QUADERNI

8 lutego 1944 r.

Jezus mówi: "Chodź, mały Janie. Po tym, jak nacieszyłaś się widzeniem twojego Jezusa, który kocha dzieci, a ciebie razem z nimi, chodźmy razem przeczytać mojego i twojego Daniela, tam gdzie mówi o trzech młodzieńcach[127], którzy podobali się Bogu, ponieważ mieli tę wiarę, wierność i ufność właściwą dzieciom, i wierzyli wytrwale, wierzyli bez wahania, wierzyli nawet w straszliwej próbie, ponieważ kochali "umysłem, sercem, całą swoją siłą, całym sobą, Pana Boga". Tyrani istnieli zawsze. A w swojej tyranii, którą szatan wykorzystuje, aby ich zwodzić i dręczyć ich poddanych, prowadząc ich do nieufności, ponad wszystko, wobec Boga, znajdują upodobanie w niesprawiedliwych prawach, ogłaszanych z zarzewia pychy i wspieranych siłą miecza. Nędzna siła, przeze Mnie potępiona. Przeze Mnie przeklęta. Siła, która jest słabością. Siła gwałtownika, która obraca się w broń przeciwko niemu samemu. Siła, która wzbudza inne siły, te zaś albo po ludzku rozwiązują sytuację zbrodnią, będącą konsekwencją wszystkich poprzednich zbrodni, albo w sposób nadprzyrodzony przyciągają pomoc Bożą, która, o wiele potężniejsza niż wszelka broń i wszystkie słowa, obala pychę tyrana i zmienia ją w łagodność, uwalniając w sposób święty jego poddanych od jego świętokradczej tyranii. Nabuchodonozor, upojony swą potęgą, uznał za dozwolone przekroczyć miarę nawet wobec Boga, zastępując, nawet u tych, którzy oddawali cześć prawdziwemu Bogu, kultem bałwochwalczym złotego posągu, symbolu jego potęgi, którą uważał za boską. Nic nie jest boskie prócz Boga. Nic nie jest prawdziwą potęgą prócz potęgi Bożej. Inne to zadania rządzenia, ponieważ musi być ktoś, kto stoi na czele danej grupy etnicznej, ale nie są one potęgami najwyższymi, a tym bardziej boskimi. Wyjaśniłem już[128], że istnieją tak długo, jak długo Bóg na to pozwala. Że istnieją dla swego działania niosącego pomoc lub karę ludziom zasługującym lub niezasługującym na niebiańską opiekę. Że przestają istnieć, gdy przekraczają miarę, czyniąc jarzmo karzące zbyt surowym dla zuchwałych ludzi. Aby ukarać jedną winę, Bóg nie pozwala, by uformowała się większa, i wtedy uderza tego, kto nie jest już szafarzem sprawiedliwości, lecz winnej władzy. Przed tyranami, a raczej przed możnymi, człowiek ugina grzbiet, i tym bardziej go ugina, im bardziej są oni tyranami w swojej źle rozumianej i źle sprawowanej potędze. Dochodzi wówczas do owego bałwochwalstwa tłumów, o którym mówiłem[129] wielokrotnie, wobec jednego z tłumu, który stał się mniej lub bardziej godziwie i świątobliwie Wodzem ludu i sprawuje mniej lub bardziej sprawiedliwie swoją misję. A ponieważ szatan jest wiecznym twórcą oszustw, tym, który rodzi wciąż nowe apokaliptyczne "bestie"[130], by wciągnąć człowieka w swą moc, i obdarza je wszelkimi mocami uwodzenia; oraz [ponieważ] ludzie mają w sobie bardziej zarzewie zła niż dobra, gdyż są bardziej skłonni ku Złu: szatanowi, niż ku Dobru: Bogu, i nie równoważą ani nie neutralizują zgubnego zarzewia miłością i zjednoczeniem z Chrystusem, zwycięzcą szatana, zdarza się, że są tym bardziej ubóstwiani, im bardziej ci jednodniowi triumfatorzy na to nie zasługują. W królestwie Babilonu poddani, uwiedzeni blaskiem złotego posągu (głęboka wymowa!) i głosami heroldów obwieszczających grzmiąco wolę króla, pospieszyli, by oddać cześć bożkowi. Bożkowi! Nie Bogu. Złotemu bożkowi! Złotu! Odwiecznemu uwodzicielowi! Bóg nie jest złotym bożkiem. Bóg jest Duchem nieskończonym, wiecznym, doskonałym, w Niebie; Bóg jest Ciałem najświętszym, wiszącym na krzyżu na Ziemi, albo żyjącym w Sakramencie na ołtarzu eucharystycznym. W Niebie wokół Jego tronu śpiewa dziewięć chórów anielskich. Wokół Jego Krzyża, od Golgoty aż do dziś i aż do końca świata, wznoszą się głosy tych, którzy się modlą i kochają (niewielu!), oraz krzyki tych, którzy bluźnią (wielu!). Wokół Jego Tabernakulum stoją jak lampy serca, które Go uwielbiają i oczekują od Niego życia