QUADERNI
20 maja 1945 r.
Zesłanie Ducha Świętego
[Poprzedza rozdział 168 Ewangelii]
Wieczorem mówi Miłość wieczna:
"Nie ma właściwych słów. Ale słyszałaś, jak przemawiałem ustami Słowa, Dziewicy, Apostoła: do szukających Boga, do badaczy Boga, do potrzebujących Boga. Dla ciebie, pośród gorzkich fal, prąd słodyczy. Dla innych to, co zawiera się w tym, co zostaje dane w takiej obfitości. Jestem Duchem Miłości. Ale jestem także Sprawiedliwością. Bardziej daję się temu, kto więcej Mi poświęca. Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha.
Nie należy wnosić zmysłowości do miłości duchowej. Pieszczoty Boga nie są darami, których możecie się domagać. To łaski, które są dawane. I nie trzeba być chciwym, jak skąpcy, którzy chcą gromadzić stosy wielkich pieniędzy. I nie trzeba być jak satrapowie, którzy trawili czas na wpatrywaniu się w klejnoty, jakie poddani znosili do ich skarbców, bez żadnego trudu z ich strony, podczas gdy ci, którzy je przynosili, pocili się krwią, wyrywając te klejnoty z wnętrzności mórz i ziemi. Niech każdy własnym trudem wydobywa najczystsze diamenty Mądrości. Nie popadajcie w łatwe zboczenie z duchowości ku sentymentalizmowi. Jestem Tym, który umacnia, i chcę w moich wiernych męstwa. Sentymentalizm w religii jest jak glina i żelazo w stopach posągu[1], który przyśnił się Nabuchodonozorowi. Wystarczy, że uderzy w nie kamyk jakiegoś rozczarowania, a wszystko jest w niebezpieczeństwie. A jeśli kamień jest duży – to ruina.
Męstwa, dzieci! Męstwa! Ziemia jest miejscem walki. Szczęśliwość jest tutaj, gdzie Ja jestem. Ale by tu wstąpić… To jak droga z pokruszonego jaspisu. Męczarnia. A każda męczarnia jest zasługą. Syn Boży nie miał innej. Czy wy chcecie lepszej? Odnówcie się w moim Ogniu."
PRZYPISY
[1] posąg, wspomniany w Księdze Daniela 2:31-35.