QUADERNI
Noc między 4 a 5 października.
Jezus mówi: "Gdy dwoje niesie razem cierpienie, jest ono lżejsze. Jestem z tobą. Dla świata to, że nie pozostawiam cię w spokoju nawet tej bolesnej nocy, może wydawać się okrucieństwem. Lecz zostawmy świat, niech mówi. On widzi, sądzi i mówi źle. Prawda jest inna, i ta prawda jest też niepodważalnym dowodem tego, kim jest Ten, który do ciebie mówi. Dowodem dla niezliczonych dzisiejszych Tomaszów[399], którzy nie słyszą Mnie i mojego Głosu na twoich kartach. Tylko sprawiedliwy i święty Bóg może w godzinie bólu równej tej sprawić, byś napisała takie słowa, jakie napiszesz. Tylko Bóg. A Ja Nim jestem. Jedną z rzeczy, które najbardziej zdumiewały świat pogański i sprawiały, że nowi i coraz liczniejsi wyznawcy przyłączali się do Kościoła, były spokój, pogoda ducha i męstwo męczenników w godzinie męczeństwa. Tylko od Boga mógł pochodzić ten niewzruszony i pogodny pokój. Lecz męczeństwo serca nie jest mniej straszliwe niż męczeństwo ciała, i tylko Bóg może dać udręczonym w sercu heroizm poddania się, które jest naprawdę czwartym zdaniem "Ojcze nasz", przeżytym całym ciałem i duszą, całym umysłem i duchem. Ślepy świat może wziąć twój heroiczny spokój, dar twojego Wszystkiego, za obojętność. Świat brudzi wszystko, czego dotknie. Lecz brud nie przenika bryły złota czy diamentu. Osiada na niej, a potem opada przy najmniejszej fali deszczu czy wiatru. Niechże więc ślepcy tego świata nie widzą. Inni, dla których mój Duch jest światłem, odczytują moje Imię w twojej odwadze męczeństwa. A ty, cierpiąc z tą odwagą, jesteś bardziej misjonarką twojego Jezusa niż stu kaznodziejów słów niepopartych czynem. Jest pewna moja przypowieść[400], którą przedstawiam ci w tej godzinie. Jest to przypowieść o jałowym drzewie figowym. Nie płacz, Mario. Wiesz już, do kogo pragnę nawiązać. Nie płacz. Otoczyłem twoją matkę taką samą troską, jaką winogrodnik otacza oporną roślinę. Oddaj Mi za to chwałę, Mario, bo okazałem nieskończone miłosierdzie duszy, która była ci tak droga. Jej godzina sądu nadeszła dużo wcześniej. I przychodziłem dwukrotnie w ciągu tych twoich lat cierpienia, by obejrzeć tę duchową roślinę, której nawet twoja modlitwa nie skłoniła do wydania owoców życia wiecznego. I za każdym razem siekiera była już w mojej Dłoni, by ściąć to życie, które opierało się wezwaniom Łaski. I za każdym razem powstrzymałem cios, by dać tej duszy sposobność, by nie przyszła do Mnie naga z dobrych uczynków, dokonanych z duszą pojednaną ze Mną. Jestem Jezusem miłosiernym i litowałem się nad nią oraz nad tobą, która się dla niej trawiłaś. Przygotowałem środki na ostatnie dzieło. Posłałem mojego sługę[401], by dokonał mistycznego użyźnienia tej duszy przez Sakrament, a raczej Sakramenty, w których płynie moja Krew, a moje Ciało staje się pokarmem, by dać wam zbawienie, przebaczenie i życie wieczne. Uczyniłem wszystko, co można było uczynić dla tego elementu, aby dokonać cudu przyozdobienia owocami tego ducha, bliskiego stanięcia przede Mną. A ty Mi pomogłaś. Wziąłem ją teraz, bo więcej niż to nie mogła dać, a gdybym zostawił ją dłużej, powiew ludzkich uczuć spaliłby żarem jej urazów i egoizmów owoce wywołane przez moją i twoją miłość. Ona nie powiedziała ci "dziękuję". Ale Ja mówię ci to za nią. A ona, teraz, już ci to mówi, bo moje Światło oświeciło jej horyzonty, które przesłaniało jej człowieczeństwo. Córko, nie płacz. Reszta przyjdzie później. Trwaj w modlitwie i cierpieniu za nią. I miej nadzieję we Mnie. Idź w pokoju, duszo wierna. Nie opuszczę cię. Jesteś w moich ramionach, które są słodsze niż ramiona wszystkich matek."
Jezus mówi: "Powiedziałem:[402] "Temu, kto wierzy we Mnie, sprawię, że w sercu wytrysną źródła życia wiecznego". Lecz czyż już od tego życia nie sprawiam, że tryskają źródła balsamu, które leczą was, zatrutych bólem? O, przyjdźcie do Mnie wy wszyscy, którzy płaczecie. Uwierzcie we Mnie wy wszyscy, którzy cierpicie. Kochajcie Mnie wy wszyscy, którzy jesteście opuszczeni. Jak chleb, który wpadłszy do beczki miodu, przenika się jego słodyczą, taka będzie wasza dusza, walcząca i cierpiąca na ziemi, jeśli mocno wierzy we Mnie. Wierzyć we Mnie znaczy kochać, znaczy mieć nadzieję, znaczy zwyciężać. Wierzyć we Mnie znaczy posiadać. Posiadać tu na ziemi broń do walki ze Złem, które nadciąga ze wszystkich stron i usiłuje pokonać was tysiącem podstępów, a znaczy też posiadać w moim Królestwie tę nagrodę, którą Ja sam jestem, na całą wieczność."
PRZYPISY
[399] Tommasi, czyli niewierzący, jak w Jana 20:24-25.
[400] Przypowieść ... o nieurodzajnym drzewie figowym, w Ewangelii Łukasza 13:6-9.
[401] Jednym z moich sług jest ojciec Migliorini, który w poprzednich dniach udzielił komunii świętej Iside Fioravanzi, matce pisarki, która zmarła w południe 4 października, jak już zauważyliśmy u stóp pisma z 17 lipca. Z drugiej strony, 30 czerwca upamiętniono śmierć ojca pisarki, który zmarł osiem lat wcześniej. W przypadku ojca Miglioriniego odnosimy się do 22 kwietnia (jedna notatka) i 13 sierpnia (dwie notatki).
[402] Powiedziałem w Jana 7:38.