QUADERNI
9 lutego 1946 r.
[Z tej samej daty jest rozdział 380 Ewangelii]
Wczoraj wieczorem, gdy tak bardzo cierpiałam, w prawdziwej agonii krzyża między godziną szóstą a dziewiątą[1], miałam osobliwą wizję. Widziałam młodego serwitę, niezbyt wysokiego, raczej szczupłego, ale nie chudego ani wyglądającego chorobliwie. Przypominał mi trochę o. Pennoniego[2], ale nie miał okularów ani żadnych wad fizycznych. Czy był już kapłanem, czy tylko nowicjuszem? Nie wiem. Widziałam go z przodu, ubranego w habit, bez płaszcza. Był martwy czy w ekstazie? Nie wiem. Widziałam, jak zostaje wchłonięty, oderwany od ziemi przez bardzo żywy promień, zstępujący nieco ukośnie od Maryi Dziewicy, z piersi Maryi Dziewicy, która, odziana w biel i pełna chwały, ukazywała się z wysoka niebios, aby przywołać do siebie swego sługę. Dziewica, podobna pod każdym względem do Niepokalanej z objawienia siostry M. Katarzyny Labouré[3], nie miała jednak innych promieni poza tym jedynym, który wytryskał z Jej piersi, na wysokości Niepokalanego Serca. Widziałam Ją z profilu i dlatego nie umiem powiedzieć, czy Jej święte Serce było widoczne. Widziałam Jej pełną chwały piękność oraz potężne światło promienia Jej Serca, zstępujące z wysoka na serwitę. Wydawał się on przez nie wciągany i wznosił się, przymykając od czasu do czasu oczy i rzucając Maryi spojrzenie niewysłowionej miłości. Potem zamykał je znów, pozostając z uśmiechem ekstazy na twarzy. Trzymał ręce skrzyżowane na piersi, z palcami skierowanymi ku ramionom. Z tych czasów? Z innych wieków? Nie wiem. Czy był jakiś błogosławiony tego Zakonu szczególnie oddany Niepokalanemu Sercu Maryi? Czy zmarł w tych dniach jakiś młody nowicjusz lub kapłan tego Zakonu? Nic nie wiem. Mówię to, co widziałam. Miejsce, w którym zdawała się rozgrywać ta scena, przypominało kościół, w prawej bocznej nawie, przy kaplicy, z której widziałam tylko wejście. Dziewica natomiast zdawała się być wprost nad ołtarzem głównym, ale wysoko, wysoko, w Niebie.
PRZYPISY
[1] między godziną szóstą a dziewiątą, jak czytamy według Wulgaty w Ewangelii Mateusza 27:45; Marka 15:33; Łukasza 23:44.
[2] O. Pennoni, po raz pierwszy wspomniany w piśmie z 29 sierpnia 1944 r., wspomnieliśmy o nim w notatce o Marii Raffaelli z 26 grudnia 1945 r.
[3] Siostra M. Katarzyna Labouré (1806-1876), której objawienia dały początek "cudownemu medalikowi", została ogłoszona świętą w 1947 roku.