QUADERNI
4 sierpnia 1944 r.
Jezus mówi: "Nie. Ani raz, ani trzy razy, jak mówi Eliu[520], lecz z niewyczerpaną cierpliwością przemawia do was Bóg, aby zawrócić was ku dobru. Poprzez sny — a ty to wiesz — poprzez natchnienia, rady, przykłady, lektury, cierpienia, choroby, śmierć, wszystkimi najsłodszymi i najsurowszymi sposobami zwraca się do was, aby wam powiedzieć: "Jestem. Pamiętajcie o Mnie. Pomyślcie, że zapomnieć o Mnie i o moim prawie oznacza nadludzkie nieszczęście". Gdyby Bóg miał przemówić do waszego ducha tylko raz, aby sprowadzić go na właściwą drogę, żaden z was nie osiągnąłby celu, którym jest Życie wieczne. Tak mogli myśleć ci ze starego Prawa. Lecz odkąd Ja króluję z moim krzyżem, inne Prawo was sądzi i wami rządzi, a jest nim Prawo Miłosierdzia, które objęło Sprawiedliwość niezmienionego i niezmiennego Prawa Synaju[521] i tak je objęło, i okryło swoimi kwiatami, że surowy, szorstki kamień został cały owinięty w kwiecistą szatę, której każda nić jest litością Pana dla was. Na starym Prawie rozpostarła się zasłona mojej Krwi i woła ona do Ojca: "Miłosierdzie!" za was. Ja, Syn Miłości, przyszedłem ustanowić Miłość na ziemi, a Miłość to cierpliwość i przebaczenie. Ja, Nauczyciel, nauczyłem[522] człowieka przebaczać bliźniemu siedemdziesiąt siedem razy, co znaczy przebaczać bez liczenia razy. Lecz jeśli tego chcę od człowieka, od biednego człowieka, w którego — wbrew całej mojej woli i cudom, i mimo wszelkiej mojej sakramentalnej pomocy — Wróg wszczepia nienawiść, i ona w nim fermentuje, bo ciało jest podatnym gruntem dla fermentacji szatańskich występków — to tym bardziej muszę chcieć tego od Siebie samego, który jestem Doskonałością, doskonale. Dlatego nie siedemdziesiąt siedem razy, lecz siedemdziesiąt i siedemdziesiąt, i siedemdziesiąt siedem razy, ale zawsze, od chwili, gdy otwierają się dla was światła rozumu pozwalające rozumieć, aż do chwili, gdy ostatnie konanie je gasi, Ja mówię, radzę i przebaczam, byleście przychodzili do Mnie z prawą intencją. Lecz słabość człowieka jest tak wielka, że sam z siebie nie potrafiłby zrozumieć ani działać, żałować ani się zbawić. Im słabszy jest człowiek — a grzech jest słabością ducha, słabością, która tym bardziej wzrasta, im cięższy jest grzech, im liczniejszy i powtarzany, i dochodzi do zabijania jakby przez wyniszczenie sił duszy — tym mniej jest zdolny zrozumieć, działać, żałować i się zbawić. Otóż wtedy, dzięki Obcowaniu Świętych, spływają na niego wlewy nadprzyrodzonych sił, które czynią go zdolnym do zrozumienia, działania, żalu i zbawienia. Eliu mówi[523]: "Jeśli anioł przemówi w jego obronie, Bóg zlituje się nad nim". W czasach Hioba niebo zaludnione było jedynie aniołami. Sprawiedliwi oczekiwali Chrystusa w miejscu spoczynku Otchłani, aby stać się obywatelami Niebios. Lecz teraz do aniołów dołączają zastępy świętych z Nieba i tych z ziemi. O, jak słodki łańcuch łączy i zamyka w swoich złocistych, miłosiernych ogniwach Ziemię i Niebo, świętych Nieba i sprawiedliwych ziemi, aby otoczyć uściskiem, którego owocem jest pomoc i zbawienie, ubogich ziemi: prawdziwie ubogich, tych, którzy są pozbawieni Łaski lub niewiele nią obdarzeni! Zbyt mało znana w swej prawdzie jest ta wzniosła Wspólnota "żywych" duchów ziemi i