PAOLO

24 lipca 1950 r.

Boski Autor mówi: "Gdyby przyjście Królestwa Bożego - Królestwa Miłości, Sprawiedliwości i Czystości - było przeznaczone tylko dla Izraelitów i Żydów z diaspory[28], nie objawiłoby się to, że skoro Jezus jest Bogiem-Człowiekiem, Królem powszechnym i Mocą nieskończoną, cała ludzkość mogła dążyć do Królestwa Bożego, zasługiwać na nie i osiągnąć je - najpierw Królestwo Boże w sobie, potem Królestwo Boże przy Bogu. Gdyby to powołanie i to dziedzictwo Królestwa pozostały ograniczone jedynie do narodu żydowskiego - co mogłoby się urzeczywistnić tylko dzięki olśniewającemu cudowi Boga, zdolnemu skruszyć błędny świat pojęć, których Żydzi z uporem bronili przed wszystkim, co mogłoby doprowadzić do jego upadku i rozproszenia - jak można by powiedzieć, że Bóg jest nieskończenie dobrym Ojcem dla wszystkich stworzeń obdarzonych duszą duchową? Pozostałe zaś, wszystkie pozostałe stworzenia, rozproszone po kontynentach wówczas znanych i po tych jeszcze nieznanych, jak mogłyby, u kresu wieków, powiedzieć, że Bóg był dobry i ojcowski dla wszystkich ludzi? Nie były one winne temu, że urodziły się w innych ojczyznach, w innych religiach. Jeśli jakaś wina istniała, to była to wina Żydów, którzy żywili zawziętą nienawiść i wybredną odrazę do każdego nieobrzezanego, choćby był on moralnie o wiele sprawiedliwszy od nich. Nigdy, z powodu tej nieuzasadnionej odrazy, sprzecznej z przykazaniem miłości bliźniego - który nie ogranicza się przecież do rodaków i współwyznawców - nigdy Izrael nie starał się dać poznać prawdziwego Boga tym, którzy czcili wielu bogów, ani nawet tym, którzy - będąc szczególnie cnotliwymi wśród pogan - tak silnie odczuwali istnienie Boga prawdziwego, różnego od fałszywych bogów, Jedynego, Świętego, Stwórcy w sposób zupełnie inny, niż mówiły mityczne legendy, Opiekuna i Sprawcy całego Stworzenia, że wznieśli ołtarz Bogu Nieznanemu i przechowywali go tam przez wieki, jakby chcąc Go wzywać. A bez wyraźnego nakazu Słowa Wcielonego - "Idźcie i nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, ucząc je zachowywać wszystko, co wam przykazałem" - nawet najlepsi z Palestyny, wybrani, pouczani przez trzy lata przez Niego słowem i przykładem, nie usunęliby ciężkich kamieni swoich żydowskich pojęć, które za "obrzydliwość i nieczystość" uznawały wszystko, co nie było Izraelem, jednakowo pogardzając Samarytanami, Fenicjanami, Rzymianami i wszystkimi, którzy nie należeli do Synagogi Izraela. Dzieje Apostolskie świadczą o tej trwałej tępocie i niechęci istniejącej nawet wśród Apostołów. Jezus, Nauczyciel, który przez trzy lata wyjaśniał im, że Jego Królestwo nie jest z tego świata, który odrzucał każdą ich sugestię, by uczynić Go "królem", który ganił ich marzenia o ludzkiej chwale - aż do tego stopnia, że jeden z nich stał się Jego zdrajcą z powodu rozczarowania rozwianym złudzeniem - oto ma wrócić do Ojca. I gdy błogosławiąc ich, ma ich właśnie opuścić - po tym, jak już raz otrzymali od Niego (J 20,22) Ducha Świętego, aby mogli zrozumieć rzeczy nadprzyrodzone i duchowe, aby mogli w ten sposób rozgrzeszać, rozumiejąc tajemnice serc i ciał - oni wciąż Go pytają: "Czy teraz odbudujesz królestwo Izraela?" (Dz 1,6). Nadal nie rozumieli - tak bardzo byli dawnym Izraelem - że Mesjasz był Królem królestwa duchowego i wiecznego. A po latach, gdy Szaweł był już Pawłem, a Piotr od dawna był papieżem i pełen Ducha Świętego, uprzedzenie wobec pogan było wciąż tak żywe, że Bóg, aby przekonać Piotra, by nie odrzucał setnika Korneliusza z Cezarei, musiał dokonać podwójnego cudu (Dz 10,11-16 i Dz 10,25-33) oraz potwierdzenia, zarówno dla Piotra, jak i dla innych Apostołów i braci z Judei, gotowych zganić Piotra