QUADERNI

4 lutego 1945 r.

Dziś rano myślałam o wczorajszym wyrazie twarzy Ojca, gdy czytałam wizję. Ojciec był wręcz oszołomiony. Powiedziałam to Jezusowi, który był blisko mnie. Odpowiedział mi: "Właśnie dlatego to Ojcu daję. Nie możesz sobie wyobrazić, z jaką radością oświecam moich prawdziwych przyjaciół. Daję się tak memu Romualdowi, dla jego radości, z miłości, dla pomocy, i dlatego, że go widzę. Nie miałem tajemnic przed Janem. Nie mam ich przed Janami. Powiedz staremu Janowi, że daję mu wiele pokoju i dobrego połowu. Tobie żadnego połowu. Tobie tylko kobiecą pracę tkania sieci z nici, które ci daję. Pracuj, pracuj… I nie martw się, jeśli nie zostaje ci czasu na nic innego. W tej pracy jest wszystko. I nie martw się też, jeśli nie przyjdę, by ci powiedzieć: "Pokój tobie". Pozdrawia się przy przyjściu lub żegna przy odejściu. Ale kiedy jest się zawsze obecnym, nie pozdrawia się ani nie żegna. Trwanie jest już pokojem. Moje trwanie. A ty nie masz mnie jako gościa. Ty jesteś wręcz w moich ramionach i nie odkładam cię ani na chwilę. Mam ci tak wiele do powiedzenia o moim czasie śmiertelnym! Lecz oto dziś sprawiam ci radość i mówię: "Mój pokój niech będzie z tobą"." Niemal zaraz potem widzę to.

[Następuje rozdział 97 Dzieła EWANGELIA. Z tego samego Dzieła następują jeszcze, z datami od 5 do 10 lutego 1945, rozdziały od 98 do 103, z wyłączeniem rozdziału 101, napisanego w 1944 roku]