QUADERNI

25 lipca 1944 r.

Wczoraj nie było dyktanda. Odpoczynek dla moich biednych ramion, nadwyrężonych wielkim pisaniem ostatnich dni. Ale nie brak łask niebiańskich. Najpierw wielki pokój, a potem widzialna obecność moich Przyjaciół z Nieba i ich pieszczoty, i wyczuwalny także dla innych ów zapach róż, który czasem jest tak wyraźny, jakby w pokoju stały krzewy świeżo zerwanych róż, kiedy indziej zaś zdaje się łączyć ze słabą wonią jodyny lub octu, jakby róże nieco zwiędły na łodygach. Zapach przychodzi powoli, na początku jest ledwie odcieniem, potem umacnia się i wzrasta, nadchodząc jakby falami, czasem bardzo intensywnymi, czasem słabszymi. Potem znika tak, jak przyszedł. Zazwyczaj jest to zapach róż. Ale czasem jest złożony, jakby były w nim gardenie, jaśminy, fiołki, konwalie, lilie i tuberozy. Nigdy nie czuję zapachu goździków, irysów, żonkili, frezji ani innych kwiatów. Tylko te, które wymieniłam powyżej. Myślę, że przynosi go jakiś "Przyjaciel" albo że przychodzi wraz z błogosławieństwem Ojca Pio[493]. Ale nie wiem tego na pewno. I za każdym razem pozdrawiam go z podziękowaniem, mówiąc: "Kimkolwiek jesteś, dziękuję za twoją troskliwą opiekę". Ponieważ czuję się chroniona, gdy jestem pośród tych zapachów, jeszcze bardziej niż zwykle. Jakbym była w ramionach kogoś, kto kocha mnie z doskonałością świętego. Teraz, zanim napisałam to, co napisałam, wzięłam Biblię i otworzyłam ją na chybił trafił. Otworzyła mi się odwrotnie. Niech Ojciec pomyśli, czy to był przypadek! I odwróciwszy książkę we właściwą stronę, widzę: Rozdział 30 Księgi Wyjścia: Ołtarz kadzenia.[494] Jezus mówi do mnie: "Zostaw to otwarte. To dzisiejsza lekcja. Najpierw ty napisz o zapachach, które ci posyłam, a potem Ja powiem o tych, które chcę, abyś ty Mi posyłała". Napisałam i czekam. Mówi Jezus: "Każdej duszy, która Mnie kocha, mówię: 'Uczyń ze swego serca ołtarz, na którym będziesz kadzić swoją miłością przed moją Świętością'. Ale moim umiłowanym daję rozkaz bardziej szczegółowy. Bo chcę, byście byli doskonali. Chcę tego z miłości i chcę tego ze sprawiedliwości. Każdy dar domaga się odwzajemnienia. Dałem wam ponad miarę. Wy musicie dać Mi bez miary. Zrozum Mnie taką, jaką chcę, byś była, pod postacią metafory ołtarza biblijnego. Jakie musi być twoje serce: ołtarz kadzenia? Z drogocennego materiału wewnątrz, na zewnątrz i w każdej swej części. W drewnie akacjowym ukryte jest znaczenie drogocenności, niezniszczalności, wytrzymałości i lekkości. To drewno, cenne z powodu swej rzadkości i swych zalet, było obdarzone tymi cechami. Cenne, ponieważ było rzadkie, a jego pnie były na tyle mocne, by dało się je ociosać na bloki o wysokości metra i szerokości pół metra. Niezniszczalne dla działania wody i korników dzięki swej twardości, która rosła wraz z wiekiem, podobnie jak stawała się coraz cenniejsza jego barwa, przechodząca powoli od intensywnej słomkowej żółci do coraz ciemniejszej, aż po czerń heban. Bardzo odporne przez to na szkodliwe działanie wilgoci i korników, było używane zwłaszcza do przedmiotów, które ze względu na swoje przeznaczenie miały być chronione przed szybkim zużyciem. Przede wszystkim przedmioty sakralne. Jednocześnie było lżejsze od innych drewien, mniej wytrzymałych, lecz o wiele cięższych. Nadawało się więc do przedmiotów, które w razie potrzeby trzeba było nosić na rękach z szacunku. Takie musi być twoje serce. Cenne, bo