QUADERNI
30 czerwca 1943 r.
Jezus mówi: "Czy wiesz, co oznaczają moje związane Ręce, czy wiesz, kto mi je wiąże? Czy wiesz, dlaczego tyle bólu jest w moim spojrzeniu, tyle zmęczenia na mojej Twarzy? Czy wiesz, o co proszę tych, którzy potrafią na mnie patrzeć? Moje Ręce są związane przez Szatana za pośrednictwem grzeszników. Nie zrozumiałaś źle. Powtarzam: są związane przez Szatana za pośrednictwem grzeszników. Powiesz: "Ale, Panie, jak to możliwe, skoro Ty jesteś Bogiem?". Ja jestem Bogiem Miłosierdzia i Przebaczenia, jestem Bogiem potężnym, Ojcem łask. Ale grzech paraliżuje moją Moc łask, moje Miłosierdzie, moje Przebaczenie. Ponieważ jeśli jestem Miłosierdziem, Łaską, Przebaczeniem, jestem też Sprawiedliwością. Daję więc każdemu to, na co zasługuje. A jeśli rozważysz to sprawiedliwie, musisz przyznać, że zawsze daję więcej łask, niż zasługujecie. Gdybyście jakiejś ziemskiej władzy, nawet zwykłemu urzędnikowi miejskiemu, wyrządzili zniewagi, jakie wyrządzacie Mnie, zostalibyście ukarani więzieniem. A gdyby to była władza wyższa, zostalibyście ukarani nawet utratą życia. A władze to biedni ludzie, tacy jak wy, którzy pozostają władzami tak długo, jak długo Ja im na to pozwalam - dla waszej zasługi, dla ich próby, a niemal zawsze dla ich kary. Wasza zasługa: posłuszeństwo i cierpliwość. Ich próba: nie nadużywać władzy, nie wynosić się z niej, uważając się za półbogów czy bogów, bo widzą tłumy gotowe na ich skinienie wołać "hosanna". Jeden tylko jest bogiem: Bóg. Ich kara: bo jeszcze trudniej jest władzy pozostać uczciwą, w tysiącu form uczciwości, niż bogaczowi się zbawić. Dlatego ich chwała ludzka jest jedyną chwałą, jaką posiadają. Chwałę wieczną osiąga bardzo niewiele władz. Nieustanne winy, coraz bardziej przewrotne, które ludzie popełniają za podszeptem mojego i waszego Nieprzyjaciela, wiążą moje Miłosierdzie, moją Łaskę, moje Przebaczenie. Oto czym są moje związane Ręce i kim są ci, którzy wiążą je liną Zła: Szatan i jego synowie. A moje Ręce pragnęłyby być wolne, by przebaczać, leczyć, pocieszać, błogosławić. O wy, którzy mnie kochacie, rozwiążcie waszą miłością moje związane Ręce! Wynagradzajcie, wynagradzajcie, moi umiłowani, przyjaciele i najdrożsi moi synowie, za zniewagę wyrządzoną Rękom waszego Boga, Ojca i Odkupiciela. Miłość jest płomieniem, który pochłania łańcuchy i pali pęta, przywracając wolność moim związanym Rękom. Miejcie litość, wy, którzy mnie kochacie, nad moim bólem, i litość nad waszymi trędowatymi braćmi, których uzdrowić mogą tylko moje Ręce. Moje spojrzenie pełne jest bólu z powodu wszystkich zniewag wyrządzanych Mi w Sakramencie i w moim Prawie. Prawo podeptane, Sakrament sprofanowany. Czytałaś? Słyszałaś? Zauważyłaś? Ołtarz Sakramentu jest wciąż uderzany. Czy nie widzisz w tym znaku Szatana? I pomyśl o tym, ku swojej radości. Tam, gdzie pośród zniszczenia można znaleźć nienaruszoną Puszkę, która Mnie zawiera, i zebrać ją z należnymi honorami, dzieje się tak dlatego, że jakieś serce, albo wiele serc, dalekich od dotkniętego miejsca, lecz adorujących Mnie Eucharystycznego, odchyliło swoją modlitwą cios wymierzony przez Szatana. Te Hostie, które ratujecie, dusze pokorne i kochające, wy, które modlicie się za mój Sakrament, wlewają w was te same owoce Komunii miłości. Zmęczenie jest na mojej Twarzy, ponieważ coraz bardziej stwierdzam, do jakiego stopnia umarłem na próżno dla tak wielkiej ludzkości, ponieważ coraz bardziej dostrzegam, że nic - ani słowa, ani cuda, ani kary, ani łaski - nie sprawia, by pomyślano, że Ja jestem Bogiem i że tylko w Bogu jest Dobro i Pokój. Kiedy ktoś jest zmęczony i strapiony, ci, którzy go kochają, dają mu czułość, aby go pocieszyć, odpoczynek, aby go podźwignąć. O to proszę ciebie i proszę tych, którzy mnie kochają. Jestem wygnany z kościołów i serc. Gdy był pielgrzymem na Ziemi, Syn Człowieczy nie miał własnego kamienia, na którym mógłby położyć głowę[95]. Ale teraz, gdy serca ludzi są z kamienia, czy mam