QUADERNI

28 stycznia 1946 r.

Noc między 28 a 29 stycznia 1946 r.

Skarżę się na to, że zbyt wiele cierpię. Mówię: "To zbyt straszne". Św. Azariasz mi mówi:

"Dlaczego nazywasz strasznym to, co pochodzi od Boga? Dlaczego mówisz, że jest nie do zniesienia? Jak możesz nazywać okrutnym to, co jest współudziałem w Odkupieniu Chrystusa? Okrutne jest piekło. Nie do zniesienia jest to, co pochodzi od szatana. Straszne może być tylko to, co pochodzi od Nienawiści. Bóg nie daje niczego ponad to, co stworzenie może unieść. Jedynie na swego Syna położył ciężką rękę. Tylko tamte cierpienia były bez miary. A jednak Chrystus, który znał ich sprawiedliwość, zniósł je, nie nazywając ich strasznymi, okrutnymi ani nie do zniesienia, bo mówić tak znaczyłoby oskarżać Ojca, że uderza Go bez miłości.

Dusze ofiarne powinny upodabniać się do Ofiary we wszystkim. Płacz, ale nie mów, że to, co cierpisz, jest zbyt wielkie. Jest to odmierzone do tego, co możesz unieść. I mogłoby wzrosnąć. Ale zarazem wzrośnie twoja siła znoszenia, bo wzrośnie miłość. A wzrost miłości jest wzrostem siły. Czy sądzisz, że Bogu podoba się patrzeć, jak cierpisz? Nie myśl tak. Jak cierpiał z powodu Syna Człowieczego, wystawionego na krzyżu za ludzi, tak On, Dobroć, cierpi, że musi ci zadawać cierpienie. Ale ty sama o to prosiłaś, aby we wszystkim upodobnić się do Jezusa. I Bóg spełnia twoje pragnienie.

Spójrz na godzinę świata. Widzisz, jak jest grzeszna? Tę godzinę Jezus kontemplował w ostatnich dwudziestu czterech godzinach swego ludzkiego życia. I ciebie też kontemplował, jako pocieszycielkę. Ale nie pociesza ten, kto się skarży! Nuże więc! Odrobinę bohaterstwa! Śpiewaj ze mną: "Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu"." I milknie.

Obiecuję, że nie będę już nazywać moich cierpień "strasznymi".

[Pod datą 30 i 31 stycznia 1946 są rozdziały 372 i 373 Dzieła Ewangelia]