Nieba, których celem jest przekazywanie biednym, chorym, umierającym, a niekiedy już zmarłym braciom Życia, którym są napełnieni, będąc jednością ze Mną-Życiem. Modlitwy o uzyskanie od Boga jeszcze większej cierpliwości, modlitwy o uzyskanie od Niego piorunów nie kary, lecz miłości, które nawracają grzeszników, jak stało się z Szawłem na drodze do Damaszku[524], ofiary za nich, tajemne i nigdy dość błogosławione ofiarowania, które płyną jak fala potężnej rzeki, by wlać się do zbiorników niebiańskich łask, tak że im więcej z tych zbiorników czerpie się skarbów, tym bardziej one wzbierają, ponieważ każdy sprawiedliwy, który żyje, i każdy święty, który wstępuje do Nieba, zasila ten ocean utworzony na początku z mojej Krwi, do której dołączam wasze łzy i wasze zasługi, abyście byli "jednym[525] ze Mną" w odkupianiu, jak i w miłowaniu, w cierpieniu i w radowaniu się. Był ktoś, kto zapytał cię[526], jak to jest i z jakiego światła pochodzą te odpusty, które nie zostały potwierdzone przez powszechnie znany cud. Jest to jedna z raf, o które rozbijają się lub w których grzęzną dusze niedoświadczone w Wierze. Otóż Ja, dobry Nauczyciel, który pragnę waszej mądrości, a nie waszej niewiedzy — ponieważ poznawać to kochać, poznawać to zbawiać się, a Ja, Król oprócz tego, że Nauczyciel, pragnę waszego zbawienia, bo jestem dobrym Królem, a dobry król kocha swoich poddanych i chce ich zbawienia w granicach swego królestwa, nie zaś by byli łupem bólu, niedostatku i śmierci — otóż pouczam was o tej prawdzie. Odpusty stosuje się, czerpiąc środki ze skarbów Obcowania Świętych. Od skarbu Świętego wśród świętych, Ja, Jezus, aż po skarb sprawiedliwych. Jak łąki wiosną, po ciepłym nocnym deszczu, ukazują się w pocałunku słońca całe usiane kwiatami, tak Ja widzę, jak pod rosą Łaski kwitną na jałowych polach ziemi dusze sprawiedliwych, żyją, pachną i umierają z koroną zwróconą ku Niebu, w które wlewają życie i wonie, które potem, złączone z tymi świetlistymi woniami błogosławionych, zstępują ponownie, by uświęcać ziemię. Szczęśliwe te bryły ziemi, które je przyjmują i na jałowym krzemieniu potrafią sprawić, by zakwitł nowy duch, syn Boży. Czy obawiacie się może, że miliony i miliony dni odpustów nie znajdą pokrycia w sumie zasług? O, nie lękajcie się! Ja pomnażam w nieskończoność zasługi świętych, ponieważ łączę je z moimi, które są nieskończone. Choćby każdy człowiek korzystał z nich każdego dnia, i za sumę wszystkich dni odpustu wszystkich modlitw ziemi, skarby zasług nie okazałyby się pomniejszone, tak wielkie są. Obawiacie się raczej, że ten, kto ich udziela, udzieli ich błędnie? Powiedziałem Piotrowi[527]: "Co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane i w niebie". Jeśli więc dałem memu Piotrowi, i tym, którzy od niego pochodzą, władzę rozgrzeszania z win, a tym samym rozwiązywania was z węzła Złego, to logiczne jest, że dałem mu również władzę czerpania ze skarbów Nieba tych bogactw, które darowują wam także dług, lub jego część, pozostający po rozgrzeszeniu z potępienia. Jeśli temu, kto obdarzony jest moim duchem, możliwe jest sądzić i rozgrzeszać, jakże miałoby nie być możliwe stosowanie pewnych bogactw? Wina może być osądzona osobiście. Na moim Trybunale zdarza się to rzadko, bo Ja uzupełniam braki moich sędziów i oświecam ich wzrok. Tylko tych, którzy są niegodni bycia takimi, pozostawiam bez świateł. Lecz dla dusz nie ma w tym niebezpieczeństwa, bo Ja uzupełniam to swoim miłosierdziem wobec nich, prowadząc je do innych kapłanów godnych, by je prowadzili. Ja czuwam zawsze. Wina może być osądzona osobiście. Dlatego istnieją różnice, i to znaczne, w surowości sędziów. Lecz zasługi świętych są pewne i niezawodne w swym ogromie. Nie ma więc obawy, że czerpiąc z nich pełnymi garściami, Głowa Kościoła i zwierzchnicy diecezji znajdą się pewnego dnia, stosując coś, czego już nie ma. Bądźcie więc spokojni. Zarzuca mi się: "Ale czy słuszne jest przypisywanie tego czy innego odpustu tej czy innej modlitwie, praktyce lub uroczystości?". Nie martwcie się o to. Nawet gdyby to nie było słuszne — lecz zwracam wam uwagę, że w sprawach kultu moi Pasterze są prowadzeni w sposób Boski — nawet w takim przypadku nigdy nie dopuściłbym, aby dusze zostały oszukane w swej ufności. Dlatego ta czy inna modlitwa, praktyka czy uroczystość dadzą duszom ten odpust, który jest im przypisany dzięki zasłudze wiary dusz, zasłudze i wierze, których nigdy nie lekceważę, lecz nieomylnie nagradzam. Rozważmy więc także przypadek, gdy pasterz udziela odpustu rzeczy, która na to nie zasługuje. Co więcej: rzeczy, która jest błędem. Co więcej jeszcze: gdy pasterz jest pozbawiony światła, bo martwy duchowo z powodu grzechu śmiertelnego. Czy dusze zostają przez to pozbawione czasu odpustu przypisanego tej rzeczy? Nie. Nigdy. One, dusze dobre, wykonują tę rzecz z prawym i świętym zamiarem. Ich dzieło wyrusza więc z punktu świętego, by dojść do jeszcze świętszego: Obcowania Świętych. Jeśli w połowie drogi wznosi się filar błędu, nie przeszkadza to w dotarciu, ponieważ ich dzieło leci, a nie pełznie, przelatuje ponad, pokonuje wysoko tę rafę i zanurza się prosto w skarbach niebiańskich bez żadnego uszczerbku. Ja nagradzam prawdziwą wiarę. I pamiętajcie o wielkiej prawdzie: każdy akt wiary jest owocem miłości. Miłość[528] sama w sobie jest odpustem zupełnym, który unieważnia mnóstwo grzechów. Nawet gdyby bez żadnej władzy udzielono odpustu, dla duszy, która z miłości do Mnie stara się go zyskać, zachowany jest i stosowany dar mojej nieskończonej Miłości, który uwolni ją od wszelkiego cienia duchowej śmierci, by żyła i widziała Światło. Idź w pokoju. Ja jestem z tobą." [Następują, pod datą 5 sierpnia, fragmenty 4-8 oraz fragment 15 rozdziału 349 dzieła Ewangelia]
PRZYPISY
[520] jak mówi Eliu w Job 33, 29. Obok daty pisarka umieszcza odniesienie do Hioba 33, 14.19.23.29.
[521] Prawo Synaju, przekazane w Księdze Wyjścia 20:1-17; Powtórzonego Prawa 5:1-22.
[522] Nauczałem w Ewangelii Mateusza 18:21-22; Łukasza 17:4.
[523] Eliu mówi w Księdze Hioba 33:23-26.
[524] Saul na drodze do Damaszku, zapisane w Dziejach Apostolskich 9:1-9.
[525] jedna rzecz, jak w Jana 17:11.
[526] Był ktoś, kto cię zapytał... Tą osobą - zauważa pisarka na dole odręcznie zapisanej strony - była moja kuzynka Paola, która zadała to pytanie 30 lipca. To Paola Belfanti, wspomniana już 2 stycznia.
[527] Powiedziałem do Piotra w Ewangelii Mateusza 16:19; 18:18.
[528] Miłość... usuwa mnóstwo grzechów, jak czytamy w Jakuba 5:20; 1 Piotra 4:8.