PAOLO
25 stycznia 1948 r.
Przenajświętszy Autor mówi: "Jeśli cały świat ma zostać uznany za winny przed Bogiem, jeśli z Prawa pochodzi świadomość grzechu i nikt nie zostanie usprawiedliwiony przed Bogiem przez uczynki Prawa, kto więc się zbawi? Czym? I czy zasłuży wówczas na przynależność do Ludu Bożego, jeśli cały świat ma zostać uznany za winny przed Nim? Czy te słowa Apostoła, kończące rozważany wcześniej fragment, nie niszczą nadziei w Boską obietnicę? Nie. Nie niszczą ani nadziei, ani obietnicy. Nie skazują świata na nieuchronną zagładę. Nie zniechęcają myślą o bezużyteczności przynależenia do Ludu Bożego. Przeciwnie, pomnażają nadzieję i obietnicę, ufność w miłość Ojca, Stwórcy każdego stworzenia, zachęcają do wstąpienia do tego błogosławionego Ludu, zachęcają do pełnienia uczynków Prawa, bez obawy, że nie mają one wartości zbawczej — mimo ich poznania i praktykowania — lecz raczej ku potępieniu, ponieważ zawsze są wypełniane niedoskonale. Dlaczego? Ponieważ "wszyscy, którzy wierzą w Chrystusa, dostępują usprawiedliwienia darmo, z Jego łaski, przez dokonane przez Niego Odkupienie". O, zaprawdę On "wziął na siebie wszystkie zła człowieka; Bóg, Jego Ojciec, złożył na Nim nieprawość całego świata, a On wycierpiał karę, która przywraca ludziom pokój". Oto Pasterz i Baranek, który gromadzi "błądzące owce, które zeszły z drogi Nieba". On, ludziom rozproszonym przez powaby ciała, świata i szatana, łatwo schodzącym na zdradliwe pastwiska, wyznaczył swoją Krwią znak. Ten znak prowadzi z tej błotnistej Ziemi, na której żyjecie, do Królestwa Bożego. Ta Krew, ta Boska Krew Wcielonego Słowa, ta niewinna Krew Syna Człowieczego jaśnieje i woła do wszystkich ludzi, wskazując drogę i prawdy, których trzeba się trzymać, aby mieć Życie. Zauważcie, że mówię w czasie teraźniejszym, ponieważ Odkupienie dokonane przez "Ofiarę przebłagalną z góry ustanowioną przez Boga" jest wiecznym teraz, które nie bierze początku ani od Godziny Dziewiątej, ani od pierwszego kwilenia w Betlejem, ani od objawień danych prorokom, ani od obietnicy złożonej Abrahamowi, ani od wyroku w Edenie, ani od pierwszego stwórczego rozkazu: "Niech się stanie światłość", lecz istniało zawsze, zawsze, tak jak Bóg zawsze był, Jeden i Troisty, rodząc ze swej doskonałej Jedności Syna, i Pocieszyciela, który od tych Dwóch Pierwszych pochodzi, nie wywołując przez to podziału Jedności i nie wprowadzając, mimo tej nienaruszonej Jedności, pomieszania Osób. Zawsze Myśl, w wiecznym teraz Bożej Myśli, myślała, z góry postanowiła, chciała Ofiary odkupieńczej. I to Jego nieskończone tętno miłosiernej miłości, wiecznie żywione przez myślącą Jedność wobec dni jeszcze niestworzonego Wszechświata i stworzeń tego Wszechświata, doskonałych z pochodzenia, niedoskonałych z własnej woli, zrodziło Słowo, Ofiarę. Oto dlaczego słusznie się mówi, że Bóg jest Miłością i że każde działanie Boga jest miłością, począwszy od owego tajemniczo i nieskończenie godnego podziwu zrodzenia Słowa, a zatem także od istnienia Pocieszyciela, który jest nieskończoną i wzajemną miłością Dwóch Pierwszych, aż po ziarno, które w tej właśnie chwili, po tysiącleciach od Stworzenia, rzuca swój zarodek poza bruzdę, by pewnego dnia stworzyć rodzinę ziaren, przyszły chleb dla człowieka. Bóg jest nieskończenie dobry, miłujący, mądry, wielkoduszny. Dla tych swoich doskonałości chciał Odkupiciela jeszcze zanim zaistniał Grzech, i dla tych swoich doskonałości potrafił "znosić dawniej popełnione przez ludzi występki, aby ujawnić sprawiedliwość w chwili, gdy była słuszna, i aby dostąpili odkupienia wszyscy ci, którzy — bądź przez światło duchowe, bądź przez znajomość doktryny — wierzą w Chrystusa Jezusa". Powiedziałem: "wszyscy ci, którzy bądź