PAOLO

13 lutego 1948 r.

Boski Autor mówi: "Kazałem ci kontemplować dwie Natury Jezusa, Syna Bożego i Człowieczego, i to, jak natura boska, unicestwiając się, ograniczając się do krótkich granic ludzkiego ciała - ona: nieskończona - nie poniżyła się przez to, lecz przeciwnie, ubóstwiła naturę ludzką, odtwarzając nowego Adama w nowym raju ziemskim, gdzie wszystko jest piękne i dobre - piękne do oglądania, dobre do smakowania - gdzie silne i nieskażone wężowymi uściskami są drzewo Życia, czyli Łaski, oraz drzewo Wiedzy Dobra i Zła, do którego jednak nie wyciąga się chciwie ręki, by zerwać owoc i stać się "bogami" zgodnie z zwodniczą obietnicą, lecz jego mądremu szeptowi nadstawia się czyste ucho, by poznawać Dobro i uciekać od Zła, modląc się ze współczuciem za nieostrożnych, którzy nie słuchają szeptu gałęzi poruszanych dobrym wiatrem Boga, lecz świstu Kusiciela u korzeni. Dwa głosy. Ale jakże różne! Jeden dochodzi ze szczytów, które rozciągają się w czystości powietrza i jaśnieją słońcem. Drugi dochodzi z dołu, z ziemi, z półmroku. Głos Boga: Światło i Mądrość, i Prawda. Głos Szatana: Ciemność, Błoto, Kłamstwo. Pierwsza Ewa nadstawiła ucho i spuściła wzrok ku głosowi ciemności, błota i kłamstwa. Druga Ewa - drugi raj ziemski, gdzie Bogu spodobało się rozmawiać z Niewinnością w powiewie wieczoru, to znaczy w pokoju ducha, który nie zna gorączek, żaru pożądliwości - nadstawiła ucho głosowi Światła, Mądrości, Prawdy. O nowy ziemski raju Boga! O piękny, uroczy, czysty ogrodzie rozkoszy, gdzie wszystko, co istnieje, jest darem Boga, z czcigodną troską miłości zachowanym pięknym i czystym, by mógł być otwarty na odpoczynek dla Wiecznego, ofiarowany Miłości, by był Jej Mieszkaniem, ogrodzie zroszonym przez najczystsze Źródło użyźniające ziemię (ludzi), którzy zwracają się ku Jego Wodzie - Jezusowi - miejscu rozkoszy nad rzeką łaski, która dzieli się na cztery odnogi, na cztery ramiona: pierwsze - adoracji Przedwiecznego; drugie - miłości bliźniego; trzecie - litości dla marnotrawnych czy zagubionych poza granicami ojcowskimi, oddzielonych od błogosławionego Krzewu Winnego i od Życia; czwarte - miłosierdzia dla wszelkiej nędzy żyjących i tych, którzy już żyli. Z Ciebie, o Maryjo, o Dziewico, przez odwrócenie porządku czynników został wywiedziony Człowiek, Chrystus, bez potrzeby zapłodnienia ludzkim nasieniem, aby uczynić płodnym Twoje łono. Ty sama Rodzicielka. Z Ciebie samej poczęłaś i dałaś Światło światłu. Łaska, w Tobie już pełna, w uniesieniu niepohamowanych żarów przeniknęła Twoje łono, a Słowo przyjęło ciało, by zamieszkać między ludźmi i dać im Życie. Pierwsza Ewa, chcąc być "jak bóg", utraciła to, co czyni z człowieka-zwierzęcia syna Bożego. Ty, bez żadnej łapczywości, chcąc być tylko służebnicą, stałaś się boska przez zaślubiny boskiej miłości i przez boskie Macierzyństwo. Tobie, która czułaś się najmniejszą i najuboższą spośród wszystkich kobiet i słusznie uznawałaś ból za troskliwego towarzysza swego życia, Tobie, która słusznie uznawałaś, że musisz ponosić skutki grzechu poprzez trudy, cierpienia, śmierć, o Dziewico piękna, pokorna, czysta, cierpliwa, posłuszna, kochająca, nowa Ewo, z woli Boga Niepokalana, z własnej woli wierna Łasce, Bóg postanowił: "Nie umrzesz, nie może umrzeć Ta, która dała Ziemi Życie". Owszem, za to, że dałaś Owoc Twego łona, że dałaś go, by został zerwany, i wzięty, i spożyty, i wyciśnięty - Chleb, Wino, Krew, Odkupiciel - otworzą się Twoje oczy i będziesz jak