QUADERNI

3 września 1944 r.

Co za piekielna noc! Wydawało się, że po ziemi krążą demony. Kanonady, grzmoty, błyskawice, niebezpieczeństwo, strach, cierpienie z powodu bycia na łóżku, które nie było moje, a pośród tego, jak kwiat cały biały i słodki pośród płomieni i udręk, obecność Maryi, trochę bardziej dorosłej niż we wczorajszej wizji, ale wciąż młodej dziewczyny, z jej blond warkoczami na ramionach, jej białą sukienką i jej łagodnym, skupionym uśmiechem: uśmiechem wewnętrznym, zwróconym ku chwalebnej tajemnicy, którą zgromadziła w swoim sercu. Spędziłam noc, porównując jej słodki wygląd z dzikością panującą na świecie, i rozmyślając wciąż nad jej wczorajszymi porannymi słowami, pieśnią żywej miłości, pośród nienawiści, która się szarpie i rozrywa... Dziś rano, powróciwszy do ciszy mego pokoju, jestem świadkiem tej sceny. [Następuje rozdział 11 dzieła EWANGELIA, który zawiera powyższy fragment. Następują jeszcze, z datami 4, 5 i 6 września, rozdziały od 12 do 15 tego samego dzieła]