QUADERNI

27 lutego 1944 r.

Jezus mówi: "Sprawiłem, że na nowo zobaczyłaś i usłyszałaś[156] moje cierpienie, mój ból, mój krzyk do Ojca. Mówicie: "Ale dlaczego Ojciec Przedwieczny nas nie wysłuchuje?". Zanim nie wysłuchał was, nie wysłuchał Mnie w godzinie przebłagania. A Ja byłem niewinny. Nawet co do tych kompromisów z winami innych, które tak bardzo wam się podobają. Ja, jak wszyscy ludzie uczciwi, nie miałem w sercu potępienia, a potem jawnej aprobaty, ani jawnej krytyki, a potajemnego aplauzu. Nie. Miałem jedną postawę, jeden osąd, jedno słowo, zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz, i nauczyłem tego[157] - tej mojej metody - moich uczniów, a przez nich was: "Niech mowa wasza będzie: tak, tak; nie, nie". Bo winą jest, wiedzcie, także kompromis z sumieniem własnym i cudzym. Ja nie miałem nawet tej winy i właśnie za to, że jej nie miałem, zostałem zabity. Moja sprawiedliwość sprawiła, że przemawiałem przeciw winom najpotężniejszych (mówiąc po ludzku) i ściągnąłem na siebie ich gniew. Jan Chrzciciel[158] zapłacił już za swoją prawość utratą życia. Teraz Ja traciłem swoje z tego samego powodu, zawsze mówiąc po ludzku. Ci, którzy Mnie zabijali, nie wierzyli, że jestem Synem Bożym; co najwyżej uważali Mnie za proroka. Nie sądzili, że jestem Mesjaszem. Tylko ludzie prostego serca, czyści, pokorni, dostrzegali prawdę pod pozorem. Wielcy - nie. Byli nadęci pychą, a to jest dym, który zasłania prawdę, który psuje serce. Lecz choć nie widzieli i nie mogli uwierzyć, że oczekiwany Mesjasz jest ubogim Galilejczykiem - oni, którzy marzyli, że narodzi się w pałacu królewskim - łagodnym człowiekiem, który głosi wyrzeczenie - oni, którzy myśleli o Nim jako o zdobywcy ludów, odnowicielu potęgi Judy - osądzili jednak, że jestem niebezpiecznym demaskatorem ich niegodziwości, i za to Mnie zabili. Wypełniali Ofiarę oczekiwaną i postanowioną od wieków i wieków, lecz nie wiedzieli, że czynią coś tak wielkiego. Sądzili jedynie, że czynią coś dla siebie pożytecznego. Dla swoich interesów. A ów przebiegły lis, Kajfasz, powiedział[159], aby usprawiedliwić zbrodnię, którą przygotowywał, by usunąć Tego, którego obawiał się z powodu Jego szczerych słów oraz obawy, że stawszy się królem, oczyściłby także Świątynię z jego nadużyć: "Dobrze jest, aby jeden człowiek umarł za lud". To było dobrem. Innym dobrem niż to, o którym myślał Kajfasz. Dobrem większym. Lecz aby wam je dać, poznałem surowość Ojca. Jego opuszczenie. A ty usłyszałaś, jak wołałem[160] mój zdruzgotany okrzyk: "Eloi, Eloi, lamma sabactani". Lecz Ojciec nie interweniował. A jednak nie straciłem w Niego wiary, nie straciłem poddania się w bólu. Pozostałem przywiązany do Nieba, choć Niebo w tamtej chwili Mnie odrzucało. A przede Mną wierny Bogu i Prawdzie, wierny i mocny, pozostał mój Poprzednik. Aresztowany po raz pierwszy przez owego mistrza kompromisu, jakim był Herod - który wahał się między podziwem dla proroka, którego cenił wysoko, którego się radził i słuchał, wiedząc, że jest sprawiedliwy, a nienawiścią żony, która nienawidziła Chrzciciela, bo chłostał jej rozpustę, i obawą przed gniewem ludu, który czcił swego proroka - został potem uwolniony, także pod naciskiem