gdzie położyć głowę? Nie. Tylko jakieś rzadkie, bardzo rzadkie wierne serce. Inne są wrogie swemu Przyjacielowi i Odkupicielowi. Otwórzcie mi więc serce, wy, którzy mnie kochacie. Dajcie schronienie waszemu Bogu, który płacze z bólu nad winną ludzkością, pokrzepcie Tego, który daje Siebie samego w wiecznej ofierze i który nie jest rozumiany. Ja, Jezus, przyjdę ze wszystkimi moimi łaskami i uczynię z wiernego serca mały Raj". Jezus mówi jeszcze: "Wśród 'bogactw', które trzeba oddać, by iść za Mną, a które ci wymieniłem[96], jest jeszcze jedno. To, które najbardziej związane jest z duchem, a którego wyrwanie sprawia więcej bólu niż rozdarcie ciała. To uczucia, to bogactwo tak żywe. A jednak z miłości do Mnie trzeba umieć oddać i je. Ja nie potępiam uczuć. Przeciwnie, pobłogosławiłem je i uświęciłem Prawem i Sakramentami. Ale jesteście na Ziemi, by zdobyć Niebo. To jest prawdziwa siedziba. To, co stworzyłem dla was tu, na dole, trzeba widzieć przez pryzmat tego, co w górze. To, czym was obdarzyłem, trzeba przyjąć z wdzięcznością, ale oddać z gotowością, gdy o to poproszę. Ja nie niszczę waszego bogactwa uczuć. Zabieram je z Ziemi, by przeszczepić je do Nieba. Tam na wieki zostaną odbudowane święte wspólnoty rodzinne, czyste przyjaźnie, wszystkie te formy uczciwego i błogosławionego uczucia, których i Ja, Syn Boży, który stał się człowiekiem, pragnąłem dla siebie samego i wiem, jak bardzo są drogie. Ale choć są drogie, tak bardzo drogie, nie są droższe niż Bóg i życie wieczne. Lecz nie okazują prawdziwej wiary w słodkiego Ojca, który jest w Niebiosach, ci, którzy w obliczu zrywającego się uczucia nie potrafią wypowiedzieć najpiękniejszego słowa synostwa w Bogu, lecz się buntują. I nie zastanawiają się, że jeśli zsyłam ten ból, to z pewnością po to, by uniknąć większych bólów i zapewnić większą zasługę! Ty, nawet ty nie umiałaś powiedzieć: "Niech się stanie, jak Ty chcesz!". Musiały minąć lata, zanim powiedziałaś Mi: "Dziękuję, Ojcze, za ten ból". Ale czy sądzisz, że twój Jezus dałby ci go, gdyby nie było dla ciebie dobrem, byś go otrzymała? Teraz zastanów się i zrozum. Ale jak bardzo obstawałaś przy swoim! Wzywałem cię, starałem się dać ci zrozumieć powód. Ale nie słyszałaś swego Boga. Była to godzina ciemności dla umysłu i dla duszy. Nie pytaj Mnie: "Dlaczego na to pozwoliłeś?". Jeśli na to pozwoliłem, nie stało się to bez powodu. Mówię ci o tym dziś wieczorem, gdy najbardziej cierpisz[97]. Jestem z tobą właśnie dlatego, że cierpisz. Dotrzymuję ci towarzystwa. Ale pamiętaj, że Ja nie miałem nikogo w godzinie pokusy[98]. Musiałem przezwyciężyć ją sam. Ty natomiast zawsze miałaś Mnie blisko siebie, nawet gdy Mnie nie widziałaś, bo Duch Zła niepokoił cię do tego stopnia, że nie pozwalał ci widzieć i słyszeć twojego Jezusa. Otóż, gdybym ci powiedział, że przyjęcie przez dziecko śmierci ojca skraca mu czyściec, że przebaczenie przez dziecko win, mniej lub bardziej prawdziwych, ojca, jest orzeźwieniem dla tej duszy, uwierzyłabyś w to. Ale wtedy nie dawałaś sobie spokoju i marnowałaś dobro, które czyniłaś. Wyrzec się bogactwa uczucia, by iść za moją Wolą bez ludzkich żali, to doskonałość wyrzeczenia zaleconego młodzieńcowi z Ewangelii. Pamiętaj o tym przez resztę życia. Ojciec, jakim Ja jestem, nigdy nie daje dzieciom niczego szkodliwego. Nawet jeśli temu, kto prosi o pocałunek, wydaje się to kamieniem, ten kamień jest czystym i wiecznym złotem. Do duszy należy, by to rozpoznała i zachowała jako takie, wypowiadając słowo, które przyciągnęło Mnie z Niebios w łono Maryi i umieściło Mnie na Krzyżu, aby odkupić świat: fiat".
PRZYPISY
[95] Położenie głowy, jak w Mateusza 8:20; Łukasza 9:58.
[96] Wymieniłem 29 czerwca.
[97] tego wieczoru, kiedy cierpisz najbardziej, w rocznicę śmierci ojca pisarki, Giuseppe Valtorty, który zmarł w Viareggio 30 czerwca 1935 roku. Urodził się w Mantui w 1862 roku.
[98] pokusa, o której jest mowa w Ewangelii Mateusza 4:1-11; Marka 1:12-13; Łukasza 4:1-13.