QUADERNI
29 maja 1944 r.
Mówi Jezus: "Przyjdź, mały Janie. Mam ci wiele do powiedzenia, aby ukoić twoje cierpienie. Najpierw przyjdź i pij. Jesteś szczęśliwsza niż Jan. On oparł[329] głowę na mojej piersi jeszcze nie zranionej. Ty, ty przyjdź przytulona do mojej rozdartej piersi i pij miłość, która tryska z zranionego serca. Bądź spokojna, bądź cicha. Jak matka trzyma w ramionach chore dziecko, aby pocieszyć je w cierpieniu, tak Ja trzymam ciebie. O! nie wiesz, ile uczyniłaś, ile czynisz tym swoim cierpieniem. Wydaje ci się, że nic nie robisz, ponieważ nie umiesz [robić] nic innego, jak tylko cierpieć. Czynisz o wiele, wiele więcej niż wtedy, gdy nauczałaś, modliłaś się, pracowałaś dla Mnie. Wówczas to ty działałaś i dawałaś Mi to, co czyniłaś, co chciałaś czynić. Ja to przyjmowałem, ponieważ jestem dobry. Przyjmowałem to, ponieważ niczym nie gardzę. Przyjmowałem to, ponieważ twoje ubogie rzeczy czyniłem bogatymi moimi zasługami. Teraz to Ja czynię. I czynię wszystko. Biorę wszystko. Chcę wszystkiego. Nie zostawiam ci ani odrobiny z twojego bogactwa życia, zdrowia, siły, spokoju, wolności. Życia, zdrowia, siły, spokoju, wolności ludzkiej, rzecz jasna. Unicestwiam wszystko, tłumię wszystko. Tobie, kobieto, nic. Tobie, duszo, daję Siebie: Wszystko. Słuchaj swego Mistrza. Zanim powiem ci dwie rzeczy, które pragniesz poznać, chcę dać ci program cierpienia na twoje dni tygodnia. Spójrzmy więc na wielkie kategorie, za które trzeba cierpieć. Te, za które cierpiałem także Ja w czasie Męki. Kapłaństwo, zrozpaczeni, grzesznicy, bałwochwalcy, dusze oczekujące powrotu do Boga: to znaczy, dla ciebie, dusze czyśćcowe; dla Mnie zatem sprawiedliwi z Otchłani. Dni tygodnia jest siedem. Ze względu na potrzeby trzech kategorii powinno ich być siedem razy siedem. Ale jest ich siedem. Będziesz więc cierpieć w ten sposób. Niedzielę, poniedziałek i wtorek za Kapłaństwo. Do Kapłaństwa zaliczam wszystkich konsekrowanych każdego rodzaju i kategorii. Dlaczego trzy dni tylko dla nich? Ponieważ, ze względu na potrzebę, jaką mają, nie wystarczyłoby nawet wszystkich siedem. Czym jest Kapłaństwo dla ogółu wiernych? Do czego je porównamy? Do żywiołów. Czy Ziemia mogłaby mieć życie i zachować życie bez światła, ciepła, wody, powietrza? Nie. Nie mogłaby. Otóż weź Biblię i przeczytaj jej pierwszy rozdział[330]. Co mówi? "Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię... Pierwszego dnia uczynił światłość", ponieważ Ziemia była okryta ciemnością, a życie nie może istnieć tam, gdzie panuje wieczna ciemność. "Drugiego dnia rzekł: 'Niech powstanie firmament i niech oddzieli wody od wód'", ponieważ dla życia ziemskiego potrzebna była woda. Ale nie mogła ona być cała na kuli ziemskiej ani cała na niebie. Miała raczej opadać, gdy było to słuszne, gromadzić się tam, gdzie było to słuszne, i wznosić się na tyle, na ile było to słuszne. Inaczej Ziemia stałaby się pyłem albo trzęsawiskiem. "Trzeciego dnia stworzył morze, gromadząc wody". Morze: ogromny zbiornik do odprowadzania wszystkich wód ziemskich i do zasilania wszystkich wód niebieskich, które chmury miały potem znów rozlać po Ziemi. Trzy dni na przygotowanie Ziemi, aby była zamieszkana, a trzeciego dnia przyodział ją trawą i roślinami, ponieważ mogła już przyjąć nasienie i uczynić z niego pożyteczną roślinność. Wtedy na Ziemi, na której jest już światło, woda i powietrze, oto zapala źródło ciepła, a słońcem udoskonala światło, a gwiazdami i księżycem reguluje przypływy oraz fale wiatrów i wód niebieskich. Oto Ziemia gotowa na przyjęcie zwierząt; na końcu, na Ziemi wypełnionej wszelkim dobrem, człowiek, król. Gdyby tydzień miał więcej dni, nałożyłbym ci cztery dni pokuty za Kapłaństwo. Jest ono bowiem konieczne dla życia ducha, jak cztery żywioły dla Ziemi: światło, woda, powietrze i ogień. Ale jak może być światłem, jeśli jest zgaszone albo przyćmione? Ale jak może być wodą, jeśli jest suche? Ale jak może być oddechem, jeśli samo w sobie się dusi? Ale jak może być ogniem, jeśli jest lodem? O biedne dusze moje! Moje, bo zdobyłem was moim umieraniem! Biedne, biedne dusze moje, które stajecie się coraz słabsze jak łodygi, którym zaczyna brakować powietrza, światła, ciepła i wody, jak bardzo mnie zasmucacie! I jak bardzo, jak bardzo wzgardą i odrazą napełniają Mnie ci, którzy nie wiedzą, nie chcą, nie chcą i nie chcą wchłonąć czterech żywotnych żywiołów, aby dać je wam! Kim więc są ci ludzie? Jaką misję pełnią? Tę, którą Ja powierzyłem Kapłaństwu? Nie. Misję swojej użyteczności i rozpraszania tego, co Ja zgromadziłem. O! tylko jeden punkt powstrzymuje Mnie od uderzenia w nich!... Mario, patrz i drżyj, widząc moje Oblicze. Tym Obliczem zapytam ich: "Co uczyniliście z moimi dziećmi, z moimi barankami? Gdzie są te moje trzody? Dlaczego stały się dzikimi kozłami? Dlaczego leżą rozszarpane przez czterech wrogów człowieka: ciało, wiedzę, władzę, szatana? Dlaczego oślepieni, zranieni, rozproszeni, głodni, spragnieni, nadzy, niepiśmienni duchowo, prześladowani, opuszczeni, zostali zmuszeni krzyczeć: 'Boga nie ma, bo Go nie widzimy, nie słyszymy, nie poznajemy przez dzieło i słowo tych, którzy nazywają siebie kapłanami Boga'? Dlaczego najlepszych - tych, którzy w waszych oczach popełnili niewybaczalny błąd bycia lepszymi od was w wierze, nadziei i miłości, w ofierze, w czystości, w oderwaniu od wszystkiego, co nie było Mną i Mną ukrzyżowanym; tych, których napełniłem czystą wodą i wyborną mąką dla głodnych i umierających z duchowego pragnienia, w miejsce wyschniętych cystern i spichlerzy, w których zamieszkało zbyt wiele moli; tych, których uczyniłem światłem i ciepłem dla szukających w ciemnościach przewodnika do Boga, a w mrozie ogniem, by nie umarli - dlaczego tych uderzyliście i ukrzyżowaliście na 'waszym' krzyżu? Oni już byli na moim krzyżu i byli tam chętnie, także za was. I to wystarczało za ich cierpienie, o słudzy zarozumiali i leniwi, którzy nigdy nie chcieliście cierpieć niczego, nawet fizycznego zmęczenia, nawet zbawiennego upokorzenia widząc, że przewyższają was w heroizmie ci moi wierni słudzy, których Ja tulę do serca, ponieważ dzięki nim zachowały się na Ziemi Światło i Słowo, gwiazdy, które świecą przez wieki, podczas swojej wędrówki, aby Niebo zawsze jaśniało nad ludźmi, a oni mogli je odnaleźć i powiedzieć: 'Tam jest Bóg. Oto w tym promieniu drży Słowo Boże i ja mogę je jeszcze usłyszeć, tyle, ile mi wystarczy, by wierzyć, mieć nadzieję, kochać; by się zbawić'. Wystarczało to za ich cierpienie. A wy