przez światło duchowe, bądź przez znajomość doktryny". Oto punkt, nad którym wielu zbyt mało się zastanawia i w którym popadają w ten sam błąd co dawni Żydzi, którzy uważali się za jedynych przeznaczonych do Nieba, ponieważ byli jedynymi, którzy znali istnienie i Prawo prawdziwego Boga. O, nieszczęśni! Dla iluż z nich ta znajomość stała się potępieniem! Potępieniem, ponieważ znajomość ta nie była w nich powodem pokory, lecz pychy. Uznali się za usprawiedliwionych bez potrzeby obrzezania ducha, tylko dlatego, że obrzezanie było na ich ciele. Sądzili, że osiągnęli triumf przez zabór, przez prawo silniejszego. Nie. Niebo, dla wszystkich, jest zdobyczą. Trudną. Długą. Pewną tylko dla tych, którzy wytrwali w dobrej woli aż do kresu życia. Prorocy mówią, że Synagoga zostanie odrzucona, a Świątynia i Naród Izraela zniszczone, podczas gdy "pustynia ziemi bez dróg napełni się radością", i na pustyni powstaną mnogości nowych ludów Bożych "i ujrzą chwałę Pana", i usłyszą zachęcające słowa: "Nie bójcie się. Oto wasz Bóg. On przychodzi i zbawia was". I "wtedy oczy ślepych i uszy głuchych (pogan) się otworzą". I "chromi (nieucywilizowani) pobiegną jak jelenie", jakby byli zdrowi, do wód Zbawiciela. I "wody oczyszczające wytrysną nawet tam, gdzie teraz (mówię w czasie teraźniejszym Boga, lecz mam na myśli czasy, które rozpoczęły się wraz z apostolską ewangelizacją i które zakończą się dopiero wraz z końcem czasu) panuje jałowość bałwochwalstwa, a strumienie (mądrości) popłyną tam, gdzie jest nieznajomość Boga i Jego nauki... a tam, gdzie wcześniej były legowiska smoków" (grzech, bałwochwalstwo, herezje, wszelkie zło zrodzone ze Zła) powstaną mieszkania wybranych do Bożego synostwa i "będzie tam droga, i będzie nazwana świętą". Ta droga wyznaczona Krwią Chrystusa. "Kto nią idzie, choćby nieświadomy, nie zbłądzi". O, pocieszająca obietnico! "Nie będzie na niej ani lwów, ani złowrogich zwierząt, lecz będą po niej kroczyć tylko wyzwoleni, odkupieni przez Pana", którzy powrócą do Boskiej przyjaźni i synostwa między Bogiem a człowiekiem, zerwanego przez Adama, i pełni nadprzyrodzonej radości wypełnią swój dzień, dopóki wejście do Królestwa Bożego nie otrze wszelkiej łzy i nie zniesie na wieki wszelkiego bólu. Oto obietnica. I oto odpowiedź dla tego, kto sądzi, że tylko katolik może się zbawić. I oto wyjaśnienie moich słów: "bądź przez znajomość duchową". Bóg ma wszelką moc. I Bóg ma wszelkie miłosierdzie. A Jego radością jest udzielać się duchom, które tęsknią za nieznanym Bogiem, czując, że On jest, choć nie wiedzą jak, kim ani gdzie On jest, ani jak do Niego dojść. Wielu — jeśli patrzeć na ich liczbę; niewielu — jeśli policzyć miliardy ludzi, którzy od Adama po dziś deptali proch Ziemi — to ci, którzy zostali "zbawieni" przez wiarę w prawdziwego Boga, przez tę wiarę odnalezioną w tajemniczy sposób żywą w głębi ich ducha, którą Bóg uczynił mocniejszą i jaśniejszą, w nagrodę za ich sprawiedliwość ofiarowaną nieznanemu Bogu, którego starali się poznać. Wielu! Wielu! Tak. Ponieważ Bóg usprawiedliwia nieobrzezanych przez wiarę i obrzezanych przez wiarę. I bardzo często nieobrzezani, dzięki tajemniczej wierze, która ich ożywia (dar Boży dla tych o dobrej woli), nie znając uczynków nakazanych przez Prawo, działają lepiej niż ci, którzy je znają, ukazując w ten sposób, że wiara jest jeszcze skuteczniejsza od Prawa dla zbawienia człowieka, ponieważ tam, gdzie jest wiara w nieznanego Boga, który miłuje i wynagradza dobro spełnione na Jego cześć, tam jest nadzieja i tam jest miłość. A gdzie jest miłość, tam jest zbawienie. Ponieważ zaprawdę pod koniec czasów ci, którzy nie zostali ochrzczeni wodą, zostaną ochrzczeni Ogniem, czyli Miłością daną w nagrodę za ich miłość."