za jego postępowanie (Dz 10,44-48 oraz Dz 11,2 i 15-17). Fakty te, pewne, ponieważ zawarte są w uzupełnieniu Ewangelii, które Ojcowie Kościoła uznali za dopuszczalne i zgodne z wiarą, są dowodem, jak silne było - nawet u najlepszych z dawnego Izraela i u świętych nowego Kościoła Chrystusowego - uprzedzenie wobec pogan. Lecz Jezus, Odkupiciel wszystkich sprawiedliwych wolą i duchem, chciał, powołując do Królestwa wszystkich ludzi, dać świadectwo i dowód, że wszyscy ludzie są przeznaczeni do Nieba - o ile to zależy od Boga - ponieważ On jest dla wszystkich ludzi Ojcem miłującym i opatrznym. Poganie nie szukali sprawiedliwości, prawdziwej Sprawiedliwości; ale nie z pogardy dla niej, lecz dlatego, że nie wiedzieli, iż istnieje, i nikt ich nie uczył, że ona jest. Lecz gdy poznali, że istnieje, przyjęli ją, i to z heroizmem wiary, który zdumiał świat i uczynił go chrześcijańskim. Prawdziwie błoto pogaństwa zostało zmyte rzekami krwi męczenników, którzy w większości byli poganami nawróconymi na Chrystusa; a dym stosów, na których płonęli bohaterowie Chrystusowi, oczyścił świat, podczas gdy fundamenty Kościoła dały kości wyznawców, scementowane ich popiołami i krwią. A same ich imiona świadczą, jak wielki lud męczenników wyznających Chrystusa dali poganie. I jak Jezus, powołując do Królestwa wszystkich ludzi, świadczy, że Królestwo zostało przeznaczone dla wszystkich ludzi, by potem zostało dane tym, którzy zasłużyliby na nie swoimi cnotami, tak poganie, wybierając z własnej, dobrej woli chęć przynależenia do tego Królestwa Bożego - najpierw w człowieku, potem w Niebie - świadczą, że każdy człowiek może do niego należeć, byleby tego chciał, niezależnie od swojej przeszłości. Przeciwnie, Izrael, który przecież od wieków znał Sprawiedliwość i Mądrość i który, gdyby tylko chciał, byłby zdolny dopełnić, udoskonalić, przyjąć żywą Mądrość i żywą Sprawiedliwość - Jezusa, Mądrość i Sprawiedliwość Bożą wcieloną - nie chciał szukać tego dopełnienia, tej doskonałości; przeciwnie, zamiast przyjąć Tego, który przychodził, by uczynić ich naprawdę sprawiedliwymi i mądrymi, odrzucił, podeptał, zabił Chrystusa Świętego i Mądrego, a trwając w swej złej woli - także Jego kontynuatorów. Nie chciał być sprawiedliwy, Izrael. Nigdy. Ani wobec Nauczyciela, ani wobec Cudotwórcy, ani wobec Mesjasza, ani wobec Słowa Wcielonego, ani wobec Niewinnego. Potępił jako bluźniercze i szatańskie słowa i czyny Nauczyciela i Cudotwórcy, wyszydził i nazwał oszustem i świętokradcą Mesjasza, nie chciał uznać Słowa, którego bóstwo było oczywiste nawet dla tego, kto nie chciał go przyjąć, a Temu, który zasługiwał na wszelką cześć, jako Człowiek najsprawiedliwszy i jako Bóg prawdziwy, dał Krzyż. Tak, zawsze tak czyni odwieczny Izrael, czyli nieśmiertelna klasa faryzeuszów i uczonych w Piśmie, wobec sprawiedliwych, sług Bożych, wybranych Bożych. Wróg wszystkiego, co jest świętością i dobrem, wróg Boga, wróg sług Bożych, roztacza swoje trucizny - dziedzictwo winy Adama - przeciwko ludziom i czyni ich pożądliwymi, czyli zazdrosnymi, złośliwymi, kłamliwymi, niesprawiedliwymi wobec świętych, którzy służą Bogu w taki sposób, w jaki Bóg ich do tej służby powołał. Izrael, dawny i nowy, ma literę sprawiedliwości, lecz nie ma ducha sprawiedliwości. Nie miał go 20 wieków temu i nie ma go teraz. Litera, a raczej lawina liter: nieznośne "ciężary" nakładane na barki "małych", podczas gdy na swoje własne, jako "możni", ich nie nakładają; "zamki" nakładane, aby uniemożliwić ludziom wejście do Królestwa Niebieskiego; "dziesięciny", płacone dla jawnego okazania posłuszeństwa Prawu, które nie ciążą bogatym, lecz są brzemieniem dla ubogich, dla których nie ma sprawiedliwości ani