QUADERNI
28 listopada 1944 r.
Wygnanie trwa i trwa milczenie (dla innych). Ustnie powiem potem Ojcu, co mi na ten temat powiedział Jezus. Nie ma obawy, że o tym zapomnę! Ale to rzecz, którą trzeba powiedzieć ustnie. Zbyt zazdrosna, by powierzać to papierowi. Wiem, jak mam postępować. W minionym tygodniu w ogóle nie mogłam odprawić Godziny Opuszczonej. Piątek był tym... drogim dzionkiem, który opisałam Ojcu[1]. W sobotę byłam wyczerpana z jego powodu, a wieczorem zapadłam w odrętwienie, które o świcie ustąpiło jako całkowita ociężałość, lecz przeciągało się jako oszołomienie niemal do godziny 8 rano w niedzielę. I dlatego nie mogłam nic zrobić. Żałuję tego, ponieważ odkąd jestem Serwitką[2], nigdy nie opuszczam tego towarzyszenia Dziewicy Opuszczonej.
[Następuje rozdział 33 Dzieła EWANGELIA]
PRZYPISY
[1] dzionek, który opisałam Ojcu, 25 listopada.
[2] Jestem Serwitą, czyli tercjarzem Zakonu Sług Maryi, zwanych Serwitami.