QUADERNI

16 maja 1947 r.

Piątek

Jezus mówi: "Chcesz wiedzieć, którego apostoła umiłowałem bardziej niż wszystkich innych? Jana. Prawdziwie Jana. Przed Męką i po Męce. Przed Pięćdziesiątnicą i po Pięćdziesiątnicy. Ja i on: dwa oceany miłości, z których drugi jest tylko odrobinę mniejszy od pierwszego, w którym się rozlewa i z nim się stapia. A którego apostoła umiłowałem najbardziej? Judasza z Kariotu. Nie wytrzeszczaj oczu, nie wzdrygaj się. Tak właśnie jest. Najbardziej umiłowałem Judasza z Kariotu. A teraz ci wyjaśnię i zrozumiesz. Jan był umiłowanym. To wiadomo. I wiadomo, że to prawda. Był dobry, czysty, wierny. Rzecz oczywista, że przyciągał miłość Boga i miłość Człowieka, czyli miłość Jezusa, Boga-Człowieka. Ale powiedz mi: czy trudniej jest wykonać czyn, który wymaga nieustannego wysiłku i o którym z góry wiemy, że będzie bezowocny, czy wykonać inny, który zamiast wysiłku jest radością i wytchnieniem w spełnianiu? Ten pierwszy, prawda? A kto będzie miał więcej zasługi? Ten, kto spełnia pierwszy, czy ten, kto spełnia drugi? Pierwszy, i to jedynie po to, by wypełnić cały swój obowiązek bez nadziei na nagrodę, czy drugi, który minuta po minucie hojnie wynagradza to, co czynimy? Więcej zasługi będzie miał ten, kto spełnia pierwszy. I jeszcze: czy wiesz, jaką miłość ma ten, kto z samego tylko heroizmu miłości i obowiązku wobec Boga i brata nieustannie troszczy się i zabiega o dobro złego brata, aby uczynić go dobrym i oddać chwałę Panu? Ma miłość doskonałą. Tę miłość, która wszystko spełnia i wszystko przebacza, wszystko przezwyciężając, poruszana doskonałym celem czynienia dzieła miłego Bogu. Nie udaje się? Czy wiadomo, że się nie uda? Czy wiadomo, że Bóg wie, że się nie uda? Nieważne. Czyni się to i tak. To heroizm obowiązku wypełnionego do doskonałości. I dowodzi także doskonałości uczucia. Bo gdyby ktoś nie kochał w Bogu kogoś, o kim wie, że jest przestępcą, zdrajcą, nieuleczalnym w swych przewrotnych uczuciach, nie mógłby kochać tego przestępcy. Ale kocha go tą wzniosłą miłością, która wzbierała w moim Sercu na Krzyżu, kiedy nie modliłem się za sprawiedliwych, lecz błagałem Ojca o przebaczenie dla tych, którzy byli moimi zabójcami. To jest miłość, jakiej pragnę w tobie dla wszystkich, którzy cię nienawidzą… Gdybyś wiedziała, jak ta miłość, którą darzymy tych, co są naszymi nieprzejednanymi wrogami, niepoprawnymi, czyni cuda! Bezpośrednio, wobec nich samych, jak było z miłością Szczepana do Szawła, miłością, która sprawiła mu spotkanie ze Mną na drodze do Damaszku. Albo pośrednio. Miłość się nie marnuje. Ani jedna nieskończenie mała cząstka miłości, tej monety, tego zaczynu, tego balsamu, którym jest miłość, nie pozostaje bez owocu. Zebrana przez aniołów, odnotowana przez Boga, wznosi się do skarbca Niebios i tam służy – o, tajemnicze działania Boże! – by nabywać, wzrastać, leczyć dusze, niewolnice szatana, dusze znieruchomiałe w swej ledwie zarysowanej sprawiedliwości, dusze zranione i chore. Miłość dana dla nawrócenia naszych oprawców, a pozostająca dla nich bez owocu z powodu ich przewrotnej woli, idzie zapładniać łaską inne dusze, nieznane na ziemi, ale które będą znane w Niebie. Posłuchaj jeszcze, byśmy wrócili do Judasza. Powiedziałem[1]: "Temu, kto wiele miłuje, wiele się przebacza". To prawda i to sprawiedliwe. Im więcej ktoś kocha, tym bardziej zasługuje na przebaczenie ze strony obrażonego. Ale także: ten, kto więcej przebacza, dowodzi, że więcej miłuje. A ten, kto przebacza zawsze wszystko, wszystko zawsze, dopóki nie nadejdzie godzina sądu, ten miłuje nie wiele, lecz całkowicie. Tak umiłowałem Judasza z Kariotu. Całkowicie. Innych też tak umiłowałem, zwłaszcza Jana. Ale sprawiedliwością było kochać ich w ten sposób. Byli dobrzy, mimo swoich wad, i kochali mnie całą swoją siłą. Byli mali, niedoskonali? Byli tacy aż do końca, dopóki Duch Święty ich nie odnowił? Nieważne. Dawali całą swoją siłę. Ale Judasz! Ale Judasz! Kochać Judasza! Kochać całkowicie Judasza, którego mrocznego serca nie znałem w żadnym zakątku! Kochać go, bo powiedziano[2]: "Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego"! Widzisz, duszo moja, wielu powtarza to przykazanie z ambon, z katedr, z ołtarzy, z konfesjonałów… i sądzą, że znają je w pełni, bo mówią: "Drugie przykazanie to miłować bliźniego jak siebie samego". Ale niewielu każe się zastanowić – niewielu mistrzów ducha wobec wielu nieświadomych w duchu – nad jedną istotną rzeczą tego przykazania miłości. A oto ona. Powiedziano: "Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego", nie precyzując: bliźniego dobrego, bliźniego złego, bliźniego uległego lub nieuległego, bliźniego kochającego lub nienawidzącego. Nie. Powiedziano: "Będziesz miłował bliźniego swego". Całego. Dobrego czy złego. Miłością radosną czy bolesną. Ale zawsze całego twojego bliźniego. Ta miłość do całego bliźniego wymaga ducha miłosierdzia, łagodności, pokory, bardzo dobrze ukształtowanych. Bo trudno, tak, trudno jest umieć kochać niektórych bliźnich! Trzeba być bardzo, bardzo, bardzo dobrze ugruntowanym w miłości, by móc to czynić. Ale i tu nie jesteście bez wzoru. Oto wasz Wzór: Ja, Jezus! Naśladujcie Mnie, a będziecie doskonali, jak tego chcę dla waszej wiecznej radości. Straszliwa, mroczna postać Judasza, którą tak obszernie odsłoniłem w Dziele, nie była bez celu. Z pewnością nie rozkoszowałem się ukazywaniem tego kłębowiska piekielnych węży! Ale odsłoniłem wam ją, gdyż odsłaniając ją, odsłoniłem zarazem, jak mistrzowie ducha, a także wszyscy chrześcijanie, muszą postępować wobec licznych Judaszów, którzy zaludniają ziemię i których nie ma człowieka, by ich nie spotkał w dniu swego śmiertelnego żywota… Mistrzom ducha i wszystkim mówię: "Naśladujcie mnie w tej doskonałej miłości, a posiądziecie miłość podobną do miłości Jezusa, waszego Mistrza"."

Godz. 21.30, tego samego dnia

Mam wizję i zrozumienie tego, czym jest Niepokalane Serce Maryi. Wizja: przepiękne serce, podobne do promiennego księżyca, jak świetlista perła o księżycowym blasku. Zwykliśmy widzieć Serce Jezusa promieniujące złotymi promieniami, złotymi płomieniami. Wieniec promieni wokół Jego czerwonego Serca. Ale to Maryi jest całe światłem. Rajskie światło! Bielsze niż promienna Hostia w monstrancji! Jaśniejsze niż księżyc lśniący na najczystszym niebie! Piękniejsze niż ogromna perła! Całe światło! Cóż za piękno!… Jaśnieje tam, pośrodku najczystszej piersi… Biel, która lśni w bieli uwielbionego ciała Najświętszej Maryi z Fatimy. A skoro jest to blask, który przewyższa najczystszy blask całej Dziewicy, niech każdy pomyśli, jaki musi to być blask… I Duch Święty daje mi tę naukę, i rozumiem: "Z tego Serca wypłynęły krople, by uformować Serce Wcielonego Słowa. Z jakiejż to czystości musiała pochodzić owa krew, konieczna do uformowania ludzkiego zarodka Najświętszego Syna Bożego! Krew najczystsza z najczystszego źródła. Czystość, która tryska z niepokalanego źródła, by otoczyć czystością duszę stworzoną dla Słowa, poczętego przez Miłość z Czystością. Na uderzeniach najczystszej gwiazdy tego Serca, moja Rozkoszy, kształtowało się bicie Boskiego Serca. Pomyśl, jaką doskonałością uczuć i poruszeń musiało odznaczać się to niepokalane Serce, na którego rytmie – rytmie uderzeń fizycznych, rytmie uderzeń moralnych, rytmie uderzeń duchowych – ukształtowało się, by być Sercem Boga-Człowieka, serce Syna poczętego przez Dziewicę. Patrz, patrz, błogosławieni. Nie ma w Niebie światła piękniejszego, po naszym własnym, od tego. I nie ma światła słodszego. Nie ma. My, Trzej Chwalebni, znajdujemy w tym świetle naszą radość. Błogosławieni – swoją. Aniołowie – swoją. Niebo jaśnieje tym światłem niepokalanego Serca naszej Maryi. To światło, które nazywasz nieopisanym, a które jest głosem i radością Nieba, wypływa z tego Łona, z tego Serca wiecznej Dziewicy. Gdyby człowiek zechciał, by rozlało się ono po ziemi! Byłoby to drugie odkupienie, drugie przebaczenie… ostateczne zbawienie! O, przebaczenie dla świata! Przebaczenie światu przez Maryję! Ale świat odrzuca Matkę, która zrodziłaby go dla pokoju. Kochaj, kochaj za cały świat. A światło Serca Maryi przeniknie cię radością, która czyni szczęśliwymi Nas samych". Raduję się, patrząc na promienne Serce-Hostię Maryi Niepokalanej, o intensywnym i najsłodszym świetle rozżarzonej perły…

PRZYPISY

[1] powiedziałem, w Łukasza 7:47.

[2] jest powiedziane, w Księdze Kapłańskiej 19:18.