PAOLO

2 czerwca 1950 r. 1. piątek miesiąca Najświętszego Serca Pana Jezusa

Boski Autor mówi: "To jest punkt bardzo głęboki, zarówno ze względu na regułę, jaką daje w praktykowaniu miłości bliźniego, jak i na naukę, jaką daje tym, którzy dla dóbr ziemskich wyrzekają się dóbr niebieskich. Wzywając Ducha Świętego, mieszkańca serc i ciał sprawiedliwych, Głos przemawiający do sumienia, który czyni je swoim głosem pouczenia, przewodnictwa, prawa, Paweł mówi: "Mam wielki smutek, nieprzerwany ból w sercu, chciałbym sam być odłączony od Chrystusa dla moich braci (dla dobra moich braci), którzy są krwi mojej według ciała: Izraelitów, do których należy przybrane synostwo (Boże), chwała, przymierze, Prawo, kult, obietnice, patriarchowie, i z których, według ciała, pochodzi Chrystus..." Paweł był Żydem i Izraelitą, potomkiem Abrahama, i zaświadcza o tym jako ten, który świadczy o szlachetności krwi otrzymanej od przodków i chlubi się nią, nawet po tym, jak piorun na drodze do Damaszku wyrwał go z jałowej Synagogi, by zanurzyć go w siedmiorakiej rzece łask, wypływającej z łona Kościoła, z Opoki ustanowionej przez wiecznego Najwyższego Kapłana: Chrystusa, przeciw której na próżno rzucił się Szaweł, nie rozbijając się w tym zderzeniu tylko dzięki woli Bożej, która przeznaczyła Szawłowi wielkie rzeczy. Choć oddzielony już od Synagogi, wciąż jeszcze łączyły go więzy uczucia z braćmi we krwi Abrahama. I nie jest to uczucie naganne, bo jeśli bliźnim jest każdy człowiek zamieszkujący ziemię, którego trzeba miłować, to tym bardziej bliźnim jest ten, z kim łączy nas wspólne pochodzenie, ojczyzna, prawo. Paweł pochodził z Tarsu w Cylicji. Był więc obywatelem rzymskim, ponieważ Cylicja podlegała Rzymowi. Ale był Żydem z pokolenia Beniamina z urodzenia i z Prawa, bo niewielu, spośród prozelitów, mieszkańców diaspory czy nawet samych faryzeuszy z Palestyny, było tak gorliwych w praktykach mojżeszowych i faryzejskich jak Szaweł, który był gorliwy aż do fanatyzmu i niesprawiedliwości. Przywiązanie do braci we krwi i w dawnej wierze trwało więc nadal nawet po przyjęciu nowej wiary i staniu się Apostołem Chrystusa, i to najgorliwszym z apostołów, gdyż przeniósł on samego siebie, z całą swą nieustępliwością, z całym swym fanatyzmem minionego czasu, wrodzonym jego naturze ludzkiej, w nowy czas. Ale ponieważ owo przejście dokonało się dzięki nadzwyczajnemu dziełu Boga - Słowa, które stało się ciałem - jego miłość do dawnych braci przekształciła się, jak wszystko w nim, z uczucia ziemskiego w miłość nadprzyrodzoną. Także jego nieustępliwość i fanatyzm uległy przemianie, choć nadal trwały. Bo Szaweł, ów zapalczywy, nieustępliwy, fanatyczny faryzeusz, który kamienował Szczepana, jeśli nie kamieniami, to słowami, prześladowca chrześcijan, stawszy się Pawłem, stał się zapalczywy nie w nienawiści, lecz w miłości, nieustępliwy w obronie czci Boga i dobra dusz, najpierw wobec siebie samego, a potem wobec wszystkich, od papieża Piotra aż po ostatniego wiernego. I oto dlatego ziemskie uczucie do dawnych braci wznosi się i uszlachetnia, i staje się w nim męczeństwem miłości nadprzyrodzonej, ponieważ pragnąłby, aby i oni znaleźli się w Królestwie, nawróceni, skruszeni, odnowieni przez Chrystusa, dla Chrystusa i w Chrystusie, którego odrzucili, gdy był pośród nich, i którego prześladowali aż do śmierci, żądając Jego Krwi na siebie, nie w świętym celu odkupienia, lecz z nienawiści i szyderstwa. Ten grzech bogobójstwa jest bólem, który ściska i wypełnia serce Pawła. Ich uporczywe trwanie w tym grzechu, które przedłużało się wraz z trwaniem prześladowania Chrystusa poprzez prześladowanie chrześcijan, było wielkim smutkiem Pawła. Do tego stopnia, że Paweł pragnie, i niemal prosi, aby zostać odłączonym od Chrystusa, swej Miłości nad miłościami, byleby oni doszli do skruchy i pokochali Go, zasługując w ten sposób, by stać się żywymi przybranymi synami Boga i braćmi Chrystusa, nie tylko co do ciała - przyjętego przez Niego przez pochodzenie od Adama po linii matczynej, i od Abrahama, Izaaka, Jakuba, a przez kolejne pokolenia od Jessego, i wreszcie od ostatniej z rodu Dawida, Maryi, dzięki czemu Jezus z Nazaretu jest Izraelitą najczystszej krwi Ludu Wybranego - lecz także przez współdziedzictwo w Królestwie Ojca niebieskiego. Ci, którzy pragną być prawdziwymi chrześcijanami, muszą żywić te same uczucia co Paweł wobec braci odłączonych, synów marnotrawnych różnego rodzaju: zarówno tych, którzy są chrześcijanami, bo wierzą w Chrystusa, lecz nie są członkami Ciała Mistycznego, gdyż nie są zjednoczeni z pniem Mistycznej Winorośli, czyli Kościoła Rzymskiego, jak i tych, którzy są martwymi członkami tego Kościoła Rzymskiego, otrzymawszy chrzest i inne sakramenty z rąk prawdziwego Kościoła, lecz którzy potem, czy to przez złą wolę, która sprawiła, że popadli w grzechy śmiertelne i w grzeszne formy życia, czy to przez popadnięcie w herezje różnego rodzaju, ściągnęli na siebie sankcje kościelne (za przesądy, bałwochwalstwo także wobec człowieka, obcowanie z demonem, przynależność do sekt antychrześcijańskich, spirytyzm, magię i inne tego rodzaju rzeczy). Poświęcić się za nich, aby wrócili do Życia i osiągnęli zbawienie wieczne, to doskonała miłość bliźniego. A reguła jest taka: miłować nie tylko tych, którzy są wam podobni w religii i sprawiedliwości, i tych, którzy was miłują, lecz także, a nawet przede wszystkim, tych, którzy są wam niepodobni i są waszymi wrogami, zarówno dlatego, że tego bardziej potrzebują, jak i dlatego, że miłowanie tych, którzy nas prześladują albo nienawidzą nas i naszej wiary, i naszego sposobu postępowania, jest świadectwem doskonałego uformowania w Chrystusie, który przebaczył nawet swoim oprawcom i szydercom, i jest monetą o nieskończonej wartości dla waszego skarbu w Niebie. Druga nauka, dotycząca różnej wartości dóbr ziemskich i niebieskich, znajduje się w w. 6, 7 i 8, a jej zakończenie w w. 13. "Nie wszyscy bowiem, którzy pochodzą od Izraela, są Izraelem, i nie wszyscy, przez to, że są potomstwem Abrahama, stają się jego dziećmi, lecz w Izaaku uznane będzie twoje potomstwo. Nie synowie co do ciała są dziećmi Bożymi, lecz synowie obietnicy są uznani za potomstwo". Otóż to. To wciąż wolna wola człowieka rozstrzyga o jego losie przyszłym i wiecznym. Jak dla Adama to jego wola sprawiła jego upadek, jak dla Kaina to jego wola uczyniła go bratobójcą i tułaczem, dając początek synom ciała, czyli tym, którzy wyszli spod wszelkiego prawa, także moralnego, tak też zła wola Izmaela sprawiła, że został wyrzucony z plemienia Abrahama i stał się rodzicielem synów ciała, a nie Boga, ponieważ złączył się z kobietą z Egiptu, czyli bałwochwalczynią. Miną wieki, a Izrael powtórzy ten błąd, gdy jego król zawrze małżeństwa z kobietami obcymi i bałwochwalczymi, wprowadzając kult bożków przy Świątyni Pańskiej, tworząc w ten sposób podłoże pod schizmę polityczną i religijną, która na wieki podzieliła Izrael na Królestwo Judy i Izraela, i zwróciła mieszkańców Palestyny - Judejczyków i Galilejczyków - przeciwko Samarytanom, aż do czasów po śmierci Chrystusa. Ale jeszcze wcześniej inny, przez wzgardę dla rzeczy naprawdę cennych i nieprzemijających, i przez przywiązanie do rzeczy ziemskich, straci pierworodztwo w rodzie wybranym, a potem błogosławieństwo ojcowskie, podobne do błogosławieństwa przekazywanego przez Ojca Stwórcę ojcu naturalnemu, by obdarzyć pierworodnego nadzwyczajnymi mocami, i wreszcie straci przynależność do Ludu Obietnicy, dając początek rodowi Edomitów czyli Idumejczyków, ludowi, na który Pan jest oburzony (Ml 1, 4), gdyż nie był już Izraelem, lecz rasą niewolników, a nie ludzi wolnych, podobnie jak ród Izmaela - znak przyszłej różnicy między synami Prawa Synagogi a synami Prawa Kościoła Chrystusowego, które czyni ludzi go naśladujących synami Bożymi, braćmi Chrystusa, współdziedzicami Nieba. Nie chodzi więc o to, że zmiana wiecznej i doskonałej Woli prowadzi jednych, a nie drugich, do doskonałej wolności i życia w Królestwie, jak chciałyby twierdzić kościoły reformowane i heretyckie. Lecz [rozstrzyga] wolna wola człowieka, który może wybrać to, co mu bardziej się podoba: ciało lub ducha, świat lub Niebo, szatana lub Boga. Jednak tylko ci, którzy pozostają wierni Bogu i mocno wierzą w Chrystusa, Jego Syna, i zachowują Jego Prawo oraz Jego Naukę - która jest dopełnieniem Prawa Synaju, uwolnionego z łańcuchów Synagogi i uczynionego wolnym, jak wolny jest Bóg, dobrym, jak dobry jest Bóg, prostym, jak prosty jest Bóg - tylko oni stają się lub pozostają dziećmi Bożymi. A ci, którzy uważając się za "pierworodnych" wśród ludu Bożego, ponieważ przyszli pierwsi, prześladowali tych uznanych za mniejszych, ponieważ przyszli później - w ślad za "Synem Cieśli z Nazaretu", którym wzgardzili, tylko za to, że nim pogardzili, a wraz z Nim wzgardzili też umiłowaniem, jakie Bóg żywił dla Izraela, sprawiając, że w Izraelu narodziło się Jego Wcielone Słowo - podobnie jak Izmael i Ezaw, z pierworodnych wybranego potomstwa stali się niewolnikami swego grzechu, tymi, którzy pozostali w tyle, obciążeni swoimi winami, a przede wszystkim wielką winą bogobójstwa, odciętymi od Ludu synów, znienawidzonymi przez Odwieczną Miłość, ponieważ nie potrafili przyjąć i umiłować Miłości, która stała się Ciałem z miłości. Ci zaś, którzy nie byli ludem Bożym (poganie każdego kraju i czasu), stali się nim, należeli do Królestwa Chrystusowego - na ziemi przez przynależność do Jego królewskiej Oblubienicy, Kościoła, a w Niebie przez wstąpienie tam, by je posiąść - tak jak niezmienne Słowo Boże obiecało już od Edenu, a potem przez Patriarchów i Proroków, aż po Chrystusa i przez Jego usta, a następnie jeszcze przez Nauczycielski Urząd Kościoła, dopóki Kościół będzie istniał. Dawna obietnica Odkupiciela, wypełniona już Jego przyjściem i dopełnieniem Jego misji na świecie, zostaje zastąpiona nową obietnicą: "Kto wierzy w Chrystusa i przyjmuje Go oraz Jego naukę, staje się dzieckiem Bożym i ma życie wieczne." Tak jak dawna Synagoga zostaje zastąpiona - i to na zawsze, aż do końca wieków - przez Kościół Chrystusowy, a po Starym Testamencie następuje Nowy. Tylko dzieci obietnicy, czyli wierzący w Chrystusa i żyjący w Ciele Mistycznym, którego On jest Przenajświętszą Głową, a zgromadzenie wiernych - członkami, "są liczeni jako potomkowie", a zatem współdziedzicami Królestwa wiecznego Jeruzalem."