PAOLO

16 listopada 1950 r.

Rz 14-15 aż do końca Listu Boski Autor mówi: "Miłość - a mistrzami w niej powinni być ci, których Jezus uczynił "pasterzami, nauczycielami, solą i lampą" - należy okazywać także słabym w wierze. Nie każdemu dane jest stać się pasterzem, nauczycielem, solą i lampą, czy mistrzem mądrości i sprawiedliwości. Jak na firmamencie nie wszystkie gwiazdy są potężne jak słońce - i biada, gdyby były! - tak i w Kościele Wojującym nie wszyscy są olbrzymami mocą, a co ważniejsze, bo ma to wartość i trwałość nadprzyrodzoną, także świętością. Są baranki i pasterze, a baranki mają różną siłę. Jedni łatwo upadają, inni ulegają roztargnieniu, inni senności. Trzeba umieć wszystkich rozumieć, współczuć im, pomagać im z miłością. "Oto Ja sam pójdę szukać moich owiec... wyprowadzę je z miejsc chmur i mroku... zaprowadzę je do ich ziemi... na najlepsze pastwiska... pójdę szukać zagubionych, sprowadzę wypędzone, opatrzę połamane, pokrzepię słabe...", mówi Dobry Pasterz w Księdze Ezechiela[31] r. 34, w. 11-16; a u Jana mówi: "Ja daję moje życie, aby moje owce miały życie i to w obfitości". Lecz zwracając się do złych pasterzy, którzy nie pasą owiec i nie przychodzą im z pomocą, ale je wyzyskują i uciskają, mówi: "Nie umocniliście słabej, nie uleczyliście chorej, nie opatrzyliście skaleczonej, nie sprowadziliście z powrotem zapędzonej, nie poszliście szukać zagubionej, ale sprawowaliście nad nimi władzę surowo i okrutnie... Moim owcom daliście do jedzenia pokarm i do picia wodę zbrukaną waszymi stopami (Ezechiel 34, w. 4 i 19). Dlatego mój gniew zapłonął przeciw pasterzom... Biada pasterzom-bożkom, którzy porzucają albo uciskają trzodę... Wziąłem i złamałem laskę Łaski, aby zerwać przymierze z tymi, którzy nie pozostali mi wiernymi pasterzami-sługami". Tak mówi na wieki Mądrość, przed swoim przyjściem, w jego trakcie i po nim. Miłość, współczucie, pomoc dla owiec i baranków, tak jak nauczył was Chrystus, czyniąc to sam pierwszy. Nie naruszanie wolności jednostki, którą sam Bóg szanuje w człowieku i która jest dla każdego środkiem próby oraz nagrody lub potępienia. Nikt nie wie, jak Bóg prowadzi poszczególne dusze. Nikt nie jest na tyle potężny, by móc zawsze sądzić sprawiedliwie. Są stworzenia, które krótkowzrocznym z pychy wydają się buntownicze lub winne, a nie są takie. Są inne, które są winne, lecz które, będąc subtelne w przebiegłości, mają pozór sprawiedliwych, dobrze wykonując uczynki zewnętrzne, a źle te tajemne; mają pozór sprawiedliwych, a są podwójnie niesprawiedliwe: i dlatego, że udają, i dlatego, że źle postępują. "Nie sądźcie", powiedziało Słowo Prawdy. I byłaby to zasada doskonała. Lecz jeśli sądzicie, czy jesteście pokorni, czy potężni, sądźcie przynajmniej zawsze z miłością, nie mogąc, z racji waszej ludzkiej ograniczoności, przeniknąć wnętrza ludzi i zobaczyć przyczynę każdego ich czynu. Pomyślcie, że nic nie jest tajne dla Wszystkowidzącego, nawet jeśli w ukryciu popełniacie swoje niesprawiedliwe czyny i wydajecie swoje nieszczere, niesprawiedliwe, przeciwne miłości sądy o bliźnim. Bóg was widzi, słyszy, gdy działacie i mówicie, i to On was sądzi sądem sprawiedliwym i nieodwołalnym. To, że byliście potężni, nie uchroni was od sądu Bożego. Przeciwnie, ponieważ im więcej wam dano, tym surowszy będzie sąd, gdy jak każdy człowiek będziecie musieli stanąć przed Bogiem, by zdać sprawę ze swoich czynów. I niech każdy, kto jest postawiony wyżej niż masa trzody Chrystusowej, czy to z racji urzędu, czy nadzwyczajnego wybrania, pamięta, że czasem jedna jedyna wina przeciw Miłości, czyli przeciw Duchowi Świętemu, który jest Duchem Mądrości, Pobożności, Sprawiedliwości, Miłości, może zniszczyć wszystkie zasługi życia przeżytego w Prawie. Bóg może uderzyć was zaraz po tym, jak wy uderzyliście Go w jednym z Jego sług albo w jednym z Jego dzieł miłości; może uderzyć was, jak uderzył Adama, zaraz po waszej winie pychy. I cóż wtedy? Na co przydadzą się wam poprzednie uczynki? Na co urzędy? Na co wybrania? "Biada temu, przez kogo dokonuje się zgorszenie!", powiedział Ten, w którego przebite ręce Ojciec złożył wszelką władzę sądzenia. I choć On był Miłosierdziem Wcielonym, jasno powiedział, jaki los czeka tego, kto gorszy dusze niesprawiedliwymi czynami. Jeśli prawdą jest, że kto prowadzi jedną duszę do zbawienia, z pewnością zbawia i własną, to prawdą jest również, że za każdą duszę, która się zatrzymuje albo cofa się w doskonałości, albo, co gorsza, popada w grzech nieufności wobec Boga, w moc modlitwy, w prawdę rzeczy, w które wierzyła, kara - która może sięgnąć aż do wiecznej męki, a z pewnością sięga aż do bardzo długiej pokuty czyśćcowej - dotknie tego, kto był przyczyną owego zatrzymania, cofnięcia się lub upadku duszy. Jak duszę "małego" może zaniepokoić niesprawiedliwość wobec niego, tak może ją zaniepokoić widok, że pasterze, światła, nauczyciele dają przykład sprzeczny z tym, czego nauczają. Biada tym, którzy są nieustępliwi wobec "małych" i obciążają ich ciężarami, podczas gdy dla siebie samych i dla własnego ja mają wszelkie pobłażanie! Budowanie się wzajemnie jest obowiązkiem wszystkich, ale jest nim tysiąc razy bardziej dla tych, którzy są wysoko postawieni. Tak w jedzeniu, jak w piciu, w sposobie życia, ubioru, mieszkania, niech zawsze będzie obecna miłość, myśl o tym, kto jest głodny i spragniony, kto jest źle odziany i nie ma schronienia. Ani królewskie płaszcze, ani szaty z purpury i złota nie dają prawa wejścia do Nieba, lecz raczej sposób, w jaki były noszone. Łatwiej będzie zobaczyć szatę godową wiecznych zaślubin na tym, kto nosił - z poddaniem się, jeśli był ubogi, z pokorą z ducha miłości, jeśli był możny - szatę prostą, nawet skromną, niż na tym, kto miłując zewnętrzne oznaki przepychu bardziej niż wewnętrzne oznaki miłosierdzia, nosił szaty kosztowne, dobrze wiedząc, że jego sumienie doradzało mu inny sposób życia. Bo w tym właśnie jest potępienie: czynić to, czego sumienie doradza nie czynić. Czynić to z pełną świadomością i rozmyślnym postanowieniem, po wolnym wyborze. Aby czyn niedobry stał się grzechem, musi być dokonany z pełną świadomością. Niech więc każdy, wysoko czy nisko postawiony, zbada siebie samego, rozważy przyczynę każdego swego czynu, i niech badanie to i rozważanie będą naprawdę szczere, jak szczery jest nóż chirurga obnażający nawet najgłębsze korzenie choroby. A gdy zobaczy, że jego czyn jest niedobry, niech odetnie go od swojej woli, by odebrać mu życie, i niech nie poprzestaje na tym, lecz niech zanurzy siekierę prawego sumienia we własnej glebie, w swoim człowieczeństwie, by wyrwać także korzeń i soki, które sprzyjają powstawaniu w sercu, umyśle i duchu roślin niedobrych, bo pysznych, i niech spali wszystko na ogniu miłości, który z pewnością znów zapłonie, gdy gleba zostanie uwolniona od lodowatej pychy i od kąkolu z niej wyrosłego, jałowego, trującego, zaciemniającego kąkolu zasianego przez ja rozpalone przez Pysznego: Szatana. A jeśli są mocni, niech ci, którzy są wysoko postawieni, wspierają z miłosierdziem słabych, bez głupiej pychy, uznając, że to Bóg, bardziej niż własne ja, współdziała w czynieniu z człowieka świętego. Niech błogosławią Boga, jeśli umiłował ich w sposób szczególny. Ale niech nie uważają się za bezwzględnych sprawców swojej świętości i niech nie gardzą tymi, którzy są mniej święci, albo tak się wydają, od nich. Chrystus, najświętszy i najdoskonalszy, będąc Bogiem i będąc Człowiekiem bez żadnego grzechu, ani dziedzicznego, ani dobrowolnego, nikim nie gardził i przez swoje współczucie dla wszelkiej nędzy doprowadził wielką liczbę ludzi do zbawienia. Chrystus dokonał wielu potężnych cudów i rozlał rzeki mądrości. Ale tym, co najbardziej przyciągało do Niego ludzi, a przez to do Zbawienia i Życia, było przede wszystkim Jego Miłosierdzie, a potem Jego niezłomna i bezstronna wobec wszystkich Sprawiedliwość. Nie szukając własnego zadowolenia, lecz prawdziwego dobra dusz i chwały Bożej, ściągnął na siebie obelgi, zniewagi, urazy, nienawiści, zemsty, lecz w ten sposób mógł doprowadzić wiele dusz do Prawdy i Życia. Cierpliwością, stałością, wiernością wobec Prawa, świętą gorliwością o Ojca, nieskończoną miłością do wszystkich dusz był przykładem dla Żydów i pogan, i Zbawieniem dla wszystkich tych, którzy dobrowolnie nie odrzucili Światła przybyłego, by zaprowadzić ich do Życia i przywrócić im synostwo Boże. Sługa obrzezanych i Jedyny, Wieczny, Powszechny Pasterz, który gromadzi nie tylko owce swojej Owczarni, ale także "te, które nie były z Jego Owczarni", aby i one znalazły się pod przewodnictwem Jedynego Pasterza, zgromadził i przyjął zarówno pogan, jak i Żydów, aby wszyscy chwalili Boga za Jego Miłosierdzie. I poganie Go chwalili. Chwalili Boga Ojca, wreszcie poznanego, i Jego Przenajświętszego Syna, i Ducha, który od Nich pochodzi, i weszli w skład trzody Chrystusowej, i tak spełniły się proroctwa, tam gdzie powiedziano, że Bóg dał swoje Słowo, aby było "przymierzem" między ludami, światłością narodów, aby otworzyło oczy (nie tylko cielesne) niewidomym, wywiodło z więzienia pogaństwa jeńców, aby otworzyło Źródła wody żywej, dającej Życie wieczne, i dało, każdemu, kto by tego pragnął, Słowo, które jest życiem, a narody, które nie znały Pana, zbiegły się do Niego, i dziećmi Bożymi stali się ci, którzy zachowywali Jego Prawo i trwali wiernie w przyjaźni z Nim zawartej, żyjąc w "Domu modlitwy dla wszystkich ludów ziemi", to znaczy w Kościele Chrystusowym. Tego dokonał Pan, aby zbawić każdego człowieka, upadłego z winy Adama. Przyniósł Światło i Prawo także poganom, dał nadprzyrodzone dary, aby pomóc człowiekowi zwyciężyć prawo ciała, które czyni go cielesnym i skłonnym do zła, i iść za prawem ducha, które go przebóstwia, przemieniając z istoty rozumnej w stworzenie przebóstwione. Kto bowiem żyje wiernie darom Bożym, odzyskanym przez Chrystusa, i wiernie Doktrynie doskonałej nauczanej przez Chrystusa, zasługuje, by powiedziano o nim to, co mówi słowo psalmu: "Jesteście bogami i synami Najwyższego". Tak, jak było to w myśli Bożej przeznaczeniem wszystkich ludzi. Tak, jak byłoby, gdyby Adam nie zgrzeszył. Tak, jak może być, dla niezliczonej liczby stworzeń, dzięki Ofierze Chrystusa, który tak umiłował ludzi, że oddał za nich życie. Tak, jak będzie aż do końca wieków. I życie będą mieli wszyscy, którzy w każdej epoce i narodzie umiłowali Chrystusa, Przyczynę ich wiecznego Zbawienia." Koniec wyjaśnienia Listu Pawła do Rzymian.

PRZYPISY

[31] Ezechiel jest naszą poprawką w miejsce Izajasza. W cytacie kilka linijek poniżej Maria Valtorta napisała Ezechiel, gdy natychmiast się poprawiając, zaczęła pisać Izajasz.