QUADERNI

13 października 1946 r.

[Poprzedza rozdział 35 KSIĘGI AZARIASZA]

13 października (ale dwie godziny po wyjaśnieniu Mszy Świętej)

Tajemna lekcja o zasłudze, jaką chory może zyskać także dzięki umiejętności spokojnego znoszenia myśli: "Z mojej winy A nie może pójść na Mszę, B nie może odpocząć" i tak dalej. Znoszenie samego siebie, nawet gdy z bólem widzi się, że jest się ciężarem dla innych, jest zawsze cnotą. A Bóg potrafi wyciągnąć z tego, dla chorego i dla tych, którzy z jego powodu nie mogą robić różnych rzeczy, powód do nagrody. A wyjaśniając tym, którzy w swoim czasie przeczytają te krótkie wzmianki o tajnych lekcjach, mówię, że Jezus Najświętszy powiedział mi (25.09), abym nie pisała już więcej Jego intymnych wskazówek dla mojej duszy, jako karę dla tych, którzy nie potrafią rozpoznać, że to On mówi do mnie, lub którzy kłamią, mówiąc, że Go nie rozpoznają, aby poniżyć moją duszę, uchybiając miłości i szczerości. I tak czynię od 25.09, ograniczając się, zgodnie z Jego wolą, do zaznaczenia tematu i dnia tajnej nauki.

Godz. 16

Czy można wyrządzić przemoc Ogniowi, gdy się rozpala, i Bogu-Miłości, gdy chce kochać? Kochać w sposób odczuwalny? Nie. I ja tego doświadczam. Dziś spada na mnie jedna z najbardziej gwałtownych godzin Bożej miłości, jaką kiedykolwiek poznałam. Czuję, jak nadchodzi... I nie jest to ciężar, który uciska, choć jest to fala ogromna, lecz siła, która przyciąga, która wyrywa z Ziemi i unosi w górę, w górę, w górę... Czuję, jak nadchodzi, coraz bardziej ekstatyczna, i zanim ogarnie mnie niepamięć od jej niewysłowionej słodyczy, pomna mojej modlitwy i ofiarowania z 15 sierpnia, błagam: "Nie dla mnie! Nie dla mnie! Dla nich. Aby Cię kochali". Wola wyrzeczenia się moich mistycznych radości, byleby oni widzieli i rozumieli, jest we mnie zawsze. Ale z jeszcze silniejszą słodyczą, w słodyczy już niezmierzonej, z oceanu Światła i Ognia, który mnie ogarnia, zniżając się z Niebios, przychodzi niewysłowiony Głos Boga Jedynego w Trójcy i mówi: "Nie. Na próżno odrzucasz Mnie w ofierze miłości. Chcę ciebie. Chcę dać się tobie. Szukam ulgi dla Siebie Samego. Szukam serca, które Mnie kocha. Nie chcę wiedzy, lecz miłości. Nie chcę dyskutować, lecz posiadać. Nie chcę wyrzucać, lecz kochać. Chcę ciebie. Nasyć Mnie. Pociesz Mnie. Kochaj Mnie. Wylewam się tam, gdzie znajduję tego, kto rozumie Mnie w moim nieskończonym pragnieniu udzielania siebie. Napisz, a potem przyjdź...". I nie pozostaje nic innego, jak się poddać... i usłyszeć, jak mówi: "Musisz kochać także za nich. Chcę być przez ciebie nasycony tą miłością, której oni nie umieją Mi dać tak, jak Ja tego pragnę. I chcę przeniknąć cię Sobą, abyś zdołała pokochać ich tak, jak Ja umiłowałem moich oprawców: bezgranicznie. Bo kiedy kocha się doskonale, kocha się bezgranicznie tych najnieszczęśliwszych, tych, którzy są naszym bólem. Bez tej naszej miłości oni by się zgubili". I upajam się, i płonę, jak nie sposób tego opisać, i kocham Boga, a w Bogu całe Stworzenie, z mieszkańcami Nieba, z żyjącymi na Ziemi, z cierpiącymi w czyśćcu, wszystkich, wszystkich i... och! – oni by w to nie uwierzyli, nawet gdybym im to powiedziała! – i kocham ich tak, jak matka może kochać chore dzieci, które, jeśli nie są otoczone najwyższą miłością, mogą zginąć i cierpią, bo są chore, nawet jeśli nie wierzą, że są chore i że cierpią. Panie, nie tak gwałtownie, jeśli mam Ci służyć!... Ty znasz moją całkowitą słabość!... Ale gdy znów staję się biednym stworzeniem, z łagodną słodyczą we wspomnieniu huraganu miłości, który mnie porwał, czuję, że Bóg nie przyjął mojej prośby, a serce opierało się jedynie z Jego woli, lecz teraz bije zmęczone jak ptak, który wzbił się zbyt wysoko i śpiewał zbyt głośno... Ale jeśli mój Pan się pocieszył, jeśli moja nicość mogła posłużyć Wszystkiemu, niech żyje miłość i niech będzie słodkie cierpienie zmęczonego serca... Umrzeć nawet z przemocy miłości! Cóż znaczy żyć, a cóż umrzeć? Liczy się tylko, by uczynić Boga zadowolonym.

[Następuje, pod datą 20 października 1946, rozdział 36 KSIĘGI AZARIASZA. Z datami od 14 do 22 października 1946 są rozdziały od 513 do 516 dzieła EWANGELIA]