przyłączyliście się do szatana, aby ich torturować. Ale widzicie? Zostali uleczeni z waszych tortur balsamem, który wypływa z mego Serca. Pili pociechę, świętą radość, pokój i miłość, miłość Boga, trwając tak, jak Ja ich trzymam, przytulonych do mego Serca". To im powiem. Ale ty daj Mi trzy dni bólu za nich. Bolesne jest dla Mnie, Wiekuistego Kapłana, widzieć, że moja kapłańska armia pełna jest gnuśnych i dezerterów. Środę oddasz swemu Panu za "twoich biednych zrozpaczonych braci", jak ich nazywasz[331]. Braci, tak. Nikt nie powinien być dla ciebie tak bratem, jak ten, kto jest ubogi, samotny i chory. A zrozpaczeni są ubodzy ubóstwem największym. Stracili wszystko, tracąc nadzieję w Bogu. Są samotni. Nie ma samotności prawdziwszej niż ta. To jedyna prawdziwa samotność. Są bez Boga. Są chorzy. Chorobą, która daje śmierć. Prawdziwą śmierć. Trzeba ich uzdrowić, oddać Bogu, uczynić bogatymi w Boga. Ale twoje braterstwo jest z miłości, nie z natury. Ty nie jesteś "zrozpaczona". Wierzysz, wierzyłaś, że jesteś w piekle[332], a byłaś... byłaś w Raju, ponieważ służyłaś Mnie. Służysz Mi. Jesteś nią. Jesteś w Getsemani i przechodzisz stamtąd na Krzyż, a z Krzyża znów tam. Ale przy każdym wywyższeniu kładę cię na sercu. To Ja cię wywyższam. Przy każdym złożeniu kładę cię na sercu Maryi. Potem wracasz do swego Getsemani i do swego krzyża. Ale idziesz tam ze smakiem mojej miłości i z wonią niepokalanego serca Mamy. W czwartek będziesz cierpieć za wielką kategorię bałwochwalców. Bałwochwalstwo to nie tylko oddawanie czci bożkowi. Dla Mnie bałwochwalstwem jest kult czegokolwiek, co nie jest prawdziwym Bogiem. Bałwochwalcami są więc dzicy - a właściwie są nimi mniej niż wielu cywilizowanych ludzi, którzy, choć wiedzą, że istnieje Bóg Jeden i Troisty, czczą tysiąc bożków, poczynając od własnego ja aż po ja innego, równego im, a wzdłuż tej drogi mają wiele ołtarzy fałszywym bogom o imionach: pieniądz, władza, zmysły, nauka racjonalistyczna itd., itd. Są więc dla Mnie tak samo bałwochwalcami dzicy, jak cywilizowani, gdy mają kulty narodowe czy indywidualne, które nie są prawdziwe. Włącz zatem w intencje czwartku wszystkich tych, którzy muszą jeszcze poznać Najświętsze Imię Boga i moje, tych, którym nieznany jest jeszcze Krzyż jako strzała wskazująca Niebo, tych, którzy wyznają religię objawioną, lecz niebędącą prawdziwą Religią, tych, którzy są "chrześcijanami", lecz nie katolikami. Jeden jest Kościół: rzymski. Ofiaruj i cierp za tych, których błędna wiedza czyni bałwochwalcami umysłu, i za tych, których namiętność czyni bałwochwalcami serca. Spraw, aby powrócili do Mnie. Ja jestem prawdziwym Bogiem i nie ma innego wyższego ani poza Mną. Mnie należy się miłość i kult stworzeń stworzonych przez Ojca, odkupionych przez Syna, umiłowanych przez Ducha. Niech czwartek będzie dniem bólu za nich wszystkich. Pewnego dalekiego czwartkowego wieczoru, z raną zdrady w sercu, z echem pożegnania mojej Matki w sercu, z przeczuciem bliskiego, złożonego męczeństwa w sercu, Syn Człowieczy, Syn Boży, Ja, modliłem się za wszystkich[333]: za tych, którzy byli "moi", i za tych, którzy mieli się stać "moimi" przez Słowo, które wypowiedziałem i powierzyłem moim przyjaciołom i uczniom; modliłem się za tych, którzy