miłości, czyli rzeczy najistotniejszych w Prawie; a by usprawiedliwić twardość serca, egoizm, chciwość, nazywa się "korbanem" pieniądze, które lepiej byłoby wydać na wspomożenie nędzy; wszystko to, o czym Chrystus mówił do swoich przyjaciół i wrogów z bezstronnością właściwą temu, kto jest prawdomówny i wolny od wszelkiej ludzkiej myśli, było i jest "literą", a nie "duchem" Prawa, i stanowi przeszkodę w wejściu do sprawiedliwości. Tak więc Izrael nie wszedł do sprawiedliwości i pozostając spowity i zmumifikowany w formułach, które sobie nadał, pogrzebany i oślepiony przez pleśnie, które obciążyły jego rozum i ducha, pozostał pozbawiony wiary doskonałej, niczym trup pozbawiony życia: tej w Chrystusa i w Chrystusie; a to, co powinno być dla niego, i to zwłaszcza dla niego, "Światłem", "Kamieniem węgielnym", stało się dla niego kamieniem potknięcia. Ten kamień, o którym mówił i który przepowiedział Izajasz, i o którym także Chrystus - przepowiedziany przez starego Symeona jako "upadek i powstanie wielu, i znak sprzeciwu" - mówi: "Kamień, który odrzucili budujący, stał się kamieniem węgielnym... a kto uderzy o ten kamień, roztrzaska się, a na kogo ten kamień spadnie, tego zmiażdży". Kim są ci, którzy się roztrzaskują, występując przeciw Kamieniowi-Jezusowi-Kościołowi? Wrogowie Chrystusa, który jest Kamieniem-Kościołem-Głową tegoż Kościoła. Dotąd nie widziano jeszcze, by jakiś prawdziwy, wielki przeciwnik Kościoła Katolickiego, Apostolskiego, Rzymskiego odniósł zwycięstwo. Historia dwudziestu wieków dowodzi, że ten, kto z nienawiści podniósł zuchwałą rękę na Kościół i wystąpił przeciw niemu, został roztrzaskany w swoich snach o przewrotnej chwale, tak jak dowodzi, że potępienia kościelne nie są "literą", lecz rzeczywistością, którą Bóg podpisuje swoją Wolą, i że dotknięci nimi nie mogą doznać niczego innego, jak tylko ruiny w czasie i w wieczności. Kim są ci, na których spada Kamień, miażdżąc ich? Ci, którzy przywołali na siebie ten miażdżący Kamień, krzycząc: "Krew Jego na nas i na dzieci nasze!". I ta Krew spadła. I zmiażdżyła Świątynię i Ołtarz, kapłanów, możnych, a także najmniejszych z Izraela, a wraz z nimi zmiażdżyła ich głupią narodową pychę, ich bezlitosną twardość wobec najmniejszych, ich błędne wnioski i przekonania o Królestwie i o Mesjaszu-Królu. Wszystko zmiażdżyła. Przez wieki. I to miażdżenie jeszcze się nie skończyło. Dopóki z pychy i zatwardziałej ślepoty Izraela - takich, mimo że Kamień, który spadł na Izraela, starł na proch i rozproszył jak pył pyszny Izrael - nie wzniesie się pokorny krzyk błagający o przebaczenie, krzyk poznania i uznania, na który od dwudziestu wieków czeka Przedwieczny, aby przebaczyć Izraelowi jego straszliwy grzech bogobójstwa i przywrócić go do zbawczej wizji Chrystusa: "Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie! Hosanna Chrystusowi, Synowi Bożemu przez odwieczne zrodzenie, i Synowi Dawida przez ludzkie zrodzenie z Dziewicy, latorośli z korzenia Jessego, kwiatowi, nietkniętej lilii wyrosłej z tego korzenia, na którą - gdy Duch Pański zstąpił na dziewiczy i niepokalany kielich kwiatu - przyszedł Emmanuel!". Aż do tej chwili nad Izraelem ciążyć będzie potępienie, podczas gdy dla tych, którzy - skądkolwiek by pochodzili - wierzą w Chrystusa albo choćby należą, przez dobrą wolę, przez praktykowaną sprawiedliwość, przez miłość okazywaną bliźniemu i Bogu przeczuwanemu, choćby nieznanemu, do duszy Kościoła, nie będzie niczego innego, jak tylko potwierdzenie ich nadziei i nagroda za ich cnoty."

PRZYPISY

[28] Diaspora, co oznacza rozproszenie, wskazuje na Izraelitów rozproszonych po całym świecie, poza Ziemią Obiecaną, jak powiedziano na początku Listu św. Jakuba.