i pocieszenia. Oto Bóg. Duch i Ciało. Nie złoto. Metal, który wyście obdarzyli wielką wartością, ponieważ, wieczni dzicy, daliście się uwieść jego blaskowi, lecz który jest mniej cenny niż szare żelazo, dające wam lemiesze, sierpy, łopaty - jedyną użyteczną i świętą broń, ponieważ spulchniają grudy ziemi, otwierają je na ziarno, kroją kłos, wielki dar Boga dla człowieka, kłos, który jest waszym chlebem powszednim. Poddani Nabuchodonozora, częściowo uwiedzeni złotem - w większości - częściowo z lęku przed karami króla, oddali cześć bożkowi. Wszyscy, oprócz trzech młodzieńców, którzy dzięki opiece Proroka Bożego nie skalali się nieczystymi pokarmami. Przyjrzyjcie się dobrze tej wielkiej nauce. Wielokroć zarzewie grzechu wchodzi przez gardło. W ciele żarłocznie odżywianym budzą się także inne apetyty. Pojawia się pożądliwość w swej potrójnej postaci, ponieważ opary nadmiaru pokarmu budzą zmysłowość, pobudzają pychę i w konsekwencji popychają człowieka do chciwości pieniądza, ponieważ by posiąść kobietę i władzę, potrzeba wiele pieniędzy. W fermencie namiętności umiera wiara, a dusza odrywa się od Boga, przygotowując się w ten sposób, by oddać cześć pierwszemu bożkowi, jaki jej zostanie przedstawiony. Sydrach, Misach i Abdenago żyli w czystości również w dziedzinie łakomstwa. Wierni Bogu, swojemu Bogu, także i w tym. A Bóg wzrastał w nich w miarę jak oni sami wzrastali. Bóg panował w ich sercu, czystym ołtarzu, o który dbali z całą troską, bo było ono tronem ich Pana. Mając Boga żywego w nich i władnącego wszystkimi ich siłami, więcej niż władcę - Ojca i Włodarza ich sił, potrafili oprzeć się każdej groźbie i się nie lękać, nie lękać się, Mario. Nie uznali nawet za pożyteczne wdawać się w dyskusję z tyranem. Dobrą zasadą jest nie wdawać się w dyskusje ze złymi, lecz prosić Boga, by rozprawił się w ich sercu za nas, lepiej, niż potrafilibyśmy to uczynić sami. Spójrz, co uczyniłem Ja, który przecież byłem Bogiem, z moimi oskarżycielami, inkwizytorami i sędziami. Zawsze przerywałem stanowczo albo w ogóle nie odpowiadałem. Najpierw wstąpiłem na Krzyż, modląc się i cierpiąc, potem działałem z Nieba. Tak się postępuje, mały Janie, wobec tych, którzy pragną się nawrócić. Pierwsze nawrócenie osiąga się modlitwą i cierpieniem. Potem, w duszy przygotowanej na jej przyjęcie, zstępuje Światło Boże i staje się Słowem i Życiem. Trzej młodzieńcy się nie spierają. Wiedzą, że wszelka dyskusja pozostałaby bezowocna i że potrzeba cudu, by rozjaśnić serce króla. Cudu osiągniętego poprzez akt bezwzględnej wiary i nieustraszonego heroizmu. Wiara, heroizm: dwa kwiaty miłości. A Miłość odpowiada miłości. Bóg nigdy nie zawodzi. A Bóg, który w swojej doskonałości wie już, jak postąpiliby trzej młodzieńcy, każe swemu aniołowi wyprzedzić ich w piecu, aby, gdy okrutnicy strącą ich w płomienie, miejsce to było już przygotowane, świeże jak łąka zroszona rankiem, owiewane skrzydłem anielskim najłagodniejszego wiatru, wobec którego ów słodki wiatr kwietniowy jest zepsutym oddechem; wyprzedza ich, aby płomienie nie mogły dotknąć nawet najlżejszego włosa ich niewinnych głów, lecz były jedynie żywym namiotem żaru, słabszym, och, słabszym niż żar ich miłości, rozpiętym między światem pogańskim a mieszkaniem przygotowanym przez Boga. Bóg jest Ojcem, Mario. Bóg zawsze wyprzedza swoje dzieci w ich potrzebach. Kiedy Go wzywacie, by wam pomógł, On już zatroszczył się o wszystko. Lecz trzeba mieć wiarę. Wielką wiarę. I wielką wdzięczność. Jakże piękny jest okrzyk, który wznosi się z Ziemi, z serca wdzięcznego człowieka, ku tronowi Boga! Rozbrzmiewa on w Raju jak arpeggio harfy i na chwilę milkną wszystkie niebiańskie harmonie, ponieważ całe Empireum pochyla się, słuchając tego okrzyku dziękczynienia, jaki dobry syn zanosi dobremu Ojcu. A potem ten okrzyk zostaje podchwycony, powtórzony, wzmocniony przez wszystkie chóry aniołów i błogosławionych, i staje się pieśnią owego dnia w pięknym Raju, a