QUADERNI
30 stycznia 1944 r.
Jak wielka była dziś moja słodycz. Pracowałam nad tą koronką, o której Ojciec wie, i słuchałam muzyki w towarzystwie rodziny. Byłam więc rozproszona zwykłymi sprawami. Gdy nagle wizja oderwała mnie od tego, nadając mi inny wyraz twarzy, co na szczęście zrozumiała tylko Paola. Pozostałam z tą radością przez całe popołudnie, aż do zwykłej chwili załamania, które nadeszło szybciej niż zazwyczaj, ponieważ gdy tak "widzę"[112], moje siły fizyczne, a zwłaszcza serce, doznają wielkiego rozproszenia, co mnie nie martwi, bo jest to wynagrodzone tak wielką radością duchową. [Następuje rozdział 185 dzieła EWANGELIA] Szkoda, że Ojciec dziś nie przyszedł. Zobaczyłby Ojciec twarz pełną błogości, a ja mogłabym się dowiedzieć, w jaki sposób się zmieniam, ponieważ Paola mówi, że to zauważa, mimo iż nadal pracuję, owszem, szybciej niż kiedykolwiek, ale nie potrafi wyjaśnić nic więcej… Przynajmniej wiedziałabym, jak postąpić, i w razie potrzeby zrobić jak Mojżesz[113]: zasłonić twarz welonem.
PRZYPISY
[112] kiedy "widzę" w ten sposób...: wyrażenie, które zostanie podjęte i wyjaśnione w "dyktandzie" z 3 lutego.
[113] jak Mojżesz w Księdze Wyjścia 34:29-35.