QUADERNI

20 sierpnia 1946 r.

Czytając tekst o św. Teresie, zastanawiam się, że ja również nigdy nie pragnęłam rzeczy nadzwyczajnych, przekonana, że są one bardziej niebezpieczeństwem niż czymkolwiek innym dla naszej słabości, i żałuję, że moja misja skierowała mnie właśnie na tę nadzwyczajną drogę. Jęczę: "Dlaczego, mój Boże? Dlaczego dla mnie, tak małej, [rzecz] tak wielka? Dlaczego dla mnie, tak słabej, rzecz tak niebezpieczna? Dlaczego dla mnie, która mogłam się zbawić tylko przez duchowe dzieciństwo[1], rzecz tak dorosła?". Jestem pogrążona w tych myślach, gdy ukazuje mi się sama św. Teresa w pełnym stroju karmelitańskim, to znaczy w białym płaszczu, ale bez róż i ukwieconego Krucyfiksu. Nie. Właśnie taka, jaką musiała być tysiąc razy w swoim Karmelu, kiedy szła do kaplicy Karmelu… Podchodzi do mnie i kładzie ramię na moich ramionach, tak że jej piękna lewa ręka spoczywa na moim lewym ramieniu, a prawa na prawym, i tak daje mi poczuć swój uścisk, i mówi: "Nie bój się, siostrzyczko moja. To była droga prostsza. Ale o tę inną nie prosiłaś. To Miłość ci ją dała, a raczej to ona umieściła cię na niej. A ty kroczysz nią z sercem dziecka, które chce pozostać dzieckiem. I wtedy twoja droga staje się podwójnie heroiczna. Przez dzieciństwo i przez niezwykłość. Być wierną jednemu i drugiemu to wielka rzecz. Ale ty zawsze będziesz dzieckiem, ponieważ tego chcesz. Dzieckiem, na którego usta Duch Święty będzie kładł słowa, które są czymś więcej niż słowa dorosłego, ponieważ są to słowa nie ludzkie. Maria zawsze będzie małym dzieckiem na drodze duchowego dzieciństwa. Rzeczniczka zaś, w godzinach swej posługi, pójdzie drogą niezwykłą i, aby się jej nie lękała ani nie doznała szkody, pójdzie nią w ramionach Boga. Czynić po prostu wolę Bożą, jakakolwiek byłaby jej wielkość, to zawsze zachowywać się jak dziecko. Bo tylko dzieci czynią coś, nie mierząc wielkości tego, co czynią, czynią tylko dlatego, że im tak powiedziano. Nie bój się, siostrzyczko. Jezus, który cię tam umieścił, strzeże twego serca i nie pozwoli, by to, co niezwykłe, zaszkodziło twemu dziecięcemu duchowi." I daje mi poczuć nacisk swych pięknych dłoni, i czuję, jak płaszcz rozpościera się na moich ramionach niczym zasłona ochronna, izolująca, obronna… Czuję jej twarz pochyloną nad moją głową, tak braterską, że jestem nią cała pocieszona. Czuję się chroniona… kochana. Lęki ustają… Podnoszę głowę i napotykam jej uśmiech, spojrzenie jej prześlicznych oczu… Jak ona jest piękna! Niebo prześwieca przez nią całą… Daje mi poczuć całą swoją miłość, a potem w wielkim złotym świetle znika. I pozostaje pokój oraz wspomnienie jej uścisku…

[Poniżej, z datami od 25 sierpnia do 22 września 1946 r., następują rozdziały od 28 do 32 KSIĘGI AZARIASZA. Z datami od 21 sierpnia do 24 września 1946 r. są rozdziały od 477 (z wyłączeniem fragmentów 11-13) do 501 — z wyłączeniem rozdziału 494, napisanego w 1944 r. — dzieła EWANGELIA]

PRZYPISY

[1] duchowe dziecięctwo jest powszechnie określane jako doktryna św. Teresy od Dzieciątka Jezus, spotykana już w pismach z 3 stycznia i 2 lutego 1946 roku.