Trójca jaśnieje swym zadowoleniem, i śmieje się Maryja swoim śmiechem Matki i Królowej. Zbyt niewielu dziękuje, Mario. A tylko sam Bóg wie, jak nieustannie obdarowuje was darami! Wy nawet sobie z tego nie zdajecie sprawy. Jego Ojcostwo daje wam je tak łagodnie, by was nie zranić, jakby jałmużną, że wy wierzycie, iż są one waszym dziełem. Nie. Od rana do wieczora, od wieczora do rana, Bóg wam wyświadcza dobro. A wy nie dziękujecie. Nie dziękujecie nawet za otrzymane "wielkie" łaski. Ale ty nie jesteś już człowiekiem: ty jesteś małym Janem. Wiesz, co oznacza imię "Jan"? Oznacza: "Bóg obdarza łaskami". Zaprawdę niewielu obdarzyłem i obdarzam tyloma łaskami, co ciebie. I spójrz, nosisz dwa imiona najdroższe Mi: Maria - Jan. Jedno nadali ci twoi krewni. Lecz drugie nadałem ci Ja: twój Król i Oblubieniec. Byłaś Perłą gorzką, Morzem gorzkim. Lecz Ja chciałem uczynić cię słodką: perełką mego Serca, które jest boską słodyczą. I przechrzciłem cię na "Jan", ponieważ jestem Bogiem, który obdarza cię łaskami. Ale ty mów Mi "dziękuję" zawsze, zawsze, zawsze, od świtu do zmierzchu, od nocy do dnia. Niech twoje "dziękuję" nieustannie napełnia Niebo, za ciebie i za niezliczonych, którzy żyją i umierają bez jednego "dziękuję" dla swego Boga. Pomnóż swoje "dziękuję", jak trzej młodzieńcy, wzywając wszystkie stworzone rzeczy, by przyłączyły się do twojej pieśni: rzeczy, które swoim językiem potrafią chwalić Boga lepiej niż ludzie. Zjednocz się ze świętymi Nieba i świętymi Ziemi, by wypowiedzieć swoje "dziękuję". Zjednocz się ze Mną-Eucharystią i wargami, które stały się słodkie i pachnące od Chleba życia, módl się i dziękuj Bogu Ojcu razem z samym Chrystusem żyjącym w tobie. I stanie się cud, tak jak stał się dla trzech młodzieńców i dla okrutnego króla. Ludzie "zobaczą" Boga poprzez twoją modlitwę. Nie wszyscy. Lecz choćby tylko jeden, byłabyś przeze Mnie błogosławiona jeszcze raz. Nabuchodonozor widzi Boga w swoim aniele i rozumie, że z tym Bogiem nie można walczyć. Rozumie, że jego bożek jest martwą materią, uczynioną grzechem z winy człowieka, i że jest tylko jeden prawdziwy Bóg: Bóg Sydracha, Misacha i Abdenaga; i dotknięty Światłem, uznaje swój błąd, wyznaje go i oddaje cześć i chwałę świętemu Bogu, Panu Nieba i Ziemi. Widzisz, mały Janie, jak wiele może zdziałać wiara trzech młodzieńców? Teraz wyznaj, ty, która wczoraj mówiłaś, że nie chcesz już być moją małą uczennicą, dopóki cię nie wysłuchałem, ponieważ byłaś zbyt zraniona tym, co jest w świecie i wokół ciebie. Czyż nie minęło już wszystko: ból, wstręt, przygnębienie wczorajszego dnia? Czyż nie zostało to wszystko zniweczone falą radości, którą wylałem na ciebie? Jak mogłabyś obejść się beze Mnie, biedna duszo, która żyjesz tym moim chlebem: moim Słowem, bardziej niż chlebem pszennym, którym się karmisz? Czy nie wiesz, że gdy ktoś zostaje pochwycony w mój wir miłości, nie może już z niego wyjść, nie chce już z niego wyjść? Ale ty to wiesz. A jeśli, jak na kwietniowym niebie, pojawiają się chmury, są one tylko wodą oczyszczającą, która czyni słońce jaśniejszym, a ziemię piękniejszą. Przyjdź, przyjdź jak wczorajsze dzieci[131]. Przyjdź i połóż głowę na moich kolanach. To poza dzieci i tych, którzy kochają. Ta, którą miała odkupiona Maria, pijąc Życie, słuchając Mnie. Przyjdź i nigdy się nie bój. Ja jestem z tobą." [Następują, z dzieła EWANGELIA, rozdział 44 z datą 9 lutego oraz rozdział 601 z datą 10-11 lutego]

PRZYPISY

[127] mówi o trójce dzieci w Daniela 3:8-97.

[128] wyjaśniono już na przykład 30 czerwca 1943 r. oraz 23 i 30 października tego samego roku.

[129] Przemawiałem w 1943 r., 21 i 28 lipca oraz 5 i 10 listopada, z podpowiedziami również 1 sierpnia i 29 grudnia tego samego roku.

[130] apokaliptyczne bestie, jak w Obj. 11:7; 15:2; 19:19; 20:10; i obszernie w Obj. 13; 16; 17.

[131] maluczcy z "wizji" również wspomniani na początku i włożeni w większe dzieło; odkupiona Maria wspomniana w Łuk. 10:38-42.