ukształtowane przez miłość i zjednoczenie z Bogiem oraz przez hojność w miłości. Niezniszczalne dla szkodliwego działania zmysłów i pokusy, podstępu szatańskiego – tych trzech korników duszy – ponieważ hojna miłość i zjednoczenie czynią włókna serca niezniszczalnymi dla niszczącego działania, które przychodzi z zewnątrz. Jakże może wejść coś innego do serca, które jest pełne Mnie? Jakże może wejść zepsucie tam, gdzie panuje nasycenie Tym, który nigdy w wieczności nie poznał, czym jest zepsucie? Jakże może wejść Śmierć tam, gdzie mieszka Żyjący? Bardzo twarde, bardzo mocne, bardzo odporne musi być twoje serce. Blok, po którym niczym skrzydło muchy bezużytecznie spływają siły przeciwne. Jesteś Boża. Na każdym twoim włóknie jest moja pieczęć. Nie może być na nim żadnego innego znaku. Umacniaj się coraz bardziej w miłości i w zjednoczeniu, aby twoje serce stawało się coraz bardziej odporne na wszystko, co nie jest twoim Bogiem. Niech będzie zarazem jak najlżejsze. Nieuwięzione przez żaden korzeń ludzki, nieobciążone żadną materialnością ani małostkowymi konwenansami. Nigdy nie poniżaj swego ducha i swojej wiary małostkowością. To dwie rzeczy niebiańskie i muszą być zachowywane w atmosferze nadprzyrodzonej. Wiele ci dałem, abyś wiele Mi dała. Wiele cię nauczyłem, abyś służyła Mi z mądrością. Nie zapominaj o tym. Tak jak Ja cię wziąłem, nędzną, aby zanieść cię o wiele wyżej, niż zasługiwałaś przyjść, tak i ty musisz z całą pilnością unikać zejścia stamtąd, a nawet musisz siłami swego lotu starać się wznosić coraz wyżej. Nie bój się, że nie potrafisz. Jestem tu, czuwam i pomagam. Ty włóż w to całą swoją wolę. Niech twój duch będzie jak kamień węgielny. Niech cnoty będą bokami i ścianami tego twego ducha, który stał się dla Mnie ołtarzem kadzenia. I niech spoczywa na podstawie ofiary: to bok, który leży na ziemi. Na nieszczęsnej Ziemi, którą trzeba zbawić przez ofiarę. Niech ma cztery boki wznoszące się, utworzone z umiarkowania, męstwa, sprawiedliwości i roztropności, a bok górny, przeciwny do podstawy, utworzony z miłości. Miłość pochodzi z Nieba i ku Niebu zmierza. Miłość jest kamieniem ołtarza, na którym spalane są ofiary na cześć Boga i na przebłaganie za braci. Niech dwa rogi będą nadzieją i wiarą. I jak przystoi trzem cnotom teologalnym i godności ołtarza, niech wszystko będzie pokryte najczystszym złotem. Każda cząstka złota dana jest przez twój akt miłości i ofiary. Ofiara i miłość: to drogocenny stop, który okrywa blaskiem ołtarz serca. Wszystko, co ma związek z Bogiem, musi być ze złota. Twoje całopalenie, zapach milszy Bogu niż wszystkie kwiaty ziemi, musi być ofiarowane na naczyniu godnym Pana. Złoto zatem, które człowiek wypaczył jako metal, czyniąc z niego narzędzie zbrodni, ale które dusza pragnie posiadać duchowo, by ofiarować je kultowi Bożemu. Obramowanie niech stanowi twoja czujność, która nieustannie czuwa, aby nie osłabł wonny ogień twojej miłości. Pierścienie to twoja dobra wola, drążki to twoja gotowość służenia Bogu, pozwalając się nieść tam, gdzie On chce. I będziesz stale trzymać ten ołtarz przede Mną. Przed Arką Świadectwa Bożego, którą jest twój Zbawiciel, Słowo Pańskie zasłonięte ludzkim ciałem. Przez tę zasłonę będę do ciebie mówił. Bo wciąż muszę używać środków dostosowanych do twojego stanu istoty żyjącej. Gdy nadejdzie czas twego pokoju, wtedy przemówię do twego ducha, a on zrozumie