PAOLO

26 lutego 1948 r.

Boski Autor mówi: "Wielu chrześcijan - także wśród tych, którzy zbuntowaliby się jak wobec oszczerstwa, gdyby ktoś powiedział im, że są dotknięci kwietyzmem - popada w herezję, wierząc, że skoro istnieje Ten, kto zadośćuczynił za wszystkich i dał Łaskę w nieskończonej obfitości, nie warto powstrzymywać się od grzechu, czyniąc gwałt samemu sobie. Co więcej, posuwają swą herezję tak daleko, że mówią sobie i innym, iż postępując tak, powiększają chwałę i moc Boga, dowodząc, że ludzie zbawiają się jedynie dzięki nieskończonym zasługom Boga-Człowieka, bez współudziału ludzkiej dobrej woli. Nie. Tak nie jest. Nieskończona jest obfitość Łaski. Lecz niemal bez granic jest ogrom tej herezji, która jest zniewagą Boskiej Krwi, Boskiej Ofiary Chrystusa. On umarł za wszystkich, litościwy dla wszystkich, lekarstwo dla wszystkich, zdrowie dla wszystkich, Życie dla wszystkich. Lecz ci wszyscy muszą mieć wolę sprawiedliwości. A jeśli ich słabość sprawi, że upadną, jeśli szatan zdradziecko powali ich i pociągnie za sobą, Jezus - zgodnie ze swoim Imieniem - zbawia, przybiega, podnosi, uzdrawia, przebacza, oczyszcza. On jest Wiecznym Naprawcą. Każde źródło może przestać jęczeć, każdy zbiornik wodny może wyschnąć. Przez wieki i wieki na Ziemi całe morza i jeziora wyschły, ustępując miejsca piaszczystym pustyniom lub opustoszałym, skalistym nizinom otoczonym górami, które niegdyś przeglądały się w jeziorze. Lecz jedno źródło nigdy nie wyschnie, aż do końca wieków. Hojne i najświętsze, będzie ono zawsze wylewać swój nurt z miłosierdzia dla ludzi. Jest to Źródło wytryskujące z Ciała zabitego Baranka. Czy pomyśleliście, chrześcijanie, jaka nieustanna fala Boskiej Krwi nieprzerwanie was obmywa i karmi? Gdyby jakiś król był tak bogaty i hojny, że połączyłby domy swoich poddanych ze swą cudowną studnią tryskającą złotem, poddani tego króla czciliby go jak boga. A przecież to złoto nie byłoby na wieki ich własnością. Po śmierci musieliby je zostawić. Lecz Krew Chrystusa, ta Krew cenniejsza niż najcenniejszy kruszec czy klejnot, ta Krew Króla królów - czyż nie jest wam dana za darmo, wylana na was w obfitości, bez ograniczeń co do mocy i czasu? Ta Krew zwycięża Śmierć, zwycięża Grzech, przekracza czas i trwa w swych bogatych owocach na wieczność. Co więcej, to właśnie dzięki niej wstępujecie w purpurowej szacie, jak królowie, do Królestwa; a w wieczności, w Niebie, bardziej niż w czasie i na Ziemi, cieszycie się nieskończonym Skarbem. On, Żyjący, wyczerpał grozę śmierci, abyście wy umarli dla grzechu i zmartwychwstali w Łasce. Nie wolno wam więc powracać do grzechu i śmierci z uprzednim postanowieniem powrotu do nich. On powiedział: "Nie można służyć jednocześnie Bogu i mamonie". Ja mówię: "Nie można mieć jednocześnie Życia i Śmierci". Gdy Jezus zmartwychwstał, zaświadczył o trzech rzeczach: I. że był Bogiem, i dlatego tylko sam z siebie mógł zmartwychwstać; II. że rzeczywiście umarł ukrzyżowany. Dlatego zachował w swym chwalebnym Ciele stygmaty Męki. Z tego Ciała zniknęły wszystkie ślady Męki, starzenie się, zabrudzenia, ciężkie wonności balsamowania. Lecz by pokazać, że to prawdziwy, ludzki Chrystus, a nie Jego bezcielesne wyobrażenie, został przybity do krzyża, w prawdziwym Ciele pozostały prawdziwe otwory po gwoździach i rana od włóczni. III. Że na zawsze zwyciężył śmierć i zmartwychwstał mocą Bożą, w Ciele i Duszy, na wieki wieków. Tak jak widziały Go pobożne niewiasty u Grobu, apostołowie wieczorem w dniu Zmartwychwstania, uczniowie podczas kolejnych ukazań się, tak samo widział Go i widzi, i będzie Go widział w chwili sądu szczegółowego każdy duch człowieka przechodzący z życia ziemskiego do życia pozagrobowego; i tak samo zobaczą Go wszyscy ludzie na Sądzie Ostatecznym, jak już widzieli Go ukazującego się w Otchłani, gdy otwierał jej bramy sprawiedliwym, którzy wraz z Nim wstąpili do Nieba na nowo otwartego dla świętych Bożych. Lecz zmartwychwstając, Chrystus zaświadczył jeszcze o czwartej rzeczy, a zaświadczył o niej symbolem swego powstania z martwych po ofierze. Mianowicie to, że chrześcijanin, zanurzony w zbawczych falach Jego Krwi, pogrzebany w tej zbawiennej kąpieli jak w grobie, który ze swej głębi wydobywa życie, a nie śmierć, niezniszczalność, a nie zepsucie, zmartwychwstaje do nowego życia, do życia chwalebnego. Tak jak stało się z Nim, złożonym we wnętrznościach grobu "podobnym do trędowatego, o kościach zwichniętych i obnażonych, i członkach przebitych", lecz wychodzącym z tych wnętrzności w szacie tak chwalebnego piękna, że tylko aniołowie i Najczystsza mogli ją oglądać w pełnym blasku. Chrystus po Zmartwychwstaniu osiągnął pełnię doskonałości swej tajemnicy. Przed Męką był już doskonałością: doskonałością Człowieka. Doskonałością Boga-Człowieka. Doskonałością Boga. Lecz w Męce wcześniejsza doskonałość Boga-Człowieka udoskonaliła się w doskonałość Boga-Odkupiciela. A po Zmartwychwstaniu dopełniła się w tej doskonałości, tajemniczej aż do końca wieków, zawartej i wyjaśnionej "w imieniu znanym tylko Jemu samemu", o którym mówi Jan w swojej Apokalipsie. Także człowiek, żyjąc w Chrystusie (poprzez ludzką walkę, cierpienie, codzienną mękę - staczaną, znoszoną, przeżywaną aż do końca w sprawiedliwości) i zmartwychwstając dla Chrystusa i w Chrystusie, osiągnie doskonałość otwierającą dostęp do Niebios i otrzyma "nowe imię wypisane na białym kamyku, imię, którego nikt nie zna oprócz tego, kto je otrzymuje". "Ja jestem prawdziwym Krzewem Winnym... Latorośl, jeśli nie może pozostać zjednoczona z krzewem winnym, nie wydaje owocu. Tak i wy, jeśli nie pozostaniecie wszczepieni we Mnie, nie wydacie owocu... i zostaniecie odrzuceni jak uschła gałąź" - powiedział On. To prawda. On "wziął na siebie wszystkie wasze cierpienia", ponieważ dźwigał i strawił wszystkie "wasze nieprawości". On "wysechł jak skorupa", ponieważ aby dać wam życie, dał wam swoją Krew, żywotny sok prawdziwego, owocującego Krzewu Winnego. On: Krzew Winny owocujący. Wy: dzikie latorośle, niezdolne wydać owoc. A Jego i wasz Ojciec, uprawiający wieczną Winnicę, wziął was, jałowe i dzikie latorośle, i wszczepił was w Niego. I zgodził się On wchłonąć i strawić wszystkie wasze zabójcze soki, wszystkie gorączki waszej pożądliwości, aż po śmierć w ciele, jako ofiara, a wasze zepsucie nie zdołało zmącić ani zatruć Jego świętego ducha - wiecznie Niewinnego - abyście wy na końcu wieków byli jak On chwalebni na duszy i ciele, przyoblókłszy wasze uświęcone duchy w nieskazitelne ciało; i abyście już byli błogosławieni, jeszcze przed sądem pierwszym i przed sądem ostatecznym, dzięki przyjaźni z Bogiem, zamieszkaniu w was Ducha Świętego, zjednoczeniu z Chrystusem - Przyjacielem i Chlebem Nieba na Ziemi - oraz pokojowi w Bogu po śmierci, w oczekiwaniu na zmartwychwstanie ciała, by uczestniczyć w radości i chwale duszy. Boska Myśl i Boska Wola dokonały tajemnicy, chcąc, aby wasze grzechy zostały odkupione przez Chrystusa, zanim jeszcze zaistnieliście. "On wziął na siebie grzechy wielu" - mówi Izajasz. A ci liczni to ci, którzy za życia, a przynajmniej przed śmiercią, dzięki swej dobrej woli nie pozwolą, by nieskończone zasługi Chrystusa pozostały dla nich bezużyteczne. Na wadze Krzyża, na tym szafocie Sprawiedliwości, na którym zgromadziła się cała Świętość i cała Nieprawość, a pierwsza pochłaniała drugą, każdy wasz grzech tkwił wbity jak strzała w Ciele Męczennika. Niezliczone były uderzenia biczów, liczne ukłucia cierni na udręczonej Głowie, straszliwe skurcze bólu od gwoździ. Lecz nikt spośród tych wielu, którzy współczują Chrystusowi cierpiącemu tortury zadane przez okrutną ludzką sprawiedliwość, nie bije się w piersi, mówiąc: "Oto: to, to, to, te tysiące i dziesiątki tysięcy kolców wbiłem w Twoje ciało i serce swoimi tysiącami i dziesiątkami tysięcy grzechów. Ty mnie znałeś, o mój Odkupicielu, ze wszystkimi moimi tysiącami grzechów. Ani jeden z nich nie był Ci nieznany. Byłem dla Ciebie torturą pośród tortur". Kto policzy miliony milionów grzechów, które Najczystszy odczuł wbite w swoje ekspiacyjne Ciało? Kto, rozważając to, nie powinien odczuwać doskonałej nienawiści do grzechu, potrzeby ucieczki od niego, obowiązku, powinności, by już więcej nie służyć grzechowi, skoro Ofiara Boga was od niego wyzwoliła? Umarliście dla tego grzechu. Umarły nie wykonuje już czynów, które wykonywał za życia. Jakże więc, jeśli macie pewną wiarę, że śmierć Chrystusa i Łaska, którą ta śmierć wam wysłużyła, wyzwoliły was ze śmierci grzechu i dały wam środki, byście pozostali wyzwoleni, jakże więc wy, podobnie jak Chrystus, nie mielibyście na zawsze powstać z tej śmierci i żyć na zawsze w Bogu, tak jak Jezus - Syn Boży, Syn Człowieczy, który umarł jako Człowiek, aby odkupić Winę i winy człowieka - żyje "dla Boga", to znaczy z Boga? Lecz nie tylko On jest Bogiem. Każdy, kto żyje w Chrystusie i dla Chrystusa - pamiętajcie o tym - ubóstwia się, stając się synem Najwyższego"