z powodu herezji pewnego nieszczęśnika mieli odłączyć się od żywego pnia Kościoła rzymskiego, aby znów stali się z nim jednym, a przez to ze Mną i z Ojcem; modliłem się wreszcie za wszystkich ludzi, ponieważ za wszystkich umierałem. Bóg, mój Ojciec, powierzył Mi cały rodzaj ludzki. Stałem się Człowiekiem, aby odkupić i zbawić synów Adama. A Adam był jeden. Nie było tylu Adamów, ile jest ras na Ziemi. Lecz jeden tylko Adam. I Ja przyszedłem, aby zbawić jego potomstwo, jakikolwiek byłby jego kolor skóry, jego położenie geograficzne, jego stopień cywilizacji. I chcę, aby tam, gdzie Ja jestem, to znaczy na łonie Ojca, byli oni, wszyscy ludzie. To byłoby moją radością, tak jak jest moim pragnieniem. Módl się więc za tych, którzy nie są we Mnie, albo którzy wyszli z Mnie przez błędy swoich ojców lub przez błąd swych umysłów, dumnych z larwy wiedzy, którą posiadają. Piątek niech będzie za tych, którzy przeżywają swoje duchowe ukrzyżowanie w Czyśćcu, szukając Boga i nie mogąc Go jeszcze posiąść. Ty wiesz, tak jak Ja wiem[334], co znaczy czuć się oddzielonym od Boga. Ja wiem, ty nie wiesz, jakie uniesienie porwało w wirze miłości sprawiedliwych, gdy Ja ukazałem się pewnego dalekiego piątku i powiedziałem: "Oczekiwanie się skończyło. Przyjdźcie posiąść Boga". Aby każdego piątku moi aniołowie mogli powiedzieć te słowa wielu duszom czyśćcowym, cierp i ofiaruj się w każdy piątek. Błogosławieni są klejnotami zrodzonymi z Krwi, którą przelałem aż do ostatniej kropli w Wielki Piątek Paschy. Otworzyć duszy Królestwo i wprowadzić ją w szczęśliwość, to oddać Mi to, co moje. Sprawiedliwość więc i miłość dla Mnie. Sobota jest dniem Mamy, a Ona już poprosiła cię[335], byś cierpiała za grzeszników. Niech więc każda twoja sobota będzie wiązką cierni, którą przyciskasz do serca, aby zakwitła różami ofiarowanymi Maryi. Każdy grzesznik, który wraca do Boga, jest różą, którą składasz u stóp Matki, różą, którą Ona ociera łzy spływające z Jej powiek, odkąd uczyniłem Ją Matką rodzaju ludzkiego, tak Mnie wrogiego. A dla ciebie? Tydzień się skończył, a mały Jan nie miał ani godziny wolności, by pomyśleć o sobie. Ja o tobie myślę. Ja i Mama. I podczas gdy ty robisz, co możesz, jak możesz, licho, mimo twojej dobrej woli, Ja i Mama czynimy dla ciebie, jak My umiemy. Gdybyś wyniszczyła[336] wzrok, usta, kolana i serce, modląc się, pracując dla siebie, uczyniłabyś sobie zaledwie strzęp szaty w porównaniu z tą królewską, którą tka ci Maryja i którą twój Jezus czyni purpurową we własnej krwi; bo kochamy cię i widzimy, że nas kochasz. Teraz jesteś zmęczona. Odpocznij. Zanim skończy się czas Pięćdziesiątnicy, powiem ci to, co pragniesz wiedzieć. Mój pokój niech będzie w tobie".
PRZYPISY
[329] wspierany..., jak sam pisze w Jana 13:25.
[330] jego pierwszy rozdział, tj. Rdz 1, po którym następuje odniesienie do Rdz 2: 1-7.
[331] jak ich nazywasz, 15 maja.
[332] Wierzyłaś, że jesteś w piekle podczas czterdziestu dni boskiego opuszczenia, którego doświadczyłaś od 9 kwietnia.
[333] Modliłem się za wszystkich w Jana 17.
[334] Wiem, jak można wywnioskować z Mateusza 27:46; Marka 15:34.
[335] już poprosiła cię, na przykład 20 maja, pod koniec "dyktanda".
[336] Se tu logorassi jest naszą poprawką zamiast Logorasti