QUADERNI

19 sierpnia 1944 r.

Wczoraj był trzeci piątek Matki Bożej Bolesnej i to Jezus zatroszczył się, bym to uczyniła. Choć rozpaczliwie Go szukałam, w wielkim smutku wspomnień tych dni, Jezusa, jedynego lekarstwa na moje smutki, On się nie dał odnaleźć. I pozostałam zdruzgotana tą samotnością. I jestem nią nadal, ponieważ On nie daje się odczuć nawet swymi milczącymi pocieszeniami. A gdy tylko jestem sama, znów czuję okropny smak mojego kielicha z zeszłego kwietnia. Na moje smutki Jezus odpowiada 22. psalmem z pierwszej księgi[570] psalmów. Każe mi go przeczytać i mówi: "Zobacz siebie w owieczce umiłowanej przez pasterza. Uczyniłem dla ciebie wszystko, co mówi psalm". Tak, to prawda, i ja też mogę powiedzieć: "Jak piękny jest mój upajający kielich!". Nawet w swej goryczy jest piękny i upaja, ponieważ na jego brzegu odnajduję smak ust mego Jezusa, który pił z niego przede mną. Ból jest bardziej upajający niż radość, gdy jest to ból Chrystusa. I mogę powiedzieć, że jestem prawdziwie pijana bólem, ponieważ jest on tak dotkliwy, że bez litości Bożej doprowadziłby mnie do utraty rozumu. Wysiłek trwania w nadziei wbrew wszelkiej możliwości nadziei jest wysiłkiem, który wyniszcza. A jednak chcę powiedzieć, i powiedzieć to, wierząc w to mocno: "Twoje miłosierdzie będzie mi towarzyszyć po wszystkie dni mego życia", i mam nadzieję jeszcze bardziej, że nie tylko przez wiele lat, lecz na wieki będę mieszkać z Tobą, Jezu. Ale pośpiesz się przyjść po mnie… bo ta męka jest zbyt długa jak na moje ubogie siły. Jezus mówi: "Napisz: "Wiem, Panie, że dni, w których każesz mi najwięcej płakać, są tymi, w których pozwalasz mi najwięcej zyskać. Dlatego dziękuję Ci za to, że sprawiasz, iż płaczę. Wiem, Panie, że dni, w których każesz mi najbardziej cierpieć, są tymi, w których pozwalasz mi najbardziej ulżyć cierpieniom innych. Dlatego dziękuję Ci za to, że sprawiasz, iż cierpię. Wiem, Panie, że dni, w których najbardziej dręczysz mnie, ukrywając się przede mną, są tymi, w których idziesz do jednego z moich biednych braci, który się zagubił. Dlatego dziękuję Ci za to udręczenie. Wiem, Panie, że dni, w których pozostawiasz na mnie gorzką falę spustoszenia, mającą już posmak soli rozpaczy, są tymi, w których oddaję Cię zrozpaczonemu bratu. Dlatego dziękuję Ci za tę gorzką falę. Wiem, Panie, że ciemność, która czyni mnie ślepą, że głód, który sprawia, iż mdleję, że pragnienie, które sprawia, iż umieram, dla Ciebie, z Ciebie, służy temu, by oddać Ciebie - Światło, Źródło i Pokarm - tym, którzy umierają wszelaką śmiercią. Dlatego dziękuję Ci za moją ciemność, za mój głód, za moje pragnienie. Wiem, Panie, że moje duchowe śmierci na Twoim krzyżu są zmartwychwstaniami dla tylu innych śmierci przy Twoim krzyżu. Dlatego dziękuję Ci za to, że każesz mi umierać. Ponieważ wierzę, Panie, że wszystko, co mi czynisz, jest dla mego dobra, jest dla celu dobrego, jest dla chwały Bożej: Dobra najwyższego; ponieważ wierzę, że odnajdę to wszystko, gdy ujrzenie Ciebie sprawi, iż zapomnę o całym doznanym bólu; ponieważ wierzę, że moja radość wzrośnie z każdym cierpieniem; ponieważ wierzę, że ozdobi się ona imionami tych, których zbawię swoim cierpieniem; ponieważ wierzę, że dla "ofiar" nie ma Sprawiedliwości, lecz tylko Miłość; ponieważ wierzę, że nasze spotkanie będzie uśmiechem, będzie pocałunkiem, Twoim pocałunkiem, Jezu-Miłości, który otrze każdy ślad łez; ponieważ wierzę w to wszystko, dziękuję Ci za moje niezliczone ciernie i kocham Cię pomnożoną miłością. Nie dałeś mi cząstki Marii, która jest najlepsza[571], lecz Twoją własną, która jest cząstką doskonałą: Ból. Dziękuję, Jezu". To musisz powiedzieć nie ustami, lecz duchem przekonanym o tej prawdzie, którą mówi ci Ten, który jest Prawdą. Gdybym znał coś mniej bolesnego, aby uczynić twoją wieczną przyszłość piękniejszą, wybrałbym to dla ciebie, ponieważ cię kocham; lecz nie ma takiej rzeczy. Dałem ci go więc z powodu nieskończonej miłości. Każda łza wylana w niezmiennym przylgnięciu do woli Bożej, każda łza wylana z miłości do Tego, który jej od ciebie żąda, każda łza, którą umiano ofiarować, zdobi się imieniem dzieła lub duszy, które płaczący spełnia lub prowadzi do zbawienia. Płacz nie jest winą. Jest daniną naszej kondycji. Mówię "naszej", ponieważ twój Bóg był człowiekiem i płakał, a Maryja, wolna od nędzy dzięki swej niepokalaności, płakała, ponieważ jako Współodkupicielka musiała przeżyć Ból, który przecież Jej się nie należał. Płakał Mężczyzna i płakała Kobieta. Możesz płakać i ty, duszo zjednoczona z Bogiem, lecz nie boska i nie niepokalana. Najważniejsze jest umieć płakać, nie czyniąc z płaczu grzechu, czyli bez goryczy, i umieć czynić z płaczu monetę, którą wykupuje się niewolników trzymanych przez szatana przykutych do jego galery. Ratuj, ratuj! I nie bój się. Bóg jest z tobą."

PRZYPISY

[570] 22. psalm pierwszej księgi, który w neowulgacie odpowiada Psalmowi 23 (gdzie czytamy "Mój kielich jest przepełniony" zamiast "Jak dobry jest mój kielich upojenia" w starej Wulgacie).

[571] najlepsza, jak jest powiedziane w Łukasza 10:42.