QUADERNI

20 listopada 1943 r.

Dice Jezus: "Zbyt często "nie zwracacie waszych oczu"[595] na Tego, który jest waszą Opatrznością. Nakładacie na jakąś rzecz frędzle, często bezużyteczne, a potem mówicie sobie: "To myśmy to zrobili". Nie. Nie jesteście jej autorami, a nawet często jesteście jej niszczycielami, ponieważ neutralizujecie owoce, które pochodzą z dzieła, gdy nie niszczycie samego dzieła swoimi rękami i waszymi destrukcyjnymi umysłami. Bóg daje wam tak wiele, daje wam wszystko, co jest użyteczne i niezbędne dla ciała i krwi, a także dla umysłu i ducha. Wy zaś dla tego wszystkiego, zwłaszcza dla tego, co skierowane jest do umysłu i ducha, kopiecie "jezioro". O tak! Jezioro. Ale jest to jezioro, w którym czyste wody Boże stoją i gniją, bo wchodzą w kontakt z tak wieloma innymi rzeczami i są wystawione na wszelkie najazdy. Tak więc z wiedzy, pomnożonej ponad miarę, ale nie wzniesionej ku Bogu, uczyniliście dla siebie zagrożenie, tak samo z religii, którą chcieliście obwiesić tyloma bezużytecznymi ozdóbkami, analizować ludzką lupą, profanować, chcąc ją wyjaśnić bez odniesienia do Boga, poniżać, czyniąc z niej formułkę, a nie formę życia. Zawsze mam wam do uczynienia ten sam wyrzut. Uwierzyliście, że jesteście równi Bogu, a nawet od Niego wyżsi. I popadliście w uczynki niegodne dzieci Bożych, lecz jedynie zwierząt rozumnych - nadrozumnych na Ziemi, lecz rozumnych tylko po ludzku. A to już wiele, gdy jesteście rozumni i szanujecie się na tyle, by mówić sobie: "Postarajmy się działać, myśląc o jutrze". Najczęściej myślicie jedynie o dniu dzisiejszym i czynicie z dnia dzisiejszego hulankę dla waszego ciała, które sami zbytnio rozpieściliście. Nawet gdy jesteście pośród udręk kary, nie wychodzicie z tej waszej niezdrowej euforii. Wręcz przeciwnie, tym bardziej chcecie się rozkoszować i żyć jak zwierzęta, myślące jedynie o zaspokojeniu głodu i zmysłów. A pomiędzy jedną rozkoszą a drugą wyśmiewacie Boga, w którego już nie wierzycie, chyba że po to, by Go przeklinać albo błagać w chwili, gdy cierpicie. I dlaczego? Czego się spodziewacie? Nie w ten sposób otrzymuje się pomoc od Boga. Jestem po stronie tego, kto jest uczciwy i wierny. Nawet jeśli jest słaby, przebaczam mu i przychodzę mu z pomocą. Nie jestem po stronie szyderców i odstępców, którzy potrafią wziąć dla siebie swoją część, a moim dzieciom dają tylko ból i udrękę. A ty[596], pierwszy wśród moich dzieci, umocnij swoje serce, przykładając usta do mistycznego źródła mojej rozdartej piersi. Ponieważ jesteś moim heroldem, a bardziej niż heroldem - moim Namiestnikiem na Ziemi, tym, który reprezentuje Baranka, i masz serce i słowo Baranka, będziesz nowym Chrystusem w bólu i w losie. Ileż już bólu jest w zbliżającym się kielichu! I nie pomoże ci to, żeś już tak wiele z niego wypił i żyłeś jak człowiek sprawiedliwy! Nie pomoże ci, ponieważ ból wypełnia go tym bardziej, im więcej z niego pijesz, gdyż ten ból jest destylowany i wydajany przez Moc nam wrogą, która nie mogąc ugryźć Chrystusa, kąsa ciała Jego stworzeń. A jakież stworzenie