QUADERNI
31 maja 1945 r.
Corpus Domini
Dla siostry G.[1]… mówi Jezus: "Gabrieli od mojej Matki pokój i błogosławieństwo. Niech serce coraz bardziej się rozszerza, nie tylko z powodu krzyża choroby, ale przez całkowite otwarcie się na Mnie. Najazd Miłości jest bolesny, ponieważ Miłość nie jest tylko słodyczą, lecz jest tym, czym była, gdy była Ciałem: Bólem. Umierałem przez trzydzieści trzy lata bolesną słodyczą czynienia woli Bożej. Miłość jest kauterem, który pali, by uleczyć ducha z człowieczeństwa, które jak rozprzestrzeniająca się choroba wciąż usiłuje zmartwychwstać i osiedlić się w innych miejscach, aby szkodzić. Niszczę, aby tworzyć. Lecz gdy wszystkie więzy człowieczeństwa zostaną zniszczone, dusza już na Ziemi cieszy się wyższą i błogą wolnością aniołów."
A potem… wzięta wprost za uszy jak niedbała uczennica, jestem zmuszona napisać, co następuje, dla pani A. P., która nigdy bezpośrednio o nic mnie nie prosiła.
Mówi Jezus: "Za swoją roztropność zasługujesz na słowo, którego pragniesz, a o które nie prosisz. Niech ci będzie dane, a wraz z nim pokój i błogosławieństwo. Miej, na pocieszenie w twoich ostatnich latach, tę pewność: spośród wszystkich, do których zbliżyłaś się przez więzy krwi, uczucia, przyjaźni, miłości bliźniego, nie ma nikogo, kto mógłby ci zarzucić, że zaszkodziłaś jego duszy. Niewielu może usłyszeć takie słowa. Wytrwaj aż do końca we Mnie. Odnajdziesz tych, których kochałaś, zjednoczonych z Bogiem. Pokój i błogosławieństwo, i bądź radosna z powodu mojej miłości."
Już cztery dni Jezus mówił mi: "Pisz". Ale to jest tak… mało zgodne z moimi uczuciami, by czynić z siebie rozdawcę tych rzeczy, że ja, choć radowałam się z powodu mojej przyjaciółki, nie pisałam. Mówiłam: "A kiedy to ja pisałam? Niech tam zostanie, bo ja na pewno jej tego nie dam. Więc równie dobrze mogę nie pisać". Tego ranka dostałam porządną naganę, w której powiedziano: "Kiedy poradziłem ci, abyś zrobiła wyjątek dla tej duszy i wezwała ją do siebie, to dlatego, że widzę serca i potrzeby. Przypominam ci Ewangelię. Czytamy w niej: "Biada samotnym"[2]. Ty jesteś jeszcze zbyt samotna. Masz opiekę kapłańską, a to bardzo wiele. Służy ona temu, by położyć pieczęć bezpieczeństwa na twojej misji. Ale wokół siebie masz wielu, którzy nie są świętymi. A potrzebujesz przyjaciół, tak jak Ja ich miałem. Jak wybrałem moich, tak wybieram twoich, abyś ich miała. Otóż jeśli tej osobie, która wie dokładnie wszystko i umie milczeć – cnota bardzo rzadka – jeśli tej osobie, która (mogła mieć powód do urazy, a go nie miała) nie żywiła urazy i nie dawała ci tego odczuć, i wróciła, gdy tylko powiedziałaś jej: "Niech przyjdzie", jeśli tej osobie, która ma w sercu "wielkie" pragnienie i chciałaby je spełnić, aby iść spokojniej, w swojej samotności, naprzeciw "wielkiemu krokowi" – Ja chcę dać nagrodę, dlaczego odmawiasz? Powiedziałem ci wiele miesięcy temu[3], że byłaś karana za to, że słuchałaś bardziej innych niż swojego Ojca Duchownego, który przemawiał w moim imieniu. Chcesz zacząć od nowa? Nie wystarczy ci kara? Czy nie wiesz, że wśród "innych", którzy mówią wbrew Mnie, jest także twoje własne ja? Może nim być, i jest nim za każdym razem, gdy się upierasz. Dlatego napisz, a potem porozmawiaj z Ojcem M. Bądź posłuszna najpierw Mnie, a potem jemu. I bądź nadprzyrodzenie miłosierna dla tej przyjaciółki, którą przyprowadziłem z powrotem dla twojego dobra."
[Następują, pod datą 1 i 2 czerwca 1945 roku, rozdziały 176 i 177 dzieła EWANGELIA]
PRZYPISY
[1] Siostra G. to siostra Gabriella, przedstawiona w przypisie 10 stycznia 1945 r.; pani A.P., która pojawia się w następnym akapicie, to Angelina Panigadi, przyjaciółka pisarki od dzieciństwa.
[2] Biada samotnym jest powiedziane w Księdze Koheleta 4:10, która jest księgą Starego Testamentu. Dlatego termin Ewangelia należy tutaj rozumieć w szerokim znaczeniu.
[3] wiele miesięcy temu, 29 czerwca 1944 r.