Bóg, mając poznanie Dobra i Zła, by kochać pierwsze i uczyć kochać, przedziwna Mistrzyni, a drugie zwalczać swoją bronią. Przez Ciebie nowy Adam. Przez Ciebie odbudowany Porządek. Przez Ciebie Łaska dla ludzi. Przez Ciebie Odkupienie. Przez Ciebie Chrystus, a przez Ciebie i Chrystusa - Ja, Duch Święty. Ja uczyniłem Cię płodną i wydaje się, jakobyś dała ludziom tylko Słowo, które stało się Ciałem. Lecz Ten, który widzi i wie, mówi, że dałaś - w macierzyństwie najwznioślejszym, w którym Twoje ciało nie jest nawet gliną, w którą kształtowano by Boską Formę - dałaś ludziom Ducha Świętego. Tego Ducha Świętego, bez którego ludzie są bezsilni, by kochać, rozumieć, przeżywać miłość. Tego Ducha Świętego, bez którego nie ma poznania Boga. Tego Ducha Świętego, bez którego nie ma synostwa w Bogu. Tego Ducha Świętego, który wzbudza heroizm świętych. Tego Ducha Świętego, boskiego teologa ludzkich teologów. Tego Ducha Świętego, który nadaje moc modlitwom śmiertelników, wołając w ich imieniu "Ojcze". Tego Ducha Świętego, hojnego dawcę darów, które doskonalą i dopełniają cnoty nadprzyrodzone, użyźniając ducha, czyniąc go czynnym, uległym, gotowym żyć prawdziwym życiem chrześcijanina, czyli syna Bożego. Oto tego Ducha Ducha Bożego, najwyższą Istotę Bożej Miłości, dał wam Go [dał] Chrystus, i dał wam Go przez Maryję, Matkę Chrystusa i waszą Matkę, nie w sensie symbolicznym, lecz rzeczywistym, ponieważ matką jest ta, która daje życie, a Maryja dała wam Życie, a co za tym idzie - Ducha Świętego, czyli Tego, który podtrzymuje w was Życie, i, co więcej, czyni was nosicielami Chrystusa, a nawet innymi "Chrystusami", zgodnie ze słowami Pawła: "Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus". To, co mniejsze, blednie wobec tego, co większe, i zostaje przez nie wchłonięte, a to, co większe, przewyższa je i jaśnieje, unicestwiając to, co mniejsze - nie przez przemoc, lecz przez wyniesienie na wyższy stopień, wchłaniając, upodabniając to, co nikłe, do Pełni, słabość do Mocy, ograniczoność do Nieskończoności. Król, który wziąłby ze sobą na tron biednego, nagiego chłopca, znalezionego przy drodze, i pokochał go do tego stopnia, że uczyniłby go swoim dziedzicem, i kazał go wysławiać tłumom, trzymając go pod swoim królewskim płaszczem, tak że tłumy nie mogłyby z niego szydzić, z tego małego, biednego chłopca, ponieważ go nie widzą, widząc jedynie króla w jego majestacie, a mały chłopiec, tuląc się błogo do najlepszego króla, aż zniknąłby w królewskich szatach, szczęśliwy, że tak znika - byłby najdokładniejszym symbolem tego stanu chrześcijanina, który stał się innym Chrystusem. Nie inaczej Maryja, brzemienna Bogiem, czuła siebie, stworzenie, unicestwione przez Wszystko zamknięte w Jej łonie. Nie siebie, lecz Tego, który był w Niej, ona widziała, Jego nosiła, Jego dawała czci ludzi. Także was, chrześcijanie, Duch czyni płodnymi Chrystusem, a jeśli wasza wola idzie za wolą Miłości, Chrystus bierze w was życie, i stajecie się z Nim jednym, tak że "jedno" jesteście z Ojcem, z Synem i z Duchem, który ich jednoczy, tak jak prosił o to Jezus w modlitwie podczas Ostatniej Wieczerzy, abyście z Trzema, którzy są Jednym, uczynili wieczne mieszkanie i cieszyli się miłością, a potem chwałą Bożą i radosnym pokojem, który jest nagrodą tych, którzy przyjęli Światło i Słowo, i żyli w Miłości i Prawdzie, rodząc się dla Boga i z Boga, i dając świadectwo Chrystusowi żyjącemu w nich życiem doskonałym, zgodnie z nakazem i przykładem Jezusa."