PAOLO
16 maja 1948 r. Zesłanie Ducha Świętego
Słodki Gość mówi (od 7 marca Duch Święty chce, abym Go tak nazywała): "W ostatniej lekcji dla was, ludzi, a zwłaszcza dla tych, którym powierzono nauczanie Prawdy oraz poznanie istoty Boga, to znaczy Miłości, bez której w sercu nie jesteście Jego dziećmi, mówiłem o nauce prawdziwej i nauce nieprawdziwej, niecałkowicie prawdziwej, ponieważ rozciąga się ona na obszary wiedzy czysto ludzkiej. Prawdziwa nauka przekracza te niskie, nędzne, ciasne, względne obszary i wzbija się, niczym płonąca złota strzała, ponad to, co ludzkie, naprzeciw Wiecznym Prawdom, które są prawdziwą nauką, lub - by użyć trafniejszego imienia - prawdziwą Mądrością. Prawdziwa Mądrość znajduje się w świetlistym i płonącym centrum, którym jest Miłość. Nie przez wielką wiedzę o dziełach ludzkich, a tym bardziej nie przez długie, pedantyczne, uczone w piśmie spory teologiczne zdobywa się prawdziwą Mądrość, to jest prawdziwe poznanie tego, czym jest Bóg, czego Bóg chce, co należy czynić, by posiąść Boga na wieki. Zdobywa się ją przez wielkie miłowanie. Ten, kto miłuje doskonale - doskonale w granicach właściwych człowiekowi, ale doskonale znaczy miłować ze wszystkich sił - wlewa doskonałość nie tylko w swego ducha, lecz także w swój rozum. Albowiem inteligencja oświecona miłością jest inteligencją doskonałą. A inteligencja doskonała jest inteligencją ponadludzką, to znaczy wiedzącą tę prawdziwą naukę, która nie potrzebowała ksiąg ani studiów, by być w człowieku, tę prawdziwą naukę, którą Adam i Ewa otrzymali w darze, współmierną do ich stanu, w błogosławionym, czystym, doskonałym brzasku pierwszych dni ludzkości, tę prawdziwą naukę, którą Bóg tchnął wprost w stworzenie uczynione na Jego obraz i podobieństwo. A jednym z rysów tego Boskiego obrazu i podobieństwa jest właśnie owa nauka o wiecznej Prawdzie, którą Bóg posiada bez miary, a którą człowiek miał posiadać w mierze dla niego wystarczającej i która miała go prowadzić we wszystkich jego dziełach i relacjach spełnianych z miłości do Boga, do bliźniego i do stworzeń niższych. Ja, Miłość i Mądrość, mówię wam: mniej nauki, a więcej miłości, a posiądziecie Mądrość. Chcieć wyjaśnić ludzką nauką tajemnicę Boga i cudowne procesy Stworzenia, ewolucji, przemiany rzeczy stworzonych, to szaleństwo, które potem wyradza się w herezję. Nie można wyjaśnić pochodzenia tego, co skończone, inaczej niż kontemplując z miłością - to znaczy z wiarą, bo wiara nigdy nie jest oddzielona od miłości - Nieskończoność. Wiara oświeca Naukę i pomaga jej zrozumieć. Jest jak mleko matki, które czyni z niemowlęcia istotę coraz bardziej ukształtowaną. Ale jak noworodek nie może utrzymać ani nakarmić matki, ani nawet dorosły tego nie potrafi, tak samo nauka nie może karmić i wspierać Wiary. Bo Wiara jest Religią, a Religia pozwala stworzeniu, inteligentnemu, lecz ograniczonemu, pojąć to, co ponadinteligibilne i nieskończone. I jeśli nauka wystarcza do poznania pojęć skończonych, to Mądrość - czyli Wiara i Miłość - jest niezbędna do poznania Prawd wzniosłych. W wierzeniu jest światło. W analizowaniu, by zrozumieć, dyskutować i przyjąć tajemnicę, bo bada się ją tak, jak lekarz lub adwokat bada chorobę fizyczną albo krzywdę moralną, tworzy się ciemność i chłód. Wiara nie jest przeciwna Nauce. Owszem, nauka ludzka znajduje w Religii pomoc, by wyjaśniać się i dochodzić do odkryć oraz praw Stworzenia. Lecz podczas gdy nauka ludzka bez pomocy Religii musi z konieczności popaść w błąd, Religia, nawet bez pomocy nauki, prowadzi do Prawdy i do poznania prawd istotnych. Kiedy zaś przedmiotem badania prowadzonego wyłącznie za pomocą nauki ludzkiej nie są prawa naturalne i fakty naturalne, lecz chce się wyjaśniać i badać tajemnice nadprzyrodzone - Boga, który dla człowieka zawsze jest tajemnicą - wówczas dochodzi się nie tyle do błędu, ile do zaprzeczenia. Rozum, ta wielka rzecz, która odróżnia człowieka od zwierzęcia, jest wielki, gdy porówna się go z instynktem, jedynym światłem istot niższych; ale jest rzeczą małą, małą, małą, gdy ośmiela się badać to, czym jest Bóg. A rozum, jeśli jest pokorny, pada w hołdzie przed Niepojętym, Nieskończonym Bogiem, wołając: "Wierzę! Aby Cię pojąć, wierzę, a wiara w Twoje Objawienie jest dla mnie światłem, jest pokarmem, bym mógł 'żyć'. Żyć Tobą, w Tobie, z Tobą, by przyjść do Ciebie i poznać Cię tak, jak dane będzie poznać Cię sprawiedliwym, żyjącym w Twoim niebieskim Królestwie". Ani idealizm, ani pozytywizm nie wyjaśniają Boga, Stworzenia, drugiego życia, ani nie służą do odczytania odpowiedzi na naukowe "dlaczego", zapisanych w ciałach ludzkich, na kartach firmamentów, w warstwach ziemi. Nie wyjaśniają Boga, Stworzenia, drugiego życia ani pycha umysłu, który sam z siebie chce pojąć to, co przewyższa rozum ludzki, ani niewiedza czy półwiedza, która sądzi, że wie i może osądzać to, czego bez mego światła nie mogą osądzić ani poznać w sposób sprawiedliwy nawet ci, których nazywa się doktorami religii. Ale wszystko wyjaśnia Miłość. Bo ona jednoczy z Bogiem i wprowadza Boga w was, jako Gościa i Mistrza. Dlatego słuszną prawdą jest powiedzenie, że "prawdziwymi teologami są ci, którzy są prowadzeni przez Ducha Świętego, to znaczy przez Miłość"."