QUADERNI

25 lutego 1946 r.

[Z tej samej daty jest rozdział 392 Ewangelii]

Gdy obudziłam się o 7.25 - bo dopiero rano znalazłam wypoczynek - był już obecny św. Rafał. Podobnie jak wczoraj, w chwili Komunii Świętej, w której był razem z naszym Panem. Dziś rano jest sam. Lecz pierwszym odruchem zmysłów i myśli wychodzących ze snu są: widzenie, kontemplacja i pozdrowienie drogiego anioła, który uśmiecha się do mnie i zaprasza mnie do rozpoczęcia pracy, bym nie słuchała zmęczenia, które mnie przytłacza. A potem żegna się i odchodzi...

Godz. 17

Cichy, bardzo słodki głos, jakby zmęczony, jakby wyczerpany przez kogoś, kto wiele wycierpiał, w olśniewająco białej jasności, mającej kształt uduchowionego ciała. Mówi: "To ja. Nie poznajesz mnie? Jestem Aglae[1]. Dawne błoto, które stało się światłem. Przychodzę, by mówić do mojej siostry, coraz mniej nieszczęśliwej z mego powodu, lecz cierpiącej moje dawne katusze, czyściec ciała, które jest chciwe... Mówię do niej przez ciebie, która widziałaś mnie w poniżeniu i w odkupieniu, i która odtąd będziesz mogła powiedzieć, że widziałaś mnie w chwale. O, zaświadcz, jak dobry jest Pan dla córek Ewy, zatrutych, lecz pragnących wyrwać ze swej krwi palący żar, aby Go kochać. Powiedz jej, by kochała go, swój czyściec, znosząc go z cierpliwością, wytrwałością i duchem ofiary za grzesznice uparte. W czasie mej pokuty cierpiałam jej katusze. I wiem. Lecz się nie zniechęcałam. Jak chory na cuchnącą ranę, który musi ją znosić, bo lepiej, by ropa wyszła, niż by pozostała we krwi i ją zatruwała, tak ja znosiłam duchem wspomnienia ciała, jego krzyki szaleństwa... Dusza była wyżej i się nie zgadzała. Ciało, jak wilczyca, wyło w dole. Czasem wycie przeszkadzało mi nawet się modlić. Ofiarowywałam Panu modlitwę wytrwania. A oczyma ducha patrzyłam na Zbawiciela i powtarzałam sobie duchem Jego słowa. Kiedy umarłam!... Anioł, mój własny, ten, który nie opuścił mnie nawet wtedy, gdy byłam potworem rozpusty, rzekł do mnie, zbierając moją duszę w swoich najczystszych dłoniach: "Bardziej niż to męczeństwo uczyniło cię białą hostią tamto drugie, nieznane, bezkrwawe, w którym oprawcą i katem był dla ciebie zmysł. Raduj się, bo zwyciężyłaś. Zmysłu już nie ma. Jest pokój". Wylałam olejki różane na pożegnanie; lecz olejek mojej walki ze zmysłem był wonniejszy i milszy. Powiedz to siostrze, która cierpi. Powiedz jej, że Mistrz to powiedział[2], usprawiedliwił nas, te, które dręczy niższa część: "Nie to, co materialne i zewnętrzne, kala człowieka, lecz to, co wychodzi z woli jego serca". Niech się rozprasza wszelkimi sposobami. Niech się nie zatrzymuje po pokusie, by rozważać, czy zgrzeszyła. Niech przejdzie nad tym do porządku. Oglądać się wstecz znaczy na nowo rozniecać ogień. Niech całuje Odkupiciela w Jego znak zbawienia. Pocałunek za każde ukąszenie ciała, a wśród płomieni swego ziemskiego czyśćca niech patrzy ku Niebu, ku Niebu, które otwarte jest i dla nas, po srogiej walce. Żegnaj. Niech światło Niebios będzie zawsze nad tobą." I znika w świetle, które ją otacza. Mój wewnętrzny napominacz mówił mi, na krótko przedtem, zanim mi się ukazała: "Za chwilę przyjdzie do ciebie z Nieba święta, którą widziałaś jako grzesznicę i którą, gdybyś miała spis świętych, znalazłabyś dziś wymienioną. Tylko że nieznana jest większości. Będzie mówić do ciebie w sprawie kuszonej duszy siostry, którą wymienił ci Ojciec". Lecz musiałam przerwać zaraz po pozdrowieniu Aglae, bo dopadł mnie silny atak serca. Resztę słów zapisałam już po ustąpieniu kryzysu; nie jestem więc pewna, czy anioł powiedział mi, że jej wspomnienie przypada dziś, 25 lutego, czy że jest ona wspominana do dziś. Tyle dla ścisłości.

[Następnie, pod datą 3 marca 1946, znajduje się rozdział 2 KSIĘGI AZARIASZA, po którym następują zapisy z dni 5, 8 i 9, które przytaczamy poniżej, choć są one przekreślone ukośnymi pociągnięciami pióra w zeszycie autografu. W innym zeszycie, pod datami 26, 27 i 28 lutego 1946, znajdują się rozdziały 393, 394 i 395 Ewangelii]

PRZYPISY

[1] Aglae jest postacią w dziele "Ewangelia".

[2] powiedział to w Ewangelii Mateusza 15:18-20; Marka 7:20-23; Łukasza 6:45.