel, który ustanowił Sakramenty, aby przywrócić życie duchom, i umarł, aby odkupić, i nauczył swoich Apostołów przebaczać siedemdziesiąt siedem razy ludzkim słabościom, które żałują za grzech, jest tam, przy drzwiach serca, z których wykluczył Go grzech, i puka, aby wejść na nowo i przynieść z powrotem "Życie i Światło". I oto nauka Piotra w tej lekcji: "...Do którego (Pana)... przystępując, i wy sami jako żywe kamienie budujcie się na Nim, aby stanowić dom duchowy (Pana, ponieważ ciało sprawiedliwego jest świątynią Ducha Bożego), kapłaństwo święte, aby składać duchowe ofiary (ponieważ każdy sprawiedliwy człowiek ofiarowuje siebie samego w nieustannym całopaleniu posłuszeństwa Prawu z miłości do Boga i może być nauczycielem duchowym, słowem i przykładem, który przywodzi do Boga innych ludzi)... Boska moc Chrystusa obdarowała nas wszystkim, co dotyczy życia i pobożności... abyście stali się uczestnikami Boskiej natury". I oto nauka Jana w tej lekcji: "Jeżeli mówimy, że mamy z Nim współuczestnictwo, a chodzimy w ciemności, kłamiemy i nie postępujemy zgodnie z prawdą. Jeżeli zaś chodzimy w światłości, mamy jedni z drugimi współuczestnictwo, a krew Jezusa Chrystusa, Syna Jego, oczyszcza nas z wszelkiego grzechu... Mamy Rzecznika wobec Ojca - Jezusa Chrystusa sprawiedliwego... Kto mówi, że w Nim (Bogu) trwa, powinien również sam postępować tak, jak On postępował... Każdy, kto narodził się z Boga (przez wiarę i przyjęcie Jezusa i Jego Prawa), nie grzeszy, gdyż trwa w nim zarodek Boży... Bóg dał nam życie wieczne, a to życie jest w Jego Synu. Ten, kto ma Syna, ma życie; ten, kto nie ma Syna Bożego, nie ma życia... Boskie zrodzenie zachowuje to (to, co ma w sobie z Chrystusa Życia)... Syn Boży przyszedł i obdarzył nas rozumem, abyśmy poznali Boga prawdziwego i byli w Jego prawdziwym Synu". Zaprawdę więc, by "żyć" prawdziwym życiem, które nie zna kresu, człowiek musi mieć "ducha Chrystusowego". W ten sposób ciało, niewolnik grzechu, będzie podwójnie niewolnikiem ducha ożywionego duchem Jezusa Przenajświętszego, który uczynił poddanymi grzech i ciało, i nie będzie mogło zadać śmierci duchowi. Owszem, dzięki jego świętości, także ciało otrzyma, u kresu wieków, przywrócone życie, aby i ono radowało się w wiecznym Królestwie."