PAOLO
16 lipca 1950 r.
Boski Autor mówi: "Czyż nie dzieje się tak samo między ludźmi? Kiedy ojciec, dobry ojciec rodziny, który sprawiedliwą miłością umiłował swoje dzieci, pracował dla nich, wyniszczał się, by zapewnić im dobrobyt, czuwał nad nimi, aby wzrastały zdrowe na ciele i duchu, widzi, że zostaje przez nie wyparty, porzucony, maltretowany, wykorzystywany lub inaczej skrzywdzony, czyż nie zwraca wtedy swej potrzeby miłowania i czynienia dobra ku jakiemuś biednemu sierocie albo dziecku niczyjemu - najboleśniejszemu z sierocctw - i czyż go nie przygarnia, adoptując go i przeznaczając dla niego to dobro, które odrzuciły dzieci jego krwi? A czyni to, by kochać i mieć kogoś, kto by go kochał. Bóg Ojciec czyni tak samo. Uczynił tak. Od początku ludzkości umiłował człowieka. Wśród ludzi szczególnie umiłował sprawiedliwych z dawnych czasów, ojców i patriarchów pełnych godności, roztropności, męstwa, sprawiedliwości i wszelkich innych cnót, dzięki którym podobali się Bogu. Od Henocha do Noego, od Abrahama do Izaaka i Jakuba, potem do wielkiego Mojżesza - wodza i wybawcy Narodu wybranego, prawodawcy z woli Bożej, który powierzył mu Prawo i przykazania - do Aarona, pierwszego kapłana, do Jozuego, który wypełnił polecenia dane przez Boga Mojżeszowi co do posiadania Ziemi Obiecanej dla synów Narodu wybranego, do Sędziów, Proroków i Królów - jak wielką miłością obdarzył Bóg swój lud poprzez tych wybranych spośród wybranych! Lecz czując się nieskończenie umiłowani, popadli w ten sam grzech co Adam. Uwierzyli, że wszystko im wolno. Uwierzyli, że posłuszeństwo Bogu jest niepotrzebne. Co więcej, ośmielili się osądzać działania Boga i uznali je za bezużyteczne, głupie, szatańskie albo niemożliwe. Im bardziej Bóg - z Nieba Ojciec, a na ziemi Syn - objawiał naturę tych cudów, tych słów, i świadczył samymi cudami oraz mądrością tych słów, że "to pochodzi od Boga", tym bardziej Izrael uznawał te cuda za szatańskie, tego, kto ich dokonywał, za szatana, a Jego słowa za bluźniercze, a Jego czyny za świętokradcze. I Bóg powtórzył gest, jaki uczynił wobec dwojga przestępców z Edenu. Odrzucił Izraela. A by mieć lud, wybrał pogan. Duch Boży przepowiedział to przez Ozeasza, swego proroka: "Wasza matka (Synagoga) nie jest już moją żoną... Nie zlituję się nad jej dziećmi, bo są dziećmi nierządu... Sprawię, że ustanie cała jej radość, jej święta, jej nowie księżyca, jej szabaty i wszystkie jej dni świąteczne... I powiem do tego, który nie był moim ludem (poganie): "Ty jesteś moim ludem", a on powie mi: 'Ty jesteś moim Bogiem'". I znowu, prorokując o nielicznych, którzy z licznego ludu, już należącego do Boga, z ludu "Tego, który jest" dawnego Czasu i dawnej Świątyni, mieli stać się nowym Ludem Boga-Jezusa i nowej Świątyni, powiedziano: "Resztki, mówię, resztki Jakuba (to znaczy Izraelici wciąż sprawiedliwi, jak ci z bezpośredniego i pierwotnego rodu Jakuba) nawrócą się do Boga mocnego". I powiedziane jest to, co mówi Paweł, przytaczając inne fragmenty proroctw Ozeasza i Izajasza. A to, co zostało powiedziane, wypełniło się. I Jego ludem stali się poganie oraz nieliczni Izraelici, którzy umieli przyjąć Chrystusa, stając się przez to "synami Bożymi". Synostwo to o wiele więcej niż poddaństwo. Poddanym bowiem nie wolno mieszkać w domu królewskim, synom zaś jest to dane. A synowie Boży, bracia Chrystusa, będą mieszkać w Domu Króla królów na wieki."