wpływowych Żydów, uczniów Chrzciciela, z nakazem, by się oddalił i milczał. Dlatego właśnie czytamy[161], że Jan Chrzciciel, opuściwszy miejsce przeprawy przez Jordan, gdzie zostałem ochrzczony, niemal u początku Morza Martwego, a więc bliżej siedziby Heroda, udał się do Enon, niemal na granice Samarii, gdzie pozostał, dopóki nie został pojmany po raz drugi - bo nie chciał milczeć o żywej występności panującej w pałacu - i uwięziony aż do śmierci. Ja i Chrzciciel byliśmy bohaterami prawdy, prawości. Herod - mistrzem oszustwa i kompromisu. Najpierw zabrał żonę bratu i zawarł kompromis z własnym sumieniem, byleby nasycić ciało. A na tym fundamencie zgnilizny wzniósł potem swoje zamki różnych zbrodni, z których jedna przeszła do historii wraz ze ścięciem Chrzciciela. Pomyślcie dobrze: wina rodzi winę. Jedna wyrasta na drugiej. I fala zła wzbiera. A Bóg nie może się ugiąć tam, gdzie widzi przywiązanie do winy. I jeśli bolesne jest, że niewinni cierpią dla powszechnego przebłagania, to sprawiedliwe jest, aby ci, którzy nie umieją wyrwać winy ze swego serca, doświadczyli opuszczenia przez Boga z całą jego trucizną, która gryzie wnętrzności i wywołuje krzyk bólu, tak jak Ja krzyczałem, Ja, który nie krzyczałem, by być torturowanym przez bicze, ciernie, gwoździe. I jeszcze i zawsze wam mówię:[162] "Trwajcie zjednoczeni ze Mną. Ja byłem sam, modląc się do Ojca. Lecz wy sami nie jesteście. Macie ze sobą Zbawiciela, Syna Najwyższego. Módlcie się do Ojca ze Mną, w moje Imię". A tobie, mały Janie, mówię, że widzisz Mnie tak, ponieważ naprawdę krzyczę za was, czyniąc swoimi wasze obecne katusze, aby zwyciężyć Sprawiedliwość Ojca, która jest tak bardzo obrażona, że nie chce ugiąć się ku miłosierdziu. Miłość, jaką mam dla was, i litość, jaką dla was odczuwam, sprawiają Mi ból mistycznego ukrzyżowania i krzyczę, krzyczę w waszym imieniu, aby przekonać Ojca, by nie pozostawiał was dłużej w opuszczeniu. To jest godzina szatana. Lecz wy, którzy jesteście moim dworem na ziemi, wy, dusze ofiarne, doprowadźcie wasze poświęcenie do szczytu, zanieście je aż do udręki godziny dziewiątej i pozostańcie wierne nawet w tym oceanie spustoszenia, jakim jest ta godzina, i mówcie ze Mną: "Boże mój, Boże mój". Napełnijmy Niebo naszą modlitwą, o dusze, które naśladujecie Mnie, czyniąc się zbawicielami braci poprzez wasze poświęcenie. Niechaj Ojciec poczuje, jak Jego oburzenie topnieje w litości, a Jego Sprawiedliwość się ukoi. Jeszcze raz."

PRZYPISY

[156] od nowa, to znaczy tak, jakby była to nowa, niezapisana "wizja". Dotychczasowe "wizje" na temat Męki Pańskiej pochodzą z 11-12 lutego i ponownie z 17, 18, 19, 20 i 21 lutego.

[157] Nauczałem tego w Ewangelii Mateusza 5:37.

[158] Jan Chrzciciel..., jak opisano w Ewangelii Mateusza 14:3-12; Marka 6:17-29; Łukasza 3:19-20.

[159] Kajfasz powiedział, jak podano w Jana 11:49-50; 18:14.

[160] usłyszałaś, jak wołałem, jak w Ewangelii Mateusza 27:46; Marka 15:34.

[161] czytamy w Ewangelii Jana 3:23-24. Podwójne aresztowanie Jana Chrzciciela, o którym Ewangelie nie donoszą, ale też go nie wykluczają, jest opisane i uzasadnione w "Ewangelii tak, jak została mi objawiona".

[162] Zawsze ci mówię, tak jak 17 stycznia.