PAOLO
14 stycznia 1948 r.
Przenajświętszy Autor mówi: "Ucisk i udręka zawsze towarzyszą duszy człowieka, który czyni zło. Nawet jeśli nie jest to widoczne w oczach innych ludzi. Ten, kto jest winny, nie zażywa pokoju, który jest owocem dobrego sumienia. Zadowolenia życia, jakiekolwiek by były, nie wystarczają, by dać pokój. Potwór wyrzutów sumienia napada winnych nagłymi atakami, w najmniej spodziewanych godzinach, i ich dręczy. Czasem służy to nawróceniu ich, czasem zaś czyni ich jeszcze bardziej winnymi, popychając ich do rzucenia wyzwania Bogu, do wyrzucenia Go całkowicie ze swego wnętrza. Ponieważ wyrzuty sumienia pochodzą od Boga i od Szatana. Pierwszy budzi je, by zbawić. Drugi, by dopełnić zguby, z nienawiści, z szyderstwa. Lecz winny człowiek, który już należy do Szatana, nie myśli, że to jego mroczny król go dręczy, uwiódłszy go wcześniej, by uczynić go swym niewolnikiem. I oskarża jedynie Boga o wyrzuty sumienia, które czuje w sobie wzbierające, i stara się dowieść sobie samemu, że nie boi się Boga, że wymazuje Boga, mnożąc bez lęku swoje winy, z tą samą niezdrową żądzą, z jaką pijak, choć wie, że wino mu szkodzi, zwiększa swe picie, z tą samą gorączką, z jaką rozpustnik pomnaża swą ucztę plugawej rozkoszy, a ten, kto zażywa trujących narkotyków, zwiększa ich dawkę, by jeszcze bardziej rozkoszować się i ciałem, i odurzającymi środkami. Wszystko to w zamiarze ogłuszenia się, upojenia winem, narkotykami, rozpustą, aż do otępienia, by już nie czuć wyrzutów sumienia. A winny czyni to z zamiarem zdławienia ich głosu pod głosem triumfów mniej lub bardziej wielkich i doczesnych. Lecz udręka pozostaje. Ucisk pozostaje. Są to wyznania, których winny nie czyni nawet samemu sobie, albo zwleka z nimi aż do ostatniej chwili, gdy opada cała malowana dekoracja, a człowiek staje nagi, samotny, wobec tajemnicy śmierci i spotkania z Bogiem. A ci ostatni są już przypadkami dobrymi, tymi, którzy zyskują pokój poza życiem, po sprawiedliwej pokucie. Czasem, jak w przypadku dobrego łotra, gdy osiągnie się doskonały żal, pokój przychodzi natychmiast. Lecz jest bardzo trudno, by wielcy złodzieje - bo każdy wielki winowajca jest wielkim złodziejem, ponieważ okrada Boga z duszy: swojej własnej, winnej, a nadto z wielu innych dusz, tych porwanych w grzech przez wielkiego winowajcę, i będzie musiał odpowiadać za nie, niekiedy dobre, niewinne przed spotkaniem z winowajcą, a przez winowajcę uczynione grzesznicami, jeszcze surowiej niż za własną duszę, i jest wielkim złodziejem, ponieważ okrada swą duszę z jej wiecznego dobra, a wraz z nią dusze tych, których skłonił do zła - lecz trudno jest, mówię, by wielki, zatwardziały złodziej w ostatniej chwili doszedł do doskonałej skruchy. Często nie dochodzi nawet do skruchy częściowej. Czy to dlatego, że śmierć zaskakuje go nagle, czy dlatego, że odrzuca zbawienie aż do ostatniej chwili. Lecz ucisk i udręka tego życia są jedynie znikomą próbką ucisku i udręki życia pozagrobowego. Ponieważ piekło, potępienie, są okropnościami, których nawet dokładny opis, dany przez samego Boga, jest zawsze mniejszy od tego, czym są w rzeczywistości. Wy nie możecie, nawet dzięki opisowi Bożemu, pojąć dokładnie, czym jest potępienie, czym jest piekło. Tak jak wizja i pouczenie Boże o tym, czym jest Bóg, nie może wam jeszcze dać nieskończonej radości dokładnego poznania wiecznego dnia sprawiedliwych w Raju, tak samo ani wizja, ani pouczenie Boże o Piekle nie może dać wam próbki tego nieskończonego przerażenia. Dla poznania ekstazy rajskiej i udręki piekielnej wam, żyjącym, wyznaczone są granice. Bo gdybyście poznali wszystko, jakim jest naprawdę, umarlibyście z miłości albo z przerażenia. A kara i nagroda będą wymierzone sprawiedliwą miarą Żydowi, jak i Grekowi, to znaczy wierzącemu w prawdziwego Boga, jak i temu, kto jest chrześcijaninem, lecz poza pniem wiecznego Krzewu Winnego, jak heretykowi, jak temu, kto podąża za innymi religiami objawionymi albo za swoją własną, jeśli jest stworzeniem, któremu wszelka religia jest nieznana. Nagroda dla tego, kto idzie za sprawiedliwością. Kara dla tego, kto czyni zło. Ponieważ każdy człowiek jest obdarzony duszą i rozumem, i dzięki nim ma w sobie dość, by być dla siebie przewodnikiem i prawem. A Bóg w swej sprawiedliwości nagrodzi albo ukarze zależnie od tego, co duch wiedział, tym surowiej zatem, im bardziej duch i rozum należą do człowieka cywilizowanego i mającego kontakt z kapłanami czy sługami chrześcijańskimi, albo z religiami objawionymi, oraz zależnie od wiary owego ducha. Bo jeśli ktoś, choćby z Kościoła schizmatyckiego czy odłączonego, wierzy mocno, że trwa w słusznej wierze, jego wiara go usprawiedliwia, a jeśli czyni dobro, by dążyć do Boga, Dobra Najwyższego, otrzyma pewnego dnia nagrodę za swoją wiarę i prawe postępowanie, z większą łaskawością Bożą niż ta udzielona katolikom. Ponieważ Bóg policzy, o ile większy wysiłek musieli włożyć odłączeni od Ciała Mistycznego - mahometanie, bramini, buddyści, poganie - by być sprawiedliwymi, oni, w których nie ma Łaski, Życia, a wraz z nimi moich darów i cnót, które z tych darów wypływają. Nie ma względu na osobę przed Bogiem. On będzie sądził według dokonanych czynów, a nie według ludzkiego pochodzenia. I wielu będzie takich, którzy sądząc, że są wybrani, bo są katolikami, ujrzą, że wyprzedziło ich wielu innych, którzy służyli prawdziwemu Bogu, im nieznanemu, idąc za sprawiedliwością."