Mnie jedynie wpatrując się w światło Nieba. "A Aaron będzie na nim palił kadzidło". Kim jest Aaron? Ależ to Ja! Ja jestem twoim Kapłanem i Arcykapłanem, i to Ja na ołtarzu, który dla Mnie przygotowałaś, palę rano i wieczorem kadzidło słodkiej woni twojej ofiary miłości. Rano i wieczorem, czyli zawsze. Musisz dostarczać Mi tego kadzidła, abym je spalał. Dla ciebie, dla twoich braci i dla chwały Bożej, pozwól się spalać. Są na Wschodzie rośliny o drogocennych aromatach, które tym więcej dają, im bardziej są ranione i nacinane przez człowieka. Jeśli zostawić je bez ran, niczym się nie różnią od innych roślin. Zielone liście i pomarszczona kora, bez zapachu. Ale gdy żelazo otwiera rany, wtedy, jak łzy wyciśnięte bólem, kapią krople balsamu, które służą do perfumowania olejków i chronią je przed zepsuciem. A roślina musi być wciąż raniona, by dawać, dawać, dawać aż do swej śmierci. Jeśli się ją zostawi w spokoju, rana się zabliźnia i drogocenne krople już nie płyną. Rozważ to i naucz się. Na tym ołtarzu nie wolno kłaść żadnego innego kadzidła ani ofiary, ani żertwy. Jedynie kadzidło twojej miłości, ofiarę z samej siebie, żertwę złożoną Miłości Bożej z miłości dla wszystkich. "A raz w roku" powiedziano w Księdze Wyjścia, "Aaron dokona przebłagania krwią ofiarowaną za grzech". Lecz Ja ci mówię: "I za każdym razem, gdy zechcę, uczynię z twojej krwi, wyciśniętej i przelanej pod nożem Bólu, ofiarę przebłagalną za grzechy świata". Nie skarż się. Ja wstępuję każdego dnia, tysiące razy dziennie, na ołtarz, by być spalanym. Nie ma minuty, nie ma sekundy w ciągu doby, w jej 24 godzinach, w której nie byłoby, w jakimś punkcie kuli ziemskiej, ołtarza, na którym nie jaśniałaby, wywyższona, niewinna Hostia. Nadal istniejecie dzięki temu memu wieczystemu i nieustannemu całopaleniu; inaczej gniew Ojca już dawno by was zniszczył, ponieważ wasze zło przewyższa nieskończoną cierpliwość Boga. Co mówi kapłan przy ołtarzu? "Pro me et omni humano genere". Taka jest myśl kapłana, gdy składa ofiarę i dokonuje jej ofiarowania. Także twoja: "Za mnie i za cały rodzaj ludzki Jezus się ofiarował. Ja również ofiarowuję się za cały rodzaj ludzki z Nim, w Nim, przez Niego". I każda twoja trwoga, każda twoja udręka, która nie jest rozpaczą, bo ty wciąż masz nadzieję we Mnie, ale ma już smak rozpaczy, tak jest gorzka, pomyśl – i myśl o tym zawsze, ilekroć trwoga i udręka cię palą i przeszywają, miażdżą cię i przybijają narzędziami ognia – że służą one, by dać rodzajowi ludzkiemu łaskę. Nie jest to jałowe cierpienie. Nie jest to też cierpienie egoistyczne, przynoszące dobro tylko tobie. To cierpienie, którym wykupujesz dary łaski dla nieszczęśników, którzy nie umieją kochać ani się modlić, albo nie umieją tego robić tak, jak trzeba. Dlatego, kiedy cierpisz najbardziej, powiedz sobie: "Dzięki temu unicestwiane są prawdziwe rozpacze. Dziękuję Ci, mój Boże, że mnie do tego używasz". Idź w pokoju, mały Janie. Gdzie jest miłosierdzie i miłość, tam jest Bóg, powiedział[495] wielki Jan. Dlatego Ja jestem z tobą, a ty z Bogiem, bo zrozumiałaś miłość".

PRZYPISY

[493] Ojciec Pio to Ojciec Pio z Pietrelciny, słynny stygmatyzowany kapucyn z San Giovanni Rotondo (1887-1968), obecnie święty. Pisarka, która była mu oddana, wspomniała o nim już 13 maja 1943 roku.

[494] Ołtarz perfum jest opisany w Księdze Wyjścia 30:1-10.

[495] powiedział zasadniczo w 1 Jana 4:7-21.