QUADERNI

12 kwietnia 1945 r.

Jezus mówi: "Napisz tylko to: Zamysły Boże mają ciągłość i tajemniczą, świętą konieczność, która stanie się dla was jasna dopiero w innym życiu. Wydają się czasem dziwnie niespójne. Wydają się wam takie, ponieważ patrzycie na wszystko oczami ludzkimi. Tymczasem każde ich następstwo jest harmonijnym i słusznym powiązaniem, z którego wypływa los ludzki i ponadludzki. Los przychodzi dlatego, że zależnie od tego, jak dusza odpowiada na zamysł, który Bóg jej przedkłada, przypada jej pewien rodzaj szczęśliwości albo potępienia, albo po prostu bolesnego oczyszczenia w innym życiu, a w tym życiu - Boża pomoc albo Boże opuszczenie. Gotowe posłuszeństwo, radosne przylgnięcie do zamysłu Bożego są znakiem duchowej formacji serca. Jezus Chrystus był doskonały w tej formacji. Był nim jako Bóg. Był nim jako Człowiek. A jeśli jako Bóg nie mógł być usidlony przez Kusiciela, który zaszczepia pychę i nieposłuszeństwo, aby odebrać dobru Bożemu ducha, to jako Człowiek, gdy był na ziemi, mógł być przez Kusiciela nakłaniany do nieposłuszeństwa.[1] Rozważ, córko, jakiemu posłuszeństwu musiał się poddać. Już wcześniej nałożył na siebie poniżające jarzmo człowieczeństwa - On, który był Bogiem. I wraz z nim musiał znieść wszystko, co niesie ze sobą człowieczeństwo. Lecz u kresu tego człowieczeństwa widział Krzyż, haniebną i udręczoną śmierć ukrzyżowanego. Nie był nieświadomy swojej przyszłości. I nie uchylił się od niej. Jakże często ludzie, choć wiedzą, że z tej właśnie rzeczy zaproponowanej im przez Boga wypływa dobro dla nich i dla ich bliźnich, nie uchylają się od niej, mówiąc: "Dlaczego mam porzucić to, co przynosi mi pożytek, aby przyjąć to, co jest bolesne? I dla kogo?". Ale z miłości, dzieci! Z miłości do Mnie. Ojciec nie może prosić was o nic, co nie byłoby waszym pewnym i trwałym dobrem. Gdybyście postępowali z wiarą, nie wątpilibyście w Ojca. Powiedzielibyście: "Jeśli On mi to proponuje, z pewnością jest to dla mojego dobra. Uczynię to". Gdybyście postępowali z miłością, powiedzielibyście: "On mnie miłuje. Miłuję Go". A gdyby zaproponowana rzecz miała być dobrem dla bliźniego, nawet będąc dla was ofiarą, gdybyście byli święci, natychmiast byście ją przyjęli, tak jak przyjął ją mój Syn dla waszego dobra. Ja zaś dałbym wam wspaniałą nagrodę. Dlatego, gdy patrzysz na pozorny kontrast swego życia, a raczej na liczne kontrasty swego życia, i na to, co posiadasz, mów zawsze: "Tamto wydarzenie, pozornie niezgodne z tym, co po nim nastąpiło, i z moją obecną chwilą, przygotowało to. A mam to, ponieważ przyjęłam tamto". Rozważ, jak odkąd uczyniłaś ze słów modlitwy Syna: "Bądź wola Twoja" niepłonną normę swego życia, już nie trwałaś w miejscu, lecz szłaś, potem biegłaś, potem leciałaś ku górze. Im bardziej wzmacniała się wola, poznanie, doskonalenie się, tym bardziej wzrastało w tobie radosne i gotowe posłuszeństwo memu zamysłowi. Nic więcej nie powiem. Trwaj z naszym błogosławieństwem".

Myślałam, że to Jezus, lecz to Ojciec Przedwieczny mówi dziś rano do mnie te słodkie słowa, z tak wielką litością nad moim stanem fizycznym.

PRZYPISY

[1] doradzane do nieposłuszeństwa przez Kusiciela, w Ewangelii Mateusza 4:1-11; Marka 1:12-13; Łukasza 4:1-13.