QUADERNI

8 października 1944 r.

Mówi Jezus, który następnie okazuje się być Ojcem:[622] "Zaprawdę nie jestem daleko od żadnego z was. Wystarczy, że Mnie szukacie – i nie trzeba nawet błądzić po omacku jak biedni ślepcy, by Mnie znaleźć – a znajdziecie Mnie. Gdzie jestem? Gdzie jest ten wieczny Bóg? Gdzie ten Pan Nieba i Ziemi, ten Stwórca każdego człowieka, wywodzącego się od owego Człowieka, który był arcydziełem Jego stworzenia, a teraz jest kamieniem probierczym Jego dobroci? Czy trzeba przemierzać góry i doliny, żeglować po morzach, stawiać czoła pustyniom, a nawet po prostu opuszczać domy i miasta, aby znaleźć Go w szczególnych miejscach? Nie. Prawdą jest, że na cześć i kult Boga Wszechmogącego wznoszone są świątynie i kościoły, i w nich jest Słońce bez zachodu Eucharystii, które przyzywa ludzi, aby ich ogrzać, nakarmić, oczyścić, uczynić jednym z eucharystycznym Ciałem, to jest z moim Umiłowanym i Drogim. Lecz czy tylko tam macie Boga? Nie. Radosny w swoich świętych, ojcowski wobec swoich dzieci, surowy wobec swoich wrogów, Bóg jest w was. Ja jestem w was. Żyję z moją Łaską, rzeką radości i pokoju, źródłem nieustannych łask, albo nadciągam z samą nieuchronną potęgą spojrzenia, które jest słowem i grzmotem nagany – jeśli słowo nie wystarczy ani nie wystarcza błysk mojego spojrzenia, by przywołać sumienie do jego powinności – jestem nad każdym duchem człowieka. Ja: Król i Stwórca człowieka. Chciałbym być wewnątrz każdego ducha. Jestem w duchach sprawiedliwych, jak Cząstka jest w monstrancji. Jestem natomiast, niczym lśniąca Monstrancja, wzniesiona wysoko, domagająca się uwielbienia, ponad wiernymi o drżącej woli. Jestem pośród błyskawic i grzmotów, i ognia gniewu na wyżynach mojej Chwały, i mówię buntownikom: "Nie przekraczajcie dalej granic waszego zła, lecz cofnijcie się, oczyśćcie się, obierzcie drogę świętości, jeśli nie chcecie, bym sprawił, że umrzecie". Lecz nie trzeba szukać Mnie po omacku. Jestem blisko was, a wy żyjecie, poruszacie się i zawsze jesteście w zasięgu mojego promienia. Biada tym, którzy w świętych granicach niosą skażenie grzechem dusz! Słowem Boga, który nie kłamie, mówię, że łaskawy będę dla tego, kto nie znając prawdziwego Boga, służy Mu z instynktu duchowego, służąc dobroci i moralności. Lecz wobec tych, którzy znając moje Imię i moje Prawo, strącają Boga z tronu, by zrobić miejsce dla wad i bałwochwalstwa, mój osąd będzie zgoła inny. Pierwsi służą "nieznanemu Bogu". Drudzy porzucają dwór i zastępy Boga poznanego, by służyć niezliczonym bogom, bożkom o wielu imionach, a o jednym skutku: zgubie. Czy zaś Syn, który umarł, aby prawdziwy Bóg mógł być kochany przez wszystkich, który przez Ojca został wybrany na Sędziego, tak jak został wyznaczony na Ofiarę świata, może być wyrozumiały wobec tych, którzy z uporem trwają w swoich bałwochwalstwach? Czy odmówiłem wam czegoś, stwarzając was, co usprawiedliwiałoby waszą głupotę? Nie. Dałem wam rozum i wolę, a wystarczyłyby one, ponieważ dałem wam je jako Bóg, to znaczy zdolne utrzymać was w Dobru. I nie ograniczyłem się jeszcze do nich. Dałem wam też mądrość i naukę. Wszystko zostało powiedziane o tym, co człowiek musi czynić, by być moim synem. Kto tego nie czyni, nie chce nim być. Niechże więc nie szemrze, jeśli Bóg jest dla niego surowy jak sędzia pełen oburzenia, a nie miłujący jak ojciec wobec swoich dzieci."

PRZYPISY

[622] który następnie okazuje się być Ojcem: dopisek pisarki wstawiony między wierszami. Po nim następuje odniesienie do Dziejów Apostolskich 17:27-28.