jest bardziej moim stworzeniem niż ty, który jesteś łagodny i sprawiedliwy, który jesteś ewangeliczny jak mój Jan? Jak Umiłowany,[597] wpatruj się w Niebo, aż porwie cię żar kontemplacji, ponieważ godzina bólu jest coraz bliższa, a ty musisz być nasycony kontemplacją, by móc znieść mękę bez ugięcia się. Pozostań "Światłością świata"[598] w moim zastępstwie, nawet jeśli ciemności rzucą się na ciebie, by cię zmiażdżyć. Nawet upadając, trzymaj wzniesiony mój Krzyż, który jest Światłem. Nawet umierając, spraw, by słyszany był Głos przemawiający z Nieba przez ciebie, mój wzorowy Sługo. Płakałeś i nie pomogło ci to, że poznałeś tajemnicę Fatimy. Twoje starania o świat obróciły się przeciwko tobie, jak te, których używa się wobec opętanego. Ale to nie ma znaczenia. Moja Matka jest z tobą, a Ja z Nią. Jesteśmy blisko wielkich "głosów" i małych "głosów", które mówią w moim imieniu i które trawią same siebie, aby Głos Chrystusa mógł wciąż rozbrzmiewać na tej Ziemi roją­cej się od demonów. Bądźcie błogosławieni, wielcy i mali nosiciele Słowa. My zwyciężymy szatana. Ja wam to mówię. A w godzinie zwycięstwa moje własne Światło będzie waszym światłem, które sprawi, że zajaśniejecie jak nowe słońca". Ojcze, jakże słodkie doznania miałam wczoraj i dziś. Wczoraj rano zaznałam pieszczot Najświętszej Maryi. Prawdziwych pieszczot, nie samych tylko słów. Pracowałam i myślałam. Rzecz jasna o Niebie. Mówiłam sobie, że nadejdzie przecież dzień, gdy będę tam w górze, już nie sierotą, samotną i kochaną tak czy inaczej, jak jestem teraz. Miałam na głowie, na policzkach, pieszczoty Madonienki. Łzy, gdy myślałam, jak jestem teraz bez krewnych, spadały mi na pracę i wzywałam pociechy, a pociecha przyszła w postaci pieszczot. To nie była silna i wielka dłoń Jezusa, przyciągająca mnie ku sobie jak przyjaciel, żeby nie powiedzieć jak zakochany. Była to pieszczota miękka, delikatna, matczyna, dłoni małej i lekkiej. Na głowie i na policzkach. Dotyk niepowtarzalny, którego wspomnienie jest moją rozkoszą. Dziś zaś rano, o świcie, gdy byłam na wpół uśpiona i modliłam się - odmawiałam różaniec - powiedziałam: "O Mamusiu Jezusa, cóż mogę dla Ciebie uczynić?". A Ona rzekła mi: "Kochaj mnie". I dosyć. Nic więcej nie powiedziała. Ale jak to powiedziała! Po raz pierwszy słyszę słowo świętej Madonny. Cały dzisiejszy dzień myślę o owym "Kochaj mnie", wypowiedzianym tak słodko, jakby to była matka pochylona nad łóżkiem córki, szepcząca jej we włosy, między jednym a drugim pocałunkiem, swoje najdroższe matczyne pragnienie. Trzeba było Madonny, aby dała mi zakosztować tego, czego nigdy nie zaznałam w moim życiu córki!... To, co czuję, nie da się opisać inaczej, jak tylko jednym słowem: "Ekstaza!".

PRZYPISY

[595] nie odwracajcie waszych oczu, jak jest powiedziane w Izajasza 22:11. Adnotacja pisarki obok daty odnosi się do Izajasza 22, 11.14.18.

[596] odnosisz się do papieża, co jasno wynika z kolejnych słów.

[597] Podobnie jak Umiłowany w Objawieniu 4:2.

[598] Światłość świata, jak w Ewangelii Mateusza 5:14; Jana 8:12.