QUADERNI

3 sierpnia 1944 r.

Jezus mówi: "Gdzie Ja jestem? Gdzie trzeba Mnie szukać, aby mieć Mnie w każdej chwili? W wielkich rzeczach? Tylko w nich? Nie. Przychodziłbym zbyt rzadko, ponieważ życie składa się z małych rzeczy, a uroczyste chwile są rzadkie. To z mojego miłosierdzia. Jak mogłoby wytrzymać stworzenie poddane od rana do wieczora, każdego dnia roku, nieustannemu wyniszczeniu przez wielkie bóle, wielkie zmagania, wielkie wyrzeczenia? Życie składa się z małych rzeczy. To życie, dzięki któremu możecie zdobyć Życie wieczne. Ale na małe rzeczy trzeba patrzeć okiem miłości i dokładnego poznania, i wypełniać je aktem miłości. Wtedy właśnie stają się wielkimi rzeczami, nawet jeśli są drobne. Patrzcie okiem miłości i dokładnego poznania. Nigdy nie przestanę wam mówić[514], by was o tym przekonać, że zło nie pochodzi od Boga i że jest ono owocem sprzymierzenia się waszych bliźnich z Szatanem albo lekkomyślności waszych bliźnich, jeśli zło jest małych rozmiarów. Zło, które sprawia wam cierpienie, nie pochodzi od Boga. Kiedy ból pochodzi od Niego, na przykład gdy jest to osoba lub rzecz, którą wam odbiera, aby uczynić was bardziej oderwanymi od tego, co ludzkie, i bardziej wolnymi, by iść za Nim, wtedy daje wam równocześnie siłę i pokój. Ty tego doświadczyłaś i wiesz. Powiedz duszom, jak bardzo różni się ból pochodzący od Boga, nawet jeśli jest to wielki ból, od tego, który jest owocem ludzkiej zatwardziałości i nienawiści między braćmi. Dlatego, gdy przeżywacie sprawy każdej godziny, umiejcie rozeznawać i kochać, kochać, kochać. Kochajcie rękę Boga, jeśli to ona podaje wam rzeczy. Kochajcie nieszczęśników winnych zła, jeśli to oni narzucają wam rzeczy. Kochajcie zawsze. Wypełniajcie wszystko z miłością. Czy pochodzi od Boga? To Jego wola. Dlatego trzeba to kochać. Czy pochodzi od człowieka? Uczyńcie z tej ludzkiej rzeczy cenną, nadludzką rzecz, znosząc ją z cierpliwością i miłością. Byleby to nie było sprzeczne z moim Prawem. W takim wypadku trzeba umieć się przeciwstawić, starając się łagodnie nakłonić do dobra tego, kto chce zła, umiejąc jednak także umrzeć, jeśli on obstaje przy swojej woli, byle nie dopuścić się grzechu. Męczennicy to nie tylko ci, którzy zginęli z rąk tyranów. Wielu jest nieznanych i pokornych męczenników, którzy umierają każdego dnia, ponieważ nie chcą czynić zła, zabijanych gwałtownie albo gasnących powoli, trawionych powolnym, lecz nieustannym uciskiem tych, którzy ich nienawidzą, ponieważ uznają ich za swoich sędziów, silniejszych od siebie mocą nadludzką. Lecz wracając do Księgi[515]: gdzie znajduje się Pan? W silnym i gwałtownym wietrze? W trzęsieniu ziemi? W ogniu? Nie. W łagodnym powiewie. O, Pan jest zawsze łagodny dla swoich dzieci! Jest zawsze cierpliwy i miłosierny. Ukazuje wam ojcowskie oblicze, aby coraz bardziej rozmiłowywać w Sobie dobre dzieci[516] i przyciągać do Siebie synów marnotrawnych. Ileż cierpliwości! Gdyby nie miał jej nieskończonej, musiałby nieustannie razić swoim gniewem. Lecz nie osądzajcie tego jako słabość. Daje wam życie, abyście się nawrócili, o niewdzięczne dzieci, lecz każdy dzień daremnie okazanej cierpliwości Boga znajdziecie zapisany i gorzko go odpokutujecie, gdy znajdziecie się poza tą Ziemią, na której uważacie się za panów, szydząc z prawdziwego Pana. Łagodny powiew to pokój, który otacza to, co pochodzi od Boga, i mówi wam: "Tu jest Pan". Spieszcie się więc, aby Mu służyć; nie mówcie: "Nie budzi lęku, więc się tym nie przejmuję". Ale właśnie dlatego, że was kocha, umiejcie kochać. Umiejcie stawać przed Bogiem z szacunkiem i ufną miłością. Umiejcie powiedzieć to, co powiedział prorok[517]: "Płonę gorliwością o Pana". Wszyscy powinniście gorąco pragnąć służyć Bogu. Tymczasem większość gotowa jest służyć człowiekowi, a zaniedbywać Boga. Zbyt wiele dzieci Bożych porzuciło Jego przymierze i zniszczyło w swoim sercu ołtarz miłości do Pana, wyśmiewając wiernych synów, uciskając ich, niekiedy aż do śmierci. Wtedy właśnie Pan mówi do tych, którzy pozostają samotni, niczym samotne palmy pośród jałowości pustyni i niskich, gorzkich, cierniowych krzewów – jałowość to świat, a ciernie to źli, podczas gdy palma jest pożyteczna, wysoka i słodka w swoich owocach – mówi: "Idź, nie bój się. Twoje życie jest w moich rękach. Ty, a wraz z tobą siedem tysięcy, które nie ugięły kolan przed Bestią i nie miały dla niej pocałunków, jesteście Mi zachowani. Moi w sposób absolutny, wieczny, pełni szczęśliwości bez granic". Ale – lekcja jeszcze się nie skończyła – dopóki trwacie w walce, nie chlubcie się Bożym upodobaniem. Jak uzbrojeni żołnierze walczyliście i otrzymaliście za to nagrodę, lecz jeszcze nie skończyliście walczyć. Bóg jest z wami jako wasz Wódz. Lecz nie może nazwać się zwycięzcą ten, kto po pierwszych zwycięstwach porzuca swego wodza i zadowala się otrzymaną pochwałą. Zwycięski i mocny jest ten, kto podąża za nim aż do końca. Życie jest codzienną wojną. Wy jesteście zbrojnymi, którzy ją wygrywają. Wróg jest wam znany. Jest jeden, lecz ma wiele twarzy. Pierwsza to twarz Diabła, pozostałe to ciało, świat, pieniądz. Bądźcie wierni. Zwyciężyliście? Niech radość zwycięstwa umocni was do nowych zmagań. Przegraliście? Niech zniechęcenie was nie przygniata. Lecz niech upokorzenie słabości pobudzi was do odkupienia się zwycięstwem. Tylko ten, kto doszedł do końca, może się chlubić w Panu, ponieważ aż do ostatniej chwili walki wspólny Wróg i wróg osobisty, którym jest niższa część waszego ja, mogą sprawić, że ugryziecie błoto w śmiertelnym upadku. "Kto jest uzbrojony, niech się nie chlubi jak ten, kto składa broń". Ufni Panu, lecz czujni bez wytchnienia. Nadejdzie godzina uścisku z waszym Królem. Wtedy broń zostanie zastąpiona palmami, a zgiełk walki niebiańskimi harmoniami. Wtedy będziecie mogli wykrzyczeć swą radość ze zwycięstwa. Życie jest wojną, nagrodą jest Niebo. Umiejcie je zdobyć, czując Boga w łagodnym powiewie, opierając się Szatanowi z jego gwałtownymi wichrami. Umiejcie zginać serce jedynie przede Mną i miejcie pocałunki miłości dla waszego Pana Boga. Innego Boga nie macie. Służcie tylko Jemu, a znajdziecie się wśród siedmiu tysięcy, które On zachował dla Siebie, wśród stu czterdziestu czterech tysięcy, o których mówi Jan[518]: wybranych do prawdziwej chwały, która nie ma porównania ani końca, a którzy przychodzą z wielkiego ucisku Ziemi, aby spocząć w Królestwie Bożym." Wczoraj wieczorem wielka Królowa, która przez cały dzień była przy mnie w swoim blasku, wróciła jako Matka do swojej biednej córki, która tak bardzo cierpiała. Już nie w promiennej szacie i błękicie Raju, lecz w swojej zwykłej białej, koloru kości słoniowej, wełnianej szacie, przy moim łóżku, tak słodka i dobra w uśmiechu i pieszczocie. Schroniłam się na Jej piersi, która wygląda jak pierś smukłej dziewczyny, i pozostałam tam, głaszcząc Jej dłonie tak piękne i drobne, miękkie i pachnące jak kwiaty. Pachnące Jej wonią Niepokalanej. To nie jest ludzka woń. To musi być zapach Nieba. Jakże pięknie jest, wie Ojciec?, tak trwać z policzkiem na sercu Matki i czuć poprzez szorstką tkaninę bicie Jej serca, i ciepło bijące z Jej piersi, jak pięknie móc bawić się smukłymi palcami, jak palcami matki. Ileż razy powiedziałam Jej: "Mamo!". Ojciec powie, że się powtarzam. Ale to taka radość opowiadać Ojcu i sobie samej o moich spotkaniach z Maryją, że nie potrafię się powstrzymać. Wczoraj rano tak bardzo prosiłam Ją jako Królową Niebios o potrzeby wszystkich. Wczoraj z ufnością córki powtórzyłam Jej moje prośby. Za wszystkich. A zwłaszcza za niektórych, których chcę ocalić od bólu, ponieważ dla nich ból oznaczałby rozpacz. Czytając nie wiadomo już który raz życie świętej Teresy od Dzieciątka Jezus[519], znajduję: "Rzucając się w ramiona dobrego Boga, naśladowałam dziecko, które w wielkich trwogach chowa jasną główkę na ramieniu ojca". Ja wykrzykuję: "Ja ukryję ją na piersi Matki. Jezus jest Oblubieńcem, Bratem i Panem. Oprę się więc na Nim, ale jako na oblubieńcu i bracie, i wezmę za przewodniczkę Jego rękę uzbrojoną w krzyż. Gdy On zechce, otoczy mnie swoim ramieniem, by przyciągnąć mnie do swego serca. Lecz będzie to pozycja oblubienicy. Zatem przemijająca, i nie będę mogła jej domagać się o każdej godzinie. Natomiast na sercu Matki córka, i to na dodatek chora, może przebywać zawsze. Ja poddaję się na piersi Matki. I nie uważam tego za odstępstwo od mego Jezusa. Przeciwnie. Jestem pewna, że trwając tak, będę zawsze blisko Jezusa, ponieważ mam najpewniejszą pewność, że Jezus zawsze znajduje się w ramionach Maryi. Szukając Go gdzie indziej, mogłabym zboczyć z Jego drogi. Lecz szukając Go tam, zawsze Go znajduję. Mamo, obieram Twoje ramię na moje schronienie. Z twarzą przy Twoim policzku będę Cię prosić o wszystko i we wszystkim pokładać nadzieję. Matka nie zawodzi". Gdyby Ojciec wiedział, jak słodko jest czuć Ją tutaj, całą moją… Czuć Ją i widzieć całą, całą, całą dla mnie, żywą i prawdziwą, oddychającą, uśmiechniętą… Wczoraj to była radość ekstatyczna, cała dla duszy. Dziś jest to radość także dla mojego człowieczeństwa. Nie potrafię dobrze wyjaśnić tej pełnej radości, tego pokoju, tej obecności, tego, co odczuwam, słowem. Trzeba by tego doświadczyć, aby to zrozumieć. Jestem sama, lecz w rzeczywistości jestem z Nią i nie zdziwiłabym się, gdybym, potrzebując otworzyć drzwi, zobaczyła, że mi je otwiera, albo gdyby, potrzebując pomocy, Ona mi jej udzieliła. Nie zdziwiłabym się, tak realna jest Jej obecność. O, nie zasługuję na to wszystko! Dobroć Boga jest naprawdę ponad wszelkim przesadnym ludzkim rachunkiem…

PRZYPISY

[514] powiedzieć, jak już wspomniano 22 maja.

[515] wracając do Księgi, do której pisarka odsyła obok daty: Księga III Królewska rozdz. 19°, którą według neowulgaty należy czytać jako 1 Krl 19.

[516] Dobrzy synowie... synowie marnotrawni... jest powiedziane w odniesieniu do przypowieści z Łukasza 15:11-32.

[517] to, co prorok powiedział w 1 Księdze Królewskiej 19:10,14. Cytat pięć akapitów poniżej pochodzi z 1 Krl 20:11.

[518] o których mówi Jan, w Objawieniu 7:4, 9-17. O "siedmiu tysiącach" mówi 1 Księga Królewska 19:18, a przywołuje ich św. Paweł w Liście do Rzymian 11:4.

[519] żywot św. Teresy, zatytułowany "Dzieje duszy", o którym wspomina się 23 czerwca.