PAOLO

16 czerwca 1950 r. Święto Najświętszego Serca Pana Jezusa.

Boski Autor mówi: "Nikt nie może ośmielać się czynić uwag ani niczego narzucać Bogu, nawet jeśli sposób postępowania Boga wobec poszczególnych osób, narodów czy całej ludzkości wydaje mu się niesprawiedliwy - chyba że chce stać się świętokradcą albo okazać się niewierzącym. Zaprawdę bowiem ci, którzy nie wierzą, że coś może pochodzić od Boga, jeśli nie widzą Bożego znaku, nie tylko naśladują winę Tomasza Apostoła - winę człowieka jeszcze nie utwierdzonego w wierze w Chrystusa, owszem, zachwianego w tej wierze przez pojmanie i haniebną śmierć Chrystusa - lecz powtarzają winę niewybaczalną i nieprzebaczoną faryzeuszów, przywódców kapłańskich, uczonych w Piśmie i wszystkich tych, którzy w chwili dopełniania się największej ofiary miłości Boga, Nieskończonej Miłości, żądali, by uwierzyć - a i to by im nie wystarczyło, bo powiedzieliby: "Uczynił to, bo jest szatanem, a pomógł mu Belzebub" - żeby Chrystus zstąpił z krzyża i ocalił samego siebie. Nikt nie może czynić Bogu uwag ani niczego Mu narzucać. Ponieważ Bóg jest Bogiem, a wszystko - osoby i rzeczy przeszłe, obecne i przyszłe - jest niczym wobec Niego. Jeden i Troisty, Niezmierzony, Doskonały we wszystkich swoich Trzech Osobach i w swojej godnej podziwu Jedności, tak jak w swoich Przymiotach i Działaniach. Nie ma innego Boga oprócz Niego: Boga Ojca, Stwórcy i Pana Nieba i Ziemi, Pierwszej Osoby Przenajświętszej Trójcy, który przez nikogo nie został zrodzony, bo jest Wieczny, a sam z siebie, przez Boże zrodzenie, zrodził swoje Słowo - przez które wszystko się stało - Drugą Osobę, boską, wieczną, niezmierzoną, doskonałą, we wszystkim równą Pierwszej, w której się upodobał, tak jak Syn upodobał sobie w Ojcu, który Go zrodził, dając przez to podwójne upodobanie początek Duchowi Świętemu, który pochodzi od Ojca i Syna i jest ich wspólną miłością, węzłem, który ich spaja, uściskiem, który ich jednoczy, ogniem, który ich stapia bez pomieszania Osób, pokojem, w którym niestrudzenie działają i razem odpoczywają w Miłości, dla Miłości i z Miłością, która od Nich pochodzi i która jest największym Przymiotem i samą Istotą Boga. On, Bóg, będąc Miłością, nie może nie być również Sprawiedliwością. Bo tylko ten, kto nie kocha, jest niesprawiedliwy wobec bliźnich albo wobec swoich dzieci i braci. Ale kto kocha, jest zawsze sprawiedliwy, i choć uznaje, że czyjeś czyny są niesprawiedliwe - bo nieuznanie ich za takie, gdy takimi są, byłoby nie dobrocią, lecz głupotą - jest sprawiedliwy również w ich karaniu, nie przesadzając ani w surowości, ani w pobłażliwości, lecz działając w takiej mierze, jakiej wymaga wina. Bóg kocha. Kocha jako Ojciec swoje dzieci; jako Jezus, Bóg-Człowiek, swoich braci. Jest więc zawsze sprawiedliwy, zarówno w karaniu, jak i w nagradzaniu. A gdy z ust Wcielonej Mądrości wychodziły rady ewangeliczne: "Czyńcie tyle i tak, jak Ja czynię. Bądźcie doskonali, jak Ojciec niebieski", Słowo pobudzało do tej doskonałości sprawiedliwości pełnej miłości: do doskonałej sprawiedliwości Ojca i Syna, który stał się Człowiekiem. Do tej sprawiedliwości, która nie skłania się na żadną stronę - ani pod naciskiem, ani z powodu darów, ani przez przyjaźń czy pokrewieństwo - lecz z duchem wyższym ponad wszystko, co materialne i ziemskie, sądzi, uniewinnia albo skazuje, zależnie od tego, jak być powinno. Być sprawiedliwym wobec bliźniego jest jeszcze trudniej niż kochać Boga. Bo Bóg jest dobry i łatwo jest kochać tego, kto jest dobry. Bóg jest pociechą i łatwo jest kochać tego, kto pociesza i krzepi. Bóg jest oparciem i łatwo jest kochać tego, kto wspiera. Bóg jest przebaczeniem i łatwo jest kochać tego, kto przebacza. Lecz bliźni jest często zły, niesprawiedliwy, gotów sprawiać ból i pomnażać wasze cierpienie swoim niezrozumieniem, uporem, drwiną i twardością, gotów was opuścić, gdy jesteście uciśnieni lub nieszczęśliwi, jeśli nie staje się wspólnikiem tego, kto już was uciska, by uciskać was jeszcze bardziej i sprawiać wam jeszcze większy ból, trudny do przebaczenia nawet wtedy, gdy sam czuł się przez was niesłusznie obrażony czy skrzywdzony, choć wy jesteście niewinni, a jeszcze trudniejszy do przebaczenia, gdy wasza wina zostanie dowiedziona. Kochać go jest więc trudno. A przecież powiedziano: "Miłujcie tych, którzy was nienawidzą, a będziecie synami Najwyższego". Dlaczego? Bo będziecie mieli miłość doskonałą. Największe podobieństwo i obraz Boga. Co więcej, tak jak każdy syn przyjmuje życie, które ojciec przekazuje mu przez nasienie, i niezatarte są - czy to we krwi, czy w wyglądzie, czy w charakterze, a także w imieniu - ojcowskie dziedzictwa fizyczne, tak i wy, jeśli przyjmiecie w sobie najważniejszy z Przymiotów Boga, ten, który jest Jego Istotą, przyjmujecie w sobie samo Życie Boga, żyjecie dla Niego i w Nim, i stajecie się Jego prawdziwymi dziećmi - nie przez równość natury i substancji, lecz przez uzdolnienie nadprzyrodzone stworzenia, które w ten sposób staje się ubóstwione przez względny udział w działaniach Boga Jednego i Troistego oraz przez podobieństwo, czyniąc to, co On czyni od zawsze: miłując. Bóg mówi do Mojżesza: "Będę miał miłosierdzie... będę miał litość...". Lecz Jego miłosierdzie i litość nie mają początku od tej chwili. Choć złączone z Bożą sprawiedliwością, są już żywe w Edenie, wobec dwojga przestępców, skazanych w czasie na pracę, ból, trud, wygnanie, śmierć, lecz przebaczonych na wieczność przez obietnicę Odkupienia i przez samo Odkupienie. Co więcej: miłosierdzie i litość są żywe jeszcze zanim żył człowiek, którego przyszła wina nie była nieznana jego Stwórcy. I to, że stworzył człowieka, aby dać mu Niebo oraz przybrane synostwo i podobieństwo Boże, i że stworzył go, wiedząc już, iż z własnej woli stanie się grzesznikiem, buntownikiem, przestępcą, złodziejem, zabójcą, gwałtownikiem, kłamcą, pożądliwym, świętokradcą, bałwochwalcą - wszystkie złe skłonności ludzkie były bowiem obecne, przez ludzkie przyzwolenie, w nim, w człowieku, który miał być święty - a przede wszystkim że stworzył go, wiedząc, iż zdolny będzie zabić kiedyś Jego Słowo, które dla człowieka przyjęło Człowieczeństwo, i ranić Je niezliczoną ilość razy, tyle, ile jest ziarenek piasku stanowiących dno mórz, swoimi grzechami, od Jego przyjścia odkupieńczego aż do końca wieków - to daje dokładną miarę nieskończonego miłosierdzia i litości Boga. On patrzył od wieków na swoje Słowo, a Jego odwieczna Myśl obejmowała wszystkie rzeczy, które przez Słowo miały być stworzone; z radością podziwiał w swej myśli niezliczone piękności i cuda Stworzenia, które przez Słowo miały powstać we właściwej chwili. Lecz zarazem Ojciec światłości widział, jak ten twórczy poemat, cały światło i dobroć, plami się skazą oszpecającą, jadowitą, źródłem wszelkiej winy i nieszczęścia. Jak ten, kto zatrzymuje się zachwycony, kontemplując miejsce rozkoszy, pełne balsamów i kwiatów, czystych wód i śpiewu ptaków, a potem drży z przerażenia, widząc, jak wychodzi z niego jadowity i napastliwy wąż, który łamie, kąsa i zabija rośliny i zwierzęta, i zatruwa wody i kwiaty, tak Ojciec Słowa i człowieka, kontemplując od wieków przyszłe Stworzenie, w którym wszystko miało być stworzone "dobrym", widział węża atakującego, deprawującego, zatruwającego wszystko, przynoszącego wszędzie ból; widział człowieka upadłego, widział Kaina, zabójcę Abla, obraz owego drugiego Kaina (Izraela), który miał zabić nowego Abla: swoje Słowo. Nawet najświętszy z ludzi, wobec takiej wiedzy, poczułby, jeśli nie nienawiść, to przynajmniej rodzącą się obojętność wobec niewdzięcznika, próżno obdarowanego dobrodziejstwami, trwoniącego otrzymane dary. Bóg nie. Bóg wie wszystko. Ale Jego miłosierdzie i współczucie nie umierają ani nie słabną. Przeciwnie, rodzą się właśnie z tej odwiecznej wiedzy i od wieczności postanawiają, że skoro Człowiek i ludzie będą grzesznikami, zabójcami swojej wiecznej cząstki i swoich braci, aby uczynić ich na nowo "żywymi", "synami", "współdziedzicami", potrzeba ofiarować Syna. On będzie Synem Człowieczym, wiernym i najświętszym Adamem, Ablem i Barankiem złożonym w ofierze przez bogobójczych Kainów. A z winy pierwszej i winy drugiej - tej z Edenu i tej ze Świątyni - przyjdzie Odkupienie. A Bóg będzie współczujący i miłosierny dla kogo zechce. Czyli dla wszystkich tych, którzy z kolei zechcą, w dobrej woli, być "dziećmi Bożymi", przyjąwszy z miłością Chrystusa i naśladując oraz wypełniając przykazania i nauki Bożego Słowa. Bóg zawsze wyprowadza dobro ze wszystkich rzeczy. Wyprowadził dobro Odkupienia, miarę Miłości Bożej, która jest nieskończona i najdoskonalsza, z winy Adama. Wyprowadził potwierdzenie swojej nieskończonej Potęgi, Sprawiedliwości i Dobroci z uporu faraona wobec Boskich rozkazów, które Mojżesz, Jego sługa, przekazywał egipskiemu monarsze, który w ten sposób poznał - przez plagi, jakie dotknęły Egipt, przez zgładzenie pierworodnych i Egipcjan w Morzu Czerwonym - że Bóg jest Panem; poznał to również lud Boży, który przez te cuda utwierdził się w wierze w Boga Jedynego, w swojego Boga. Wyprowadził z winy Izraela, krzyżującego Jego Wcielone Słowo, błogosławioną pewność Zmartwychwstania ciała i wiecznego Jeruzalem, dokąd wstępują duchy sprawiedliwych i gdzie potem ciało sprawiedliwych połączy się z ich duchami, dla wiecznego życia w radości. Ze wszystkiego Przenajdobrotliwszy wyprowadza dobre rzeczy. Potrzeba tylko, aby człowiek, swoją wolą, która musi być dobra, umiał wyciągnąć swoje dobro ze wszystkiego, co Bóg czyni. Jak? Nie buntując się, nie oddalając się od Ojca Niebios, jeśli Jego ręka jest ciężka, a kielich gorzki. Wy jesteście grzesznikami. Wszyscy. Nawet najlepsi są niedoskonali. Jezus był niewinny, święty, doskonały. A jednak Ojciec włożył na Niego cały ciężar win ludzkich, aby go strawił na Golgocie, i podał Mu kielich najgorętszy, gorzki wszelkimi goryczami i wszelkim obrzydzeniem: od opuszczenia przez Ojca, przez ból Matki, zdradę przyjaciela i apostoła, tchórzostwo pozostałych apostołów, zaparcie się Jego Kefasa, aż po niewdzięczność ludu. Nikt spośród ludzi nie niósł ani nie poniesie takiego ciężaru, ani nie wypije kielicha, który zmiażdżył i napełnił goryczą Chrystusa: Niewinnego. Umiejcie więc Go naśladować. W Jego doskonałej dobrej woli, w Jego najświętszym posłuszeństwie, aby wyciągnąć swoje dobro ze wszystkiego, na co Bóg pozwala dla